Opowiadania / Thriller - Fantasy - Romans
Nowy Wiek R.6
Rozdział 6
Nowi znajomi
Tak ciągnęły się wszystkie lekcje, jakby tylko on istniał na tym świecie i jakby był jakąś sławną osobą. Nie mogłam już tego wytrzymać spojrzałam przez okno. Stał na boisku patrzył się na mnie przynajmniej tak mi się wydawało. Blizna znowu zaczęła palić. Złapałam się szybko za szyję marszcząc przy tym brwi. Byli tam jego koledzy. Drobny blondyn, przerażająca dziewczyna i umięśniony typek. Mówili coś do niego. Klej zmarszczył brwi i spuścił wzrok odpowiadając. Odciągnęłam dłoń. Nie krwawiło. Nie rozumiałam po co uciekł z lekcji. Postanowiłam go o to zapytać.
-Proszę pani?- Uniosłam prawą dłoń, a lewą złapałam się za brzuch. Nauczycielka popatrzyła na mnie pytająco.- Czy mogę iść do pielęgniarki?- Skłamałam, ale czego się nie robi dla dobra swojego sumienia. Spojrzała na moją biedną obolałą minę i od razu przestała się uśmiechać.
-Oczywiście idź, idź- Kiedy wychodziłam zapytała tylko- A co ci się stało?- Złapałam się za brzuch drugą ręką.
-Eee nic takiego to tylko ból brzucha.- Powiedziałam wychodząc już z pomieszczenia. Czułam za sobą jeszcze wzroki „ciekawskich wron.” Szyja strasznie mnie piekła, ale musiałam wytrzymać i dojść do boiska. Przestało w końcu! Jednak po chwili miałam wrażenie jakby szyja zaczynała mi drętwieć. Drętwiąca szyja jest o stokroć razy lepsza od krwawiącej. Pomyślałam i w końcu wyprostowałam się i dalej szłam już normalnie.
***
Dochodziłam do nich. Wydawało mi się, że na mnie czekają. Wszyscy patrzyli w moim kierunku. Źle się z tym czułam. Szłam patrząc pod nogi. Starałam się zapomnieć o ich spojrzeniach. W końcu dotarłam. Stanęłam naprzeciwko Kleja. Chwilę później szyja przestała drętwieć, a ja przestałam się martwić. Clair popatrzył na mnie z lekkim uśmiechem, a reszta stała i wpatrywała się we mnie jak w jakieś dzieło sztuki.
-Długo kazałaś na siebie czekać- Powiedział Klej z łobuzerskim uśmiechem. Zmarszczyłam brwi i schowałam dłonie do kieszeni.
-Skąd wiedziałeś, że tutaj przyjdę?!- Zapytałam lekko zła. Zrobiłam wredną i napuszoną minę zakrywając przy tym bliznę gęstymi włosami.
-Długa historia- Powiedział do mnie drobny blondyn, przy czym zatykając nos bladą jak kartka papieru dłonią. Dziewczyna o płomiennych oczach odsunęła się ode mnie i uśmiechnęła. Widać było, z jaką satysfakcją i pewnością siebie podeszła do tego zadania.
-Ta.-Dodał po chwili mięśniak. Uśmiechnął się do mnie ciepło i jako jedyny podszedł bliżej i położył mi rękę na ramieniu. Ścisnął mnie mocno przyciągając do siebie i wciągnął bardzo głęboko do płuc mój zapach.- Ładnie pachniesz- Dodał po chwili kładąc usta na moich włosach. Uśmiechnęłam się widząc minę zazdrosnego Kleja. Zaciskał dłonie tak mocno, że robiły się jeszcze jaśniejsze. Zmarszczył brwi i nagle jego twarz przestała wyrażać jakiekolwiek uczucia.
-Już wystarczy Charlesie!- Wypowiedział te słowa jakoś bez najmniejszego uczucia. Charles wybuchnął śmiechem.
-A od kiedy ty taki zazdrosny jesteś? co?!- Zapytał śmiejąc się nie ubłaganie. Dziewczyna złapała Claira z tyłu szyi i uśmiechnęła się lekko. Charles zmienił kierunek wzroku na mnie.- To jest Dorian, a to Ellie.- Powiedział wskazując drobnego blondyna i czerwonooką. Pokiwałam głową uśmiechając się lekko.
-Skąd wy mnie w ogóle znacie?- Zapytałam bez żadnego właściwego wyrazu twarzy. Wszyscy przelecieli mnie wzrokiem w końcu wylądowali na Kleju. Zadali mu pytające spojrzenie, a Ellie spoważniała. Clair pokręcił oczami w prawo i w lewo jakby chciał uciec od odpowiedzialności w końcu otworzył usta, ale się zawahał.
-Więc..- Zaczął- Za kilka minut dzwonek, chyba powinnaś wracać na lekcję. W końcu miałaś iść tylko do pielęgniarki. – Powiedział uśmiechając się nie chętnie. A ja zamarłam (skąd niby wiedział, że miałam zamiar iść do pielęgniarki?!) Wzburzyłam się.
-Kim jesteś?- Zapytałam bez wahania. Jego wzrok spoczął na kolanach Charlesa. Zmarszczył brwi i lekko się oblizał.
-Powinnaś już iść- Wybełkotał tak poważnie, że się przestraszyłam. Przymknął oczy. Spuściłam wzrok. Ellie uśmiechała się lekko, a Dorian nadal starał się nie oddychać.
Klej popatrzyła na każdego z osobna jakoś dziwnie i nagle się skrzywił. Przeleciał mnie wzrokiem wkładając ręce do kieszeni. Staliśmy tak przez chwilę. W pewnym momencie Charles uśmiechnął się jakby od niechcenia i kiwną zaledwie głową. Ellie popatrzyła na mnie.
-Powiedział ci już?- Zapytała. Po jej wyrazie twarzy widać było, że wszystko wie tylko chce się upewnić.
-Ale, o czym?- Zapytałam odsuwając się od Charlesa. W ogóle ich nie znam. Jak mogłabym czuć się bezpiecznie? Ellie nic nie odpowiedziała chyba domyśliła się zawodu Claira. Nadal nic nie rozumiałam. Stałam i patrzyłam na krótko ściętego Charlesa. Wyglądał na zadowolonego. Ale, z czego? Zrobiłam pytające spojrzenie w kierunku każdego z nich.
-O tym, że zaraz wyjdzie tu po ciebie nauczycielka.. Kocie- Powiedziała Ellie. Zmarszczyłam brwi i otworzyłam usta do wypowiedzenia zdania, które już układało się w mojej głowie, kiedy mi przerwała- Wiem, że nie lubisz tego zwrotu, ale to najlepiej do ciebie pasuje.- Powiedziała i uśmiechnęła się do mnie lekko. Byłam w całkowitym szoku. Otworzyłam usta.
-Czy wy wiecie o mnie wszystko!?- Zapytałam tym razem tonem wściekłej Kocicy. Założyłam ręce i zmarszczyłam brwi. Ellie uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Nie po prostu umiem zgadywać- Wyjaśniła. Kiwnęłam głową.
-Serio?!- Zapytałam podpierając się na lewej nodze.
-Serio- Wydusiła z siebie. Zamyśliłam się na chwile.
-Pójdę na te lekcje- Powiedziałam patrząc na nich i czekając na reakcję. Klej kiwnął głową, a Charles uśmiechnął się z satysfakcją. Poszłam szybkim krokiem jakbym uciekała. Miałam tylko nadzieję, że nie zauważyli.
Nowi znajomi
Tak ciągnęły się wszystkie lekcje, jakby tylko on istniał na tym świecie i jakby był jakąś sławną osobą. Nie mogłam już tego wytrzymać spojrzałam przez okno. Stał na boisku patrzył się na mnie przynajmniej tak mi się wydawało. Blizna znowu zaczęła palić. Złapałam się szybko za szyję marszcząc przy tym brwi. Byli tam jego koledzy. Drobny blondyn, przerażająca dziewczyna i umięśniony typek. Mówili coś do niego. Klej zmarszczył brwi i spuścił wzrok odpowiadając. Odciągnęłam dłoń. Nie krwawiło. Nie rozumiałam po co uciekł z lekcji. Postanowiłam go o to zapytać.
-Proszę pani?- Uniosłam prawą dłoń, a lewą złapałam się za brzuch. Nauczycielka popatrzyła na mnie pytająco.- Czy mogę iść do pielęgniarki?- Skłamałam, ale czego się nie robi dla dobra swojego sumienia. Spojrzała na moją biedną obolałą minę i od razu przestała się uśmiechać.
-Oczywiście idź, idź- Kiedy wychodziłam zapytała tylko- A co ci się stało?- Złapałam się za brzuch drugą ręką.
-Eee nic takiego to tylko ból brzucha.- Powiedziałam wychodząc już z pomieszczenia. Czułam za sobą jeszcze wzroki „ciekawskich wron.” Szyja strasznie mnie piekła, ale musiałam wytrzymać i dojść do boiska. Przestało w końcu! Jednak po chwili miałam wrażenie jakby szyja zaczynała mi drętwieć. Drętwiąca szyja jest o stokroć razy lepsza od krwawiącej. Pomyślałam i w końcu wyprostowałam się i dalej szłam już normalnie.
***
Dochodziłam do nich. Wydawało mi się, że na mnie czekają. Wszyscy patrzyli w moim kierunku. Źle się z tym czułam. Szłam patrząc pod nogi. Starałam się zapomnieć o ich spojrzeniach. W końcu dotarłam. Stanęłam naprzeciwko Kleja. Chwilę później szyja przestała drętwieć, a ja przestałam się martwić. Clair popatrzył na mnie z lekkim uśmiechem, a reszta stała i wpatrywała się we mnie jak w jakieś dzieło sztuki.
-Długo kazałaś na siebie czekać- Powiedział Klej z łobuzerskim uśmiechem. Zmarszczyłam brwi i schowałam dłonie do kieszeni.
-Skąd wiedziałeś, że tutaj przyjdę?!- Zapytałam lekko zła. Zrobiłam wredną i napuszoną minę zakrywając przy tym bliznę gęstymi włosami.
-Długa historia- Powiedział do mnie drobny blondyn, przy czym zatykając nos bladą jak kartka papieru dłonią. Dziewczyna o płomiennych oczach odsunęła się ode mnie i uśmiechnęła. Widać było, z jaką satysfakcją i pewnością siebie podeszła do tego zadania.
-Ta.-Dodał po chwili mięśniak. Uśmiechnął się do mnie ciepło i jako jedyny podszedł bliżej i położył mi rękę na ramieniu. Ścisnął mnie mocno przyciągając do siebie i wciągnął bardzo głęboko do płuc mój zapach.- Ładnie pachniesz- Dodał po chwili kładąc usta na moich włosach. Uśmiechnęłam się widząc minę zazdrosnego Kleja. Zaciskał dłonie tak mocno, że robiły się jeszcze jaśniejsze. Zmarszczył brwi i nagle jego twarz przestała wyrażać jakiekolwiek uczucia.
-Już wystarczy Charlesie!- Wypowiedział te słowa jakoś bez najmniejszego uczucia. Charles wybuchnął śmiechem.
-A od kiedy ty taki zazdrosny jesteś? co?!- Zapytał śmiejąc się nie ubłaganie. Dziewczyna złapała Claira z tyłu szyi i uśmiechnęła się lekko. Charles zmienił kierunek wzroku na mnie.- To jest Dorian, a to Ellie.- Powiedział wskazując drobnego blondyna i czerwonooką. Pokiwałam głową uśmiechając się lekko.
-Skąd wy mnie w ogóle znacie?- Zapytałam bez żadnego właściwego wyrazu twarzy. Wszyscy przelecieli mnie wzrokiem w końcu wylądowali na Kleju. Zadali mu pytające spojrzenie, a Ellie spoważniała. Clair pokręcił oczami w prawo i w lewo jakby chciał uciec od odpowiedzialności w końcu otworzył usta, ale się zawahał.
-Więc..- Zaczął- Za kilka minut dzwonek, chyba powinnaś wracać na lekcję. W końcu miałaś iść tylko do pielęgniarki. – Powiedział uśmiechając się nie chętnie. A ja zamarłam (skąd niby wiedział, że miałam zamiar iść do pielęgniarki?!) Wzburzyłam się.
-Kim jesteś?- Zapytałam bez wahania. Jego wzrok spoczął na kolanach Charlesa. Zmarszczył brwi i lekko się oblizał.
-Powinnaś już iść- Wybełkotał tak poważnie, że się przestraszyłam. Przymknął oczy. Spuściłam wzrok. Ellie uśmiechała się lekko, a Dorian nadal starał się nie oddychać.
Klej popatrzyła na każdego z osobna jakoś dziwnie i nagle się skrzywił. Przeleciał mnie wzrokiem wkładając ręce do kieszeni. Staliśmy tak przez chwilę. W pewnym momencie Charles uśmiechnął się jakby od niechcenia i kiwną zaledwie głową. Ellie popatrzyła na mnie.
-Powiedział ci już?- Zapytała. Po jej wyrazie twarzy widać było, że wszystko wie tylko chce się upewnić.
-Ale, o czym?- Zapytałam odsuwając się od Charlesa. W ogóle ich nie znam. Jak mