Wyłącz reklamy

Opowiadania / Fantasy

Czarny Kruk Cz. 1

Miałam szesnaście lat. Moje życie kręciło się wokół marzeń i głupich filmów, o których istnieniu wiedziała tylko mała grupa nastolatków. Nie czytałam książek, nie paliłam, nie piłam i nie ćpałam. Byłam taką ”kochaną„ córeczka mamusi. Byłam spokojną nastolatką o bujnej wyobraźni. Nigdy nie okazywałam pozytywnych uczuć i nie mówiłam zbyt dużo. Chociaż czasami mi się zdarzało opowiadać komuś o czymś, ale nie był to nikt z rodziny. Byłam raczej osobą cichą i zamkniętą w sobie, ale kiedy ktoś mnie zdenerwował potrafiłam mu nagadać. Byłam wredna i opryskliwa. Zdarzały mi się kłótnie, ale nie były normalne. Ja nie okazywałam emocji po prostu mówiłam bez żadnych uczuć.

Miałam długie czarne włosy. Jak na geny europejczyków byłam dość blada, a czerwone usta i szare prawie nie żywe oczy przypominały mi wampiry z filmów i niektórych, seriali. Cieszyłam się tylko tym, że nie miałam trójek dłuższych od innych zębów i nie miałam dziwnej ochoty na krew. Chociaż będąc w dawnej szkole dzieciaki bały się ze mną przebywać. Myślały, że je zabiję. I to był jeden z powodów, dla, których zgodziłam się na tą przeprowadzę. Osobiście denerwowałam się, że za mniej niż dwa dni znajdę się w szkole, której nigdy nie widziałam i, w której nikogo nie znałam.

Westchnęłam ciężko i przykryłam się kołdrą po same usta. Poczułam jak przeszywa mnie dreszcz i dziwne uczucie samotności. Nagle zrobiło się zimno w całym moim pokoju, a na dworze strasznie cicho. Zawsze byłam tchórzem, dlatego serce zaczęło mi szybciej bić. Oczy miałam całkiem otwarte mimo wszystko z zamkniętymi bałabym się jeszcze bardziej. Na dworze było jeszcze ciemno, a noc okropnie wpływała na moje samopoczucie. Leżałam prosto starałam się nie przykuwać uwagi, bo wyobraźnia zaczęła robić sobie ze mnie dziwne żarty.

W końcu udało mi się zasnąć. Śnił mi się młody chłopak. Jedyne, co widziałam to jego dziwne ubranie jakby żył w XVIII wieku. Nie widziałam jego twarzy. Sen był bardzo realny. Chłopak podszedł do mnie, a ja nadal nie mogłam się ruszyć ani dostrzec jak wygląda. Jedyne, co rzuciło mi się w oczy to jego blada cera i to, że ładnie pachniał. Chłopak ścisnął moją szyję zimną jak lód, ręką. Otworzyłam oczy szerzej. Ten sen wydawał mi się coraz gorszy. Jęknęłam. On pochylił się nade mną. Zbliżył swoje wargi do mojego tętna i się zawahał. Śniłam dalej. Wydawało mi się w nim jakby złapał mnie za rękę pod kołdrą. Poczułam ból. Po chwili podniósł głowę i chyba na mnie spojrzał. Minął ułamek sekundy i już go nie było. Ciężko oddychałam, ale w końcu, kiedy ten sen zniknął i kiedy zrobiło mi się ciepło poczułam się bezpieczniej i zapomniałam o tej całej sytuacji. Noc była cicha i spokojna. Za oknem sypał śnieg, a ja umierałam. Moja ręka zaczynała drętwieć i boleć, ale uznałam to za kolejny sen, więc skupiłam się na swoim zębie i już po chwili to on mnie bolał. Nie ma to jak moc sugestii, co nie? Po kilku minutach usnęłam, a za oknem robiło się już coraz jaśniej i przez śnieg i przez słońce.
***
Było już przed piątą. Szłam powoli. Co chwilę tylko przyglądałam się okolicy żeby się nie zgubić. A, że ludzie jakoś dziwnie na mnie patrzyli wyjęłam z lewej kieszeni u spodni starą gumkę i związałam nią włosy. Trochę mi to zajęło bo do kolan brakowało już tylko dwudziestu centymetrów. Dlatego szłam z głową do ziemi i nie bardzo wiedziałam dokąd zmierzam. Było zimno, a słońce już prawie znikało z horyzontu.

Ubrana byłam w czarną kurtkę do pośladków i jasne dżinsy. Kozaki były bordowe i skórzane. Dochodziły do kolan. Pod kurtką miałam ciemno zielony golf i jakąś chustkę w kwiatki. Na głowie tylko czarne włosy, a na dłoniach turkusowe i włochate rękawiczki. Włożyłam dłonie do kieszeni i zapomniałam o całym świecie. I tak bym szła z głową w chmurach gdybym się o coś nie uderzyła i nie poleciała na ziemię.

-Ałł!- Wybełkotałam otwierając oczy. Okazało się, że leżę na śniegu, a okolica zupełnie nic mi nie mówiła. Uderzyłam się w głowę o latarnię. Skoro i tak w pobliżu nikogo nie było to postanowiłam tak sobie trochę poleżeć.- I już załatwiłam sobie siniaka- Pomyślałam. Wyjęłam dłonie z rękawiczek i dotknęłam czoła końcówkami palców.- O nie.- Powiedziałam sama do siebie. Miałam rozcięte czoło. Na szczęście nie krwawiło bardzo. To było tylko lekkie rozcięcie wystarczyło powycierać chusteczką i już. Tak też zrobiłam.

Po kilku sekundach podniosłam się powoli i zaczęłam oglądać okolicę. Wszędzie było biało. Doszłam do miasta, o którym nawet nie miałam pojęcia. Było już ciemno. Na ulicach znajdował się tylko spokój. Postanowiłam pójść dalej z nadzieją, że może znajdę kogoś znajomego. Tak też się nie stało. Szłam i szłam robiło się coraz zimniej i duszniej. Jednak nic sobie z tego nie zrobiłam. Po prostu szłam przed siebie nie myśląc już o niczym żeby znowu nie wpaść w jakąś latarnię lub słup. Włożyłam dłonie do kieszeni i westchnęłam. Chociaż to nie był najlepszy pomysł bo nałapałam się zimnego powietrza, które podrażniło mi gardło i nos. Usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Stanęłam spojrzałam do tyłu. Nikogo nie było. Odwróciłam się z powrotem i ruszyłam dalej. Znowu je słyszałam. Przyśpieszyłam. Odgłos butów też przyśpieszył. Serce zaczęło mi szybciej bić. Usłyszałam chichot. Odwróciłam się ponownie. I tak jak wcześniej nikogo nie było. Szłam już tak szybko jak tylko umiałam, ale nadal słyszałam czyjeś kroki. Nagle to wszystko znikło.
Zbliżałam się do jakiegoś zaułka. Po chwili zobaczyłam na swojej drodze grupę chłopaków w dresach. Stanęłam gwałtownie spojrzałam na nich z przerażeniem, ale nie mogłam teraz zawrócić. Miałam do wyboru pójść w stronę, w której słychać kroki, a nic nie widać, albo pójść prosto przed siebie. Wybrałam tą drugą wersję. W końcu na moje oko wyglądali całkiem normalnie gdyby nie to piwo w dłoniach. Zmarszczyłam brwi wzięłam kolejny lodowaty wdech i ruszyłam. Całe to moje namyślanie się trwało zaledwie ułamek sekundy, a oni byli coraz bliżej.
Było ich pięciu każdy był innego wzrostu, ale jedną cechę mieli wspólną. Wszyscy byli łysi. Śmiali się nie wiem z kogo, nie wiem z czego, ale wiedziałam, że mnie zobaczyli. Skąd to wiedziałam? Jeden z nich szturchnął swojego kolegę i powiedział mu coś na ucho, a potem już wszyscy się śmiali i patrzyli na mnie. Próbowałam nie zwracać na nich uwagi, ale tak się nie dało. Byli już zaledwie trzy metry przede mną.
-Cześć dziewczynko.- Powiedział najwyższy z nich. Stanęłam gwałtownie oni też się zatrzymali. Staliśmy teraz wszyscy naprzeciwko tego zaułku.
-Zgubiłaś się?- Zapytał jeden z nich popijając swoje słowa piwem.
-Nie twoja sprawa.-Powiedziałam nie miło. Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Jeśli chcesz to pomożemy ci znaleźć drogę do domu.- Powiedział łysy i wysoki. Reszta tylko patrzyła. To było jasne, że jest ich przywódca i, że miałam kłopoty.
-Nie dzięki.-Powiedziałam bez właściwego wyrazu twarzy. Po prostu stałam i patrzyłam na nich swoimi ”nie żywymi„ oczami. A oni podeszli do mnie. Dalej stałam i nic nie robiłam. Ponownie cała zdrętwiałam.
-No przestań. Taka młoda i atrakcyjna dziewczyna nie chce naszej pomocy?- Zmartwił się i złapał mi włosy ręką. Usta mi się uchyliły. Prawa ręka zaczęła potwornie piec i drętwieć. Ustawili się dookoła mnie i śmiali się co denerwowało mnie coraz bardziej. Zrobiło mi się gorąco. A chłopak już zbliżał się tą ręką do moich walorów.
-Ej! Puszczaj ją!- Usłyszałam. Ten głos wyrwał mnie z transu. Przestraszyłam się i szybko odbiegłam popychając przy tym dwóch chłopaków z tej bandy. Odwróciłam się za siebie nie wiedziałam co o tym myśleć. Tylko patrzyłam i stałam jak wryta. Znów nie mogłam się ruszyć. Tylko, że tym razem ze strachu. Między nimi stał wysoki mężczyzna. Miał blond włosy ulizane do tyłu. Bladą twarz, a oczy złote i mieniące się jakby miał w nich brokat. Był ubrany w czarny garnitur, a na kciuku u jego prawej ręki mieścił się dziwny przyrząd. Był zrobiony z metalu, był mały po prostu założony na sam czubek palca z dziwnym szpicem na końcu.

Mężczyzna podniósł ich chłopaka za szyję do góry z taką łatwością jakby ważył kilka gramów. Reszta uciekła. Pozostał tam tylko on ja i ten facet. Patrzyłam na to wszystko z przerażeniem.
-Zostaw mnie! Co ty robisz idioto?!- Krzyczał przerażony chłopak. Szarpał się, ale to nic nie dawało. Blondyn zniżył go tylko, postawił na ziemi, przechylił mu głowę w bok i, i.. Nie wierzyłam w to co zobaczyłam. Stałam naprzeciwko potwora. Jego twarz była zwrócona całkiem w moją stronę jednak jego usta nadal tkwiły na motającym się z bólu chłopaku. Mężczyzna otworzył swoje złote oczy kierując je na mnie. Swoje otworzyłam jeszcze szerzej. Chłopak przestał się ruszać. Blondyn odsunął wargi i właśnie w tedy zobaczyłam coś czego nie powinnam była zobaczyć...
Statystyki:

Ocena: 0 (+0,-0)
Kategoria: Fantasy
Odsłony: 248
Komentarze: 0
Dodany: 15.10.2010 13:50
Edytowany: nigdy
Avatar
Moniekkk Status

Oceny

Plus
Brak
Minus
Brak

Komentarze

Dodaj komentarz

Możliwość oceniania i komentowania tej publikacji została zablokowana z powodu braku aktywności jej autora na portalu.

Lista obecności

Żaden użytkownik nie jest zalogowany. Na stronie jest 14 gości.
Polonistycznie.info to portal przeznaczony dla osób, które interesuje poezja w każdej formie. Znajdziesz tu przeróżne wiersze - m.in. wiersze miłosne, smutne wiersze, czy wiersze o przyjaźni. Gdy zatrzymasz się na dużej natrafisz na niejeden erotyk, który wywoła u Ciebie pozytywne emocje. Gdy zapragniesz odmiany i nieco innego rodzaju twórczości, wystarczy, że zajrzysz do kategorii wiersze dla dzieci. Już dziś zarejestuj się w Polonistycznie.info - portal literacki.