Wyłącz reklamy

Opowiadania / Thriller - Fantasy - Romans

Nowy Wiek

Rozdział 1:
I znowu głośna irytująca melodyjka. Przewróciłam się na drugi bok. (Aj nie znoszę jej!). Uniosłam się i po omacku wyłączyłam denerwujące odgłosy. Jak zwykle wyglądałam okropnie. Długie kruczoczarne włosy wyglądały jak wielka sterta siana, podkrążone oczy i jasne pogryzione wargi ( Można zwariować!) Pobiegłam do łazienki aby choć trochę doprowadzić się do porządku. Od dużej ilości zielonych kafelek oczy same mi się przymrużyły, a usta zmiękły. Od lewej sterta ubrań, od prawej części do zepsutej pralki. Powoli z wyciągniętymi rękami podeszłam do umywalki i przemyłam twarz. Dzień jak co dzień. Tylko chłodniejszy i bardziej ponury od swoich poprzedników. Moje całe ciało otoczone było gęsią skórką. Tego dnia słychać było tylko kruki i wrony, które z zapałem poszukiwały czegoś do zjedzenia. Jeszcze przez jakiś czas spoglądałam na swoje odbicie w zakurzonej szybie, po czym ruszyłam z pakowaniem się do szkoły. (Najbardziej nie lubiany moment w moim życiu.)
(Znowu zdarzy się coś okropnego) Pomyślałam. Zawsze zaczynałam dzień od tego sformułowania. To dodaje mi odwagi i pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy. Perspektywy pesymisty. Z trudem wciągnęłam na siebie jasne dzwonkowate dżinsy, przebrałam bluzkę i usiadłam na małym zielonym łóżku, które dostałam od mamy. Jest chyba starsze ode mnie choć nie wykluczam, że zrobione w dniu moich dziewiątych urodzin. Westchnęłam ciężko. Podeszłam do biurka, na którym leżał zielony talerzyk z wczorajszą nadgryzioną kanapką. Ugryzłam kawałek po czym zabrałam plecak i zanim mama zdołała się obudzić wyszłam najszybciej jak potrafiłam.
***
Tego roku jesień mocno dawała się we znaki. Nawet mały czarny jamnik nie wychodził z domu na mój widok i nie łasił się tak jak zawsze. Wszystkie liście i trawa otoczone były szronem, a samochody twardym chropowatym lodem. Nie ukrywałam było mi zimno. Uszy całe czerwone, nie wspominając o nosie i palcach u rąk.
Za zakrętem stał wysoki mężczyzna. W samym czarnym golfie i beżowych spodniach wyglądał na bardzo silnego. (Dziwne prawda?!) Trzymał dłonie w kieszeniach, a w ustach prawie wypalonego papierosa. Jego włosy były czarne jak noc i ulizane do tyłu, krzaczaste brwi i tak samo czarne oczy robiły wrażenie idealnego komponowania z niemalże białą cerą i czerwonymi jak lizak ustami.
Szłam starając się nie zwracać na niego uwagi. Ale kiedy można to zrobić widząc jak chłopak patrzy się na ciebie jakby chciał cię zjeść?! Wyrzucił papierosa na chropowate podłoże. Otworzył usta i na sekundę zamkną oczy wciągając powietrze głęboko w płuca. Spojrzałam na niego jak na dziwaka z jednej strony wydawał mi się dziwny, ale z drugiej jak można wciągnąć tyle mrożącego powietrza do płuc. Nagle otworzył oczy. Były czerwone. Jakby w ciągu sekundy zdołał założyć czerwone soczewki tylko po to by mnie przerazić.
I udało mu się. Przyśpieszyłam. Wydawało mi się jakby jego spojrzenie wywiercało mi dziurę w czarnym płaszczyku do ud. Czułam jego obecność za mną aż do szkolnego podwórka. Rozejrzałam się za siebie. Nie było go z wyjątkiem kilku chłopców biegających dookoła drzew. ( Ponieważ na jej terenie znajdował się park.) Idąc wzrokiem w przeciwnym kierunku otworzyłam drzwi. Jakie było moje zdziwienie kiedy mój nos zetknął się z czarnym golfem. Z przerażeniem uniosłam spojrzenie. Nie był zaskoczony moim widokiem, wręcz przeciwnie wydawało mi się jakby wiedział, że się tam spotkamy. Przełknęłam ślinę i szybko spuściłam wzrok. Przeszłam szturchając go w rękę. Ten nawet nie drgnął. Odwrócił tylko twarz nieco w prawo i po chwili poszedł na górę do sekretariatu. (Nie pytajcie skąd to wiem.. Bo sama tego nie rozumiem!!) Przez pięć minut wchodziłam po pustych schodach całkiem zadyszana. Kto jak kto, ale ja nienawidzę wysiłku. Każdy kto każe mi się męczyć już na zawsze będzie na mojej czarnej liście. Powinni zamknąć tego kto wymyślił te cholerne schody pomyślałam. Zła już prawie czołgałam się po wysokich marmurowych stopniach. Kiedy w końcu dotarłam na drugie piętro czekała tam już na mnie koleżanka z klasy. Drobna krótko ścięta blondynka. Miała chrypko-waty głos, ale to dlatego, że w wieku pięciu lat przeżyła wypadek samochodowy. W tedy lekarze oceniali jej przeżycie na jakiś jeden marny procent, ale na same szczęście teraz żyje i jest tutaj z nami.
Na imię jej Sara bardzo ją lubię tak jak ona mnie. Często spotykamy się poza szkołą u mnie w domu by wytłumaczyć jej lekcję lub po prostu porozmawiać. Zadyszana podeszłam do niej z lekkim uśmiechem i rzuciłam plecak na ziemię rozbierając się jak najwolniej, aby choć przez chwilę zaczerpnąć chłodnego dzięki otwartemu oknu powietrza.
Usiadłam. Nareszcie pomyślałam. Do dzwonka zostało jeszcze dwadzieścia pięć minut. Gdybym nie przyszła tak wcześnie na pewno nie spotkałabym tego chłopaka. (Dziwak! Co on sobie wyobraża?!) Myślałam robiąc przy tym wredną minę. (Co się ze mną dzieje?! Nigdy po prostu nigdy się tak nie zachowywałam nawet kiedy jakiś chłopak mnie denerwował.) To wszystko mnie przerażało. Ciągle tylko myślałam o tych jego oczach. Czy naprawdę były czerwone?! Czy po prostu mam zwidy?! (Nie mogę już tak o nim myśleć) Wzięłam głęboki wdech i wydech. W końcu Sara odezwała się do mnie po dziesięciu minutach ciszy.
-Co tam u ciebie?- Zapytała przyjaźnie. Zrobiłam nie bardzo szczery uśmiech. Westchnęłam ciężko. W końcu po paru sekundach postanowiłam odpowiedzieć.
-Ujdzie- Wybełkotałam spuszczając wzrok ze sztucznym uśmiechem.- A u ciebie?- Zapytałam nie chętnie. Dzisiaj nie miałam ochoty na beztroskie pogaduchy jak zawsze.
-Fajnie. Na weekend jadę do brata za granicę. Będzie super.- Powiedziała. Słychać było w jej głosie, że już nie może się doczekać. Westchnęłam ciężko i nagle przypomniałam sobie o kartkówce z polskiego. Uniosłam wzrok na żółtą ścianę jakby mnie olśniło.
-Uff!- Powiedziałam z ulgą sprawdzając plan lekcji w brzoskwiniowym zeszycie z jakimś kotkiem. (Dzisiaj nie ma polskiego na szczęście zdążę się jeszcze nauczyć) Uśmiechnęłam się z ulgą. Czas leciał powoli na korytarzach zbierało się coraz więcej uczniów i z naszej i z innej klasy. Równo na dzwonku przyszła Laura z Oliwią. Moje dwie najlepsze przyjaciółki. Laurę znam od przedszkola, a Oliwię poznałam dopiero w trzeciej klasie podstawówki. Od tamtej pory w ogóle się nie rozstajemy. Każda z nas jest zupełnie inna. Laura przebojowa i bardzo szczera. Oliwia spokojna i strasznie poważna, a ja.. Jaka ja jestem? Wydaje mi się, że połączeniem i Laury i Oliwi. Czasem szczera, a czasem żeby nie sprawić komuś przykrości nie. Na lekcjach spokojna i cicha w domu nie miła, głośna i wredna.
Nie wiem jaka jestem. Upodabniam się do tego z kim przebywam. Nie zastanawiałam się nigdy nad tym jaka powinnam być, a jaka nie. Jeśli ktoś mi podpadnie staram się go ignorować i nie przypominać sobie, że w ogóle istnieje i jest gdzieś blisko. Zawsze różniłam się od pozostałych uczniów. Wybuchałam kiedy nie powinnam. Od dziecka byłam nie przewidywalna. Trudno było określić jak zachowam się w danej sytuacji. Jestem dziwna i nic na to nie poradzę. Nawet rodzeństwo i przyjaciółki mi to przyznały. Więc nie ma co się dziwić na szczęście reszta klasy nie wie jaka jestem w rzeczywistości.
-Cześć Kotku- Powiedziała Laura uśmiechając się ciepło. Zawsze tak na mnie mówiła. Przez to moje imię przypominające kota, Katie. Katastrofa. Oliwia uśmiechnęła się tylko. Nie przywykła do nazywania mnie w ten sposób. Chociaż ona.
-Hej- Odpowiedziałam z uśmiechem i wstałam bo nauczycielka zdołała już przyjść. Jak zwykle się prawie w ogóle nie spóźniła. „Bo ona kocha mieć z nami lekcje więc tylko i wyłącznie do naszych kochanych misiów będzie przychodzić punktualnie”. To są jej słowa na początku roku szkolnego. Kilka osób pisało już list do dyrektora o zmianę nauczyciela fizyki, ale to tak jakby pisać sms’a do mojej mamy z prośbą o wydanie małej kwoty pieniężnej.
Westchnęłam ciężko na samą myśl o „kochanej fizyce” z panną „Milusińską” Można wytrzymać dzień lub dwa, ale dziwie się, że nasza klasa wytrzymała pół roku z jej cholernymi zdrobnieniami naszych imion. Mimo tego, że była taka miła, wstawiała na koniec roku oceny niedostateczne jeżeli nie dało się z nich naciągnąć na dopuszczające. Sam widok jej jasno czerwonych włosów przyprawiał mnie o mdłości. Lubiłam jak ktoś mówił do mnie takim ciepłym głosem jak ona, ale bez przesady. Jej głos aż palił!
Była ładną rudowłosą panną po trzydziestce. Miała brązowe pomalowane dookoła czarną kredką oczy i błyszczące wargi. Zawsze ubierała się schludnie i raczej nie miała żadnych problemów z wyglądem. Nawet kiedyś zaczęła doradzać dziewczynom na lekcji fizyki, jak wyglądać tak aby podobać się chłopakom. Wszyscy zasypiali, ale lepiej było słuchać jakiś bzdur na temat makijażu, niż bzdur na temat jak pięknie dziś wygląda nasza klasa i jak cichutko dzisiaj pracujemy. (Nadopiekuńcza co?)
Po dziesięciu minutach w końcu dostaliśmy się do klasy. Panna „Lala” męczyła się z zamkiem, bo trzy razy brała z pokoju nauczycielskiego zły klucz. Podeszłam z Oliwią do trzeciej ławki pod oknem. Klasa była przeciętna. Piętnaście poukładanych wzdłuż, ławek i tablica na środku klasy. Pod oknem z lewej strony znajdowało się biurko nauczycielki. Było czyste. Żadnych książek, żadnych papierków tylko biały dębowy blat. Ściany były blado zielone, na wysokości ławek widać było uczniowskie talenty techniczne i malarskie na sosnowych blatach ławek. Westchnęłam ciężko i chowając plecak pod ławkę usiadłam.
-Dzień dobry kochani. Siadajcie- Powiedziała z gorącym uśmiechem otwierając dziennik. Zamknęłam oczy i oparłam się o rękę. Dziwnie się czułam może to dlatego, że za mało sypiam pomyślałam. A w zasadzie wmawiałam sobie to, żeby tylko nie słyszeć głosu Milusińskiej. Nawet nie wiem kiedy Oliwia zaczęła mnie szturchać.
-Katie!- Usłyszałam unosząc głowę i otwierając szeroko oczy. Wszyscy się pakowali. Najwyraźniej spałam przez całą lekcję. A Milusińska nawet tego nie zauważyła. Spakowałam się szybko i poszłam z dziewczynami pod jedenastkę.
Statystyki:

Ocena: +5 (+5,-0)
Kategoria: Thriller - Fantasy - Romans
Odsłony: 342
Komentarze: 7
Dodany: 22.01.2011 18:41
Edytowany: nigdy
Avatar
Moniekkk Status

Komentarze

IW | 22.01.2011 19:26 #
Avatar
IWStatus
Otoczone gęsią skórką? Pokryte gęsią skórką.
To był mężczyzna czy chłopak wreszcie?
Ciekawe dam przeczytać swojemu synowi.
Avatar
MoniekkkStatus
Oj tego to się dowiecie w następnych rozdziałach i moją bohaterkę poznacie troche lepiej... Hehe xD
Margarelle | 22.01.2011 22:03 #
Avatar
MargarelleStatus
Tu zgadzam się z IW, naprawde ciekawe.
Mimo, że syna nie mam, to dalej będę czytac twoje dzieła :)
Skromny | 23.01.2011 1:12 #
Avatar
SkromnyStatus
Jedynie do początku mogę się przyczepić, bo coś tam mi zgrzyta, są pewnego rodzaju powtórzenia. A dobrze wiesze że chcąc zainteresować czytelnika do przeczytania książki wstęp to bardzo ważna część tekstu.... Ale całość mnie zatrzymała, czekam na więcej:)

Pozdrawiam
Avatar
MoniekkkStatus
:) No to dzisiaj dodam 2 rozdział może xD Jeszcze go sobie przejże, tak wiec oczekujcie xD
I dziękuję za pozytywne komentarze.. :)
Emilia | 23.01.2011 12:52 #
Avatar
EmiliaStatus
Podobamisię :-)
--------------
' Miłość jest najpiękniejszą realizacją
tych możliwości, które tkwią w człowieku '
- Karol Wojtyła
Emilia | 23.01.2011 12:53 #
Avatar
EmiliaStatus
Podobamisię :-)
--------------
' Miłość jest najpiękniejszą realizacją
tych możliwości, które tkwią w człowieku '
- Karol Wojtyła

Dodaj komentarz

Możliwość oceniania i komentowania tej publikacji została zablokowana z powodu braku aktywności jej autora na portalu.

Lista obecności

Żaden użytkownik nie jest zalogowany. Na stronie jest 13 gości.
Polonistycznie.info to portal przeznaczony dla osób, które interesuje poezja w każdej formie. Znajdziesz tu przeróżne wiersze - m.in. wiersze miłosne, smutne wiersze, czy wiersze o przyjaźni. Gdy zatrzymasz się na dużej natrafisz na niejeden erotyk, który wywoła u Ciebie pozytywne emocje. Gdy zapragniesz odmiany i nieco innego rodzaju twórczości, wystarczy, że zajrzysz do kategorii wiersze dla dzieci. Już dziś zarejestuj się w Polonistycznie.info - portal literacki.