Opowiadania / Fantastyka
Dziecko
Na skraju drogi, tuż obok przydrożnej kapliczki, leżał wielki polodowcowy głaz.
Od strony, z której padały pierwsze promienie słoneczne nadchodziła postać. Cień jej był długi jakby kimś wielkim była, ale gdy znalazła się na rozdrożu i odwróciła oglądając za siebie, dzieckiem się okazała. Zmęczone maleństwo usiadło na trawie i plecami o głaz się opierając wpatrywać się w dal zaczęło, jakby w oczekiwaniu. Minęło kilka godzin, a nikt się na drodze nie pojawił, kiedy zaczynało tracić nadzieję, coś się zmieniło.
Z daleka widoczna, wolnym krokiem pochylona ku ziemi pojawiła się postać staruszki, dziecko poderwało się z nadzieją do góry i podbiegło do niej.
- Witaj Babciu- zawołało uśmiechając się szeroko.
Kobieta popatrzyła na malutką postać stojącą na jej drodze.
- Kim jesteś? -zapytała zmęczona.
- Twoją wnuczką? - Dziecko powiedziało z nadzieją i popatrzyło jej w oczy. Kobieta skrzywiła się nieznacznie.
- Ale ja nie mam wnuczki.
Dziecko popatrzyło na nią i po chwili zamiast dziewczynki stał już malutki chłopczyk i łobuzersko się do niej uśmiechał.
- A może wnuczkiem mogę zostać? Będę grzeczny. Powiedziało dziecko zagryzając wargi.
- Nie, wnuczka też nie potrzebuję. - powiedziała stara kobieta i omijając łukiem stojącą w pyle drogi postać poszła dalej.
Zasmucone usiadło wiec znów w cieniu głazu czekając na kolejnych przechodniów.
Coś zaterkotało nadjechał wóz pełen worków z ziarnem. Dziecko wybiegło na drogę:
- Proszę Pana - krzyknęło machając rekami, wóz się zatrzymał.
- Chciałby Pan może pomocnika? Jestem silny. I w tym momencie nabrało głęboko powietrza i wyprostowało się jak struna udając wyższe.
- Nie powiedział mężczyzna, a gdzie twoi rodzice?
- Nie mam ojca odpowiedziało dziecko…, ale szukam taty.
- Nie chciałby pan być moim tatą? Przekrzywiło głowę i jego rysy zmiękły a włosy zafalowały otaczając twarzyczkę miękkimi lokami. Ten zaś popatrzył tylko na bose stopy koloru ziemi, na której stała dziewczynka i pokręcił przecząco głową.
- Żadnych dzieci nie potrzebuję i odjechał.
Wieczór już zapadał, kiedy drogą nadeszła młoda kobieta. Dziecko znów podskoczyło do niej
i zapytało:
- Szuka pani dziecka?
- Ależ skąd zaprzeczyła gwałtownie kobieta.
Dziecko ze łzami w oczach powiedziało cicho,
- Chcę mamy, niech pani nią będzie, chociaż tylko na trochę proszę… Nie sprawię żadnych kłopotów, będzie pani ze mnie dumna, obiecuję! - powtarzało szybko coraz to nowe argumenty.
Kobieta zaś odwróciła się na pięcie i odeszła bez słowa.
Dziecko wróciło do głazu, ale nie mogło powstrzymać łkania, krople powoli skapywały z policzków mocząc kamień. Ten zaś poruszył się pod dłońmi i zgrzytliwym głosem powiedział.
- Możesz być moim dzieckiem, jeśli chcesz.
Posunął się odrobinę robiąc miejsce w zagłębieniu wyścielanym mchem, tam gdzie zawsze promienie słońca padają pierwsze, ogrzewając po mroźnej nocy. Tam, gdzie rosa z zimnym swym dotykiem nie dociera. Dziecko bez słowa zwinęło się w kłębek tuż przy swym ogromnym opiekunie, zamknęło oczy i… skamieniało.
Od strony, z której padały pierwsze promienie słoneczne nadchodziła postać. Cień jej był długi jakby kimś wielkim była, ale gdy znalazła się na rozdrożu i odwróciła oglądając za siebie, dzieckiem się okazała. Zmęczone maleństwo usiadło na trawie i plecami o głaz się opierając wpatrywać się w dal zaczęło, jakby w oczekiwaniu. Minęło kilka godzin, a nikt się na drodze nie pojawił, kiedy zaczynało tracić nadzieję, coś się zmieniło.
Z daleka widoczna, wolnym krokiem pochylona ku ziemi pojawiła się postać staruszki, dziecko poderwało się z nadzieją do góry i podbiegło do niej.
- Witaj Babciu- zawołało uśmiechając się szeroko.
Kobieta popatrzyła na malutką postać stojącą na jej drodze.
- Kim jesteś? -zapytała zmęczona.
- Twoją wnuczką? - Dziecko powiedziało z nadzieją i popatrzyło jej w oczy. Kobieta skrzywiła się nieznacznie.
- Ale ja nie mam wnuczki.
Dziecko popatrzyło na nią i po chwili zamiast dziewczynki stał już malutki chłopczyk i łobuzersko się do niej uśmiechał.
- A może wnuczkiem mogę zostać? Będę grzeczny. Powiedziało dziecko zagryzając wargi.
- Nie, wnuczka też nie potrzebuję. - powiedziała stara kobieta i omijając łukiem stojącą w pyle drogi postać poszła dalej.
Zasmucone usiadło wiec znów w cieniu głazu czekając na kolejnych przechodniów.
Coś zaterkotało nadjechał wóz pełen worków z ziarnem. Dziecko wybiegło na drogę:
- Proszę Pana - krzyknęło machając rekami, wóz się zatrzymał.
- Chciałby Pan może pomocnika? Jestem silny. I w tym momencie nabrało głęboko powietrza i wyprostowało się jak struna udając wyższe.
- Nie powiedział mężczyzna, a gdzie twoi rodzice?
- Nie mam ojca odpowiedziało dziecko…, ale szukam taty.
- Nie chciałby pan być moim tatą? Przekrzywiło głowę i jego rysy zmiękły a włosy zafalowały otaczając twarzyczkę miękkimi lokami. Ten zaś popatrzył tylko na bose stopy koloru ziemi, na której stała dziewczynka i pokręcił przecząco głową.
- Żadnych dzieci nie potrzebuję i odjechał.
Wieczór już zapadał, kiedy drogą nadeszła młoda kobieta. Dziecko znów podskoczyło do niej
i zapytało:
- Szuka pani dziecka?
- Ależ skąd zaprzeczyła gwałtownie kobieta.
Dziecko ze łzami w oczach powiedziało cicho,
- Chcę mamy, niech pani nią będzie, chociaż tylko na trochę proszę… Nie sprawię żadnych kłopotów, będzie pani ze mnie dumna, obiecuję! - powtarzało szybko coraz to nowe argumenty.
Kobieta zaś odwróciła się na pięcie i odeszła bez słowa.
Dziecko wróciło do głazu, ale nie mogło powstrzymać łkania, krople powoli skapywały z policzków mocząc kamień. Ten zaś poruszył się pod dłońmi i zgrzytliwym głosem powiedział.
- Możesz być moim dzieckiem, jeśli chcesz.
Posunął się odrobinę robiąc miejsce w zagłębieniu wyścielanym mchem, tam gdzie zawsze promienie słońca padają pierwsze, ogrzewając po mroźnej nocy. Tam, gdzie rosa z zimnym swym dotykiem nie dociera. Dziecko bez słowa zwinęło się w kłębek tuż przy swym ogromnym opiekunie, zamknęło oczy i… skamieniało.
| Statystyki: Ocena: +3 (+3,-0) Kategoria: Fantastyka Odsłony: 205 Komentarze: 2 Dodany: 30.09.2009 13:36 Edytowany: 01.10.2009 11:29 |
Majka
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
Anastazja
Lepiej nic już nie powiem,może ktoś inny zobaczy takimi oczami jak TY. W każdym bądź razie , tekst jest dobry,tylko popraw...usiadło na trawie plecami...",tam "i"jest w nieodpowiednim miejscu. Pozdrawiam serdecznie,dam Ci plusa za całokształt.
jazzu
Dodaj komentarz