Opowiadania / Przygoda
Damian Benek (rozdział 1)
I - NOWA PRACA
Początek mojego dorosłego życia był normalny. Obudziłem się w mieszkaniu na Toruńskiej. Leżałem, a przez głowę przechodziło mi 1000 myśli naraz: "Co teraz będzie?", "Będę umiał sobie radzić?". Lecz pomyślałem, że życie jest krótkie, zbyt krótkie by zamartwiać się rozstaniem z rodzicami. Zrozumiałem, że muszę wziąć się w garść i brnąć przez problemy do przodu.
Godzina 7.00 - pora wstać, umyć się, coś zjeść i do pracy. To mój pierwszy dzień, więc nie mogę się spóźnić. Muszę pokazać szefowi, że będę wspaniałym pracownikiem. No więc jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wykonałem wszystkie zaplanowane czynności i wyszedłem do pracy. Schodząc po schodach, na klatce schodowej spotkałem Kasię - sąsiadkę mieszkającą na 2 pietrze. Nawiązaliśmy krótką i miłą pogawędką:
- Dzień dobry! - odezwałem się pierwszy.
- Hej! Jesteś tu nowy? - zapytała bez zastanowienia.
- Tak. Nazywam się Damian, - przedstawiłem się podając dłoń - mieszkam tutaj od wczoraj.
- Och, jak miło. Nareszcie ktoś nowy. No więc witamy na Toruńskiej. - przywitała mnie entuzjastycznie - Jestem Kasia. Mam nadzieję, że będzie nam się razem wspaniale mieszkało, jak będziesz miał jakieś problemy "wal" do mnie.
- Dziękuję za słowa otuchy. A teraz spadam, bo śpieszę się do pracy. Do zobaczenia!
- No to hej! - odszedłem.
Ruszyłem w stronę ulicy Zwiewnej gdzie znajdowało się moje miejsce pracy. Firma Galaxian zajmowała się sprzętem komputerowym: skupowaniem części, składaniem i dystrybucją. Jako jedyna osoba w firmie miałem zająć się internetem w firmie, czyli podłączeniem wszystkich komputerów kabelkami, aby stanowiły całość.
Dotarłem na miejsce. Przy wejściu do budynku stała grupka ludzi palących papierosy i dziwnie patrzących na mnie. Nie zwracałem na nich szczególnej uwagi, przeszedłem obok obojętnie.
Wchodząc przez drzwi główne wszyscy na mnie dziwnie spoglądali. Zostawiłem swoje ubranie wierzchnie w recepcji i poszedłem do gabinetu dyrektora.
Zapukałem grzecznościowo do drzwi. Z pokoju doszedł mnie głos:
- ProszÄ™!
- Dzień dobry. Ja przyszedłem... - w tym momencie zaciąłem się kompletnie, na szczęście:
- Czy pan Damian Benek?
- Tak. - odpowiedziałem ze zdziwieniem
- Wszyscy na pana czekaliśmy, komputery już porozstawiane. Chłopaki już na czekają, by zaczął nadzorować ich pracę.
- Nadzorować? Ale przecież... - zdziwiony
- Tak. - przerwał mi - Przepraszamy za nieporozumienie, ale podczas dzisiejszej porannej narady w pana sprawie, postanowiliśmy, że zostanie pan dyrektorem nowo utworzonego działu SIEĆ FIRMY.
- Słucham? Ale... - nie dowierzałem własnym uszom
- Tutaj - wyciągając klucze z kieszeni - są klucze do pańskiego biura. Czternaste piętro, w korytarz po lewej, pierwsze drzwi po prawo. Numer pokoju 149. Zapamiętał pan?
- Tak i dziękuje bardzo... - podałem szefowi rękę
- Dobrze, dobrze nie rozdrabniajmy się, czas na rozmowy jeszcze będzie. Do pracy! - krzyknął z radością
- Dziękuję. - i wyszedłem z gabinetu.
Pierwsze co czułem po wyjściu od szefa to radość, której w żaden sposób nie moglem ujarzmić. Gdybym tylko mógł wykrzyczał bym całemu światu, że od pierwszego dnia pracy jestem szefem. Idąc do swojego gabinetu wciąż myślałem o swoim wielkim zwycięstwie.
Stałem przed drzwiami windy, aż w końcu nadjechała. Drzwi powolutku się rozsuwały, te parę sekund było dla mnie wiecznością. Gdy już w drzwiach była szparka, dojrzałem że ktoś tam stoi. Drzwi otworzyły się jeszcze bardziej. Patrzę - a tam Kasia, moja sąsiadka z 2 piętra. Zaczęliśmy rozmawiać:
- O witaj! Cóż za miłe spotkanie. - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
- Och tak. Pracujesz tutaj?
- Tak, a ty?
- Również, od dziś jestem sekretarką dyrektora sieci firmy.
- Słucham? - kolejne zdziwienie - czyli będziesz mi przynosiła kawkę do biurka?
- Ty jesteś tym nowym szefem? Już myślałam, że dadzą mi jakiegoś starego zgreda. - pojawił jej się uśmiech na twarzy - Wszyscy o tobie dużo mówią, jesteś słynny chyba na całą firmę.
Dojechaliśmy na czternaste piętro. Skoro moja sekretarka była przy mnie postanowiłem dać jej pierwsze zadanie:
- Słuchaj... Idziesz do 149?
- Tak. A co jakieś pierwsze zadanko? - zapytała z zadowoleniem.
- Czytasz mi w myślach. Weź tą teczkę i połóż mi na biurku, a ja zjadę na pierwsze piętro, powiem chłopakom co mają robić i wracam obejrzeć biuro. Zaparz kawę razy dwa.
- Tak jest szefie! - powiedziała i poszła do gabinetu.
Nie wiedziałem że może być tak pięknie. Pierwszy dzień pracy był wspaniały - dowiedziałem się, że jestem szefem i że moja sąsiadka z dołu będzie moją sekretarką. Lepiej być nie może. Jeszcze moi pracownicy - są wspaniali. Ich robota jest perfekcyjna.
Byłem już w domu. Położyłem się do łóżka spać i byłem na prawdę z siebie zadowolony. Pomyślałem, że teraz, to może być już tylko lepiej. Nie mogłem doczekać się kolejnego dnia.
DALSZY CIĄG NASTĄPI
Początek mojego dorosłego życia był normalny. Obudziłem się w mieszkaniu na Toruńskiej. Leżałem, a przez głowę przechodziło mi 1000 myśli naraz: "Co teraz będzie?", "Będę umiał sobie radzić?". Lecz pomyślałem, że życie jest krótkie, zbyt krótkie by zamartwiać się rozstaniem z rodzicami. Zrozumiałem, że muszę wziąć się w garść i brnąć przez problemy do przodu.
Godzina 7.00 - pora wstać, umyć się, coś zjeść i do pracy. To mój pierwszy dzień, więc nie mogę się spóźnić. Muszę pokazać szefowi, że będę wspaniałym pracownikiem. No więc jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wykonałem wszystkie zaplanowane czynności i wyszedłem do pracy. Schodząc po schodach, na klatce schodowej spotkałem Kasię - sąsiadkę mieszkającą na 2 pietrze. Nawiązaliśmy krótką i miłą pogawędką:
- Dzień dobry! - odezwałem się pierwszy.
- Hej! Jesteś tu nowy? - zapytała bez zastanowienia.
- Tak. Nazywam się Damian, - przedstawiłem się podając dłoń - mieszkam tutaj od wczoraj.
- Och, jak miło. Nareszcie ktoś nowy. No więc witamy na Toruńskiej. - przywitała mnie entuzjastycznie - Jestem Kasia. Mam nadzieję, że będzie nam się razem wspaniale mieszkało, jak będziesz miał jakieś problemy "wal" do mnie.
- Dziękuję za słowa otuchy. A teraz spadam, bo śpieszę się do pracy. Do zobaczenia!
- No to hej! - odszedłem.
Ruszyłem w stronę ulicy Zwiewnej gdzie znajdowało się moje miejsce pracy. Firma Galaxian zajmowała się sprzętem komputerowym: skupowaniem części, składaniem i dystrybucją. Jako jedyna osoba w firmie miałem zająć się internetem w firmie, czyli podłączeniem wszystkich komputerów kabelkami, aby stanowiły całość.
Dotarłem na miejsce. Przy wejściu do budynku stała grupka ludzi palących papierosy i dziwnie patrzących na mnie. Nie zwracałem na nich szczególnej uwagi, przeszedłem obok obojętnie.
Wchodząc przez drzwi główne wszyscy na mnie dziwnie spoglądali. Zostawiłem swoje ubranie wierzchnie w recepcji i poszedłem do gabinetu dyrektora.
Zapukałem grzecznościowo do drzwi. Z pokoju doszedł mnie głos:
- ProszÄ™!
- Dzień dobry. Ja przyszedłem... - w tym momencie zaciąłem się kompletnie, na szczęście:
- Czy pan Damian Benek?
- Tak. - odpowiedziałem ze zdziwieniem
- Wszyscy na pana czekaliśmy, komputery już porozstawiane. Chłopaki już na czekają, by zaczął nadzorować ich pracę.
- Nadzorować? Ale przecież... - zdziwiony
- Tak. - przerwał mi - Przepraszamy za nieporozumienie, ale podczas dzisiejszej porannej narady w pana sprawie, postanowiliśmy, że zostanie pan dyrektorem nowo utworzonego działu SIEĆ FIRMY.
- Słucham? Ale... - nie dowierzałem własnym uszom
- Tutaj - wyciągając klucze z kieszeni - są klucze do pańskiego biura. Czternaste piętro, w korytarz po lewej, pierwsze drzwi po prawo. Numer pokoju 149. Zapamiętał pan?
- Tak i dziękuje bardzo... - podałem szefowi rękę
- Dobrze, dobrze nie rozdrabniajmy się, czas na rozmowy jeszcze będzie. Do pracy! - krzyknął z radością
- Dziękuję. - i wyszedłem z gabinetu.
Pierwsze co czułem po wyjściu od szefa to radość, której w żaden sposób nie moglem ujarzmić. Gdybym tylko mógł wykrzyczał bym całemu światu, że od pierwszego dnia pracy jestem szefem. Idąc do swojego gabinetu wciąż myślałem o swoim wielkim zwycięstwie.
Stałem przed drzwiami windy, aż w końcu nadjechała. Drzwi powolutku się rozsuwały, te parę sekund było dla mnie wiecznością. Gdy już w drzwiach była szparka, dojrzałem że ktoś tam stoi. Drzwi otworzyły się jeszcze bardziej. Patrzę - a tam Kasia, moja sąsiadka z 2 piętra. Zaczęliśmy rozmawiać:
- O witaj! Cóż za miłe spotkanie. - powiedziałem z uśmiechem na twarzy.
- Och tak. Pracujesz tutaj?
- Tak, a ty?
- Również, od dziś jestem sekretarką dyrektora sieci firmy.
- Słucham? - kolejne zdziwienie - czyli będziesz mi przynosiła kawkę do biurka?
- Ty jesteś tym nowym szefem? Już myślałam, że dadzą mi jakiegoś starego zgreda. - pojawił jej się uśmiech na twarzy - Wszyscy o tobie dużo mówią, jesteś słynny chyba na całą firmę.
Dojechaliśmy na czternaste piętro. Skoro moja sekretarka była przy mnie postanowiłem dać jej pierwsze zadanie:
- Słuchaj... Idziesz do 149?
- Tak. A co jakieś pierwsze zadanko? - zapytała z zadowoleniem.
- Czytasz mi w myślach. Weź tą teczkę i połóż mi na biurku, a ja zjadę na pierwsze piętro, powiem chłopakom co mają robić i wracam obejrzeć biuro. Zaparz kawę razy dwa.
- Tak jest szefie! - powiedziała i poszła do gabinetu.
Nie wiedziałem że może być tak pięknie. Pierwszy dzień pracy był wspaniały - dowiedziałem się, że jestem szefem i że moja sąsiadka z dołu będzie moją sekretarką. Lepiej być nie może. Jeszcze moi pracownicy - są wspaniali. Ich robota jest perfekcyjna.
Byłem już w domu. Położyłem się do łóżka spać i byłem na prawdę z siebie zadowolony. Pomyślałem, że teraz, to może być już tylko lepiej. Nie mogłem doczekać się kolejnego dnia.
DALSZY CIĄG NASTĄPI
| Statystyki: Ocena: +3 (+3,-0) Kategoria: Przygoda Odsłony: 301 Komentarze: 5 Dodany: 13.06.2009 20:11 Edytowany: 14.06.2009 10:04 |
Cezario1993
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
Demon
Demon
Pozdrawiam!
Demon
duska
Dodaj komentarz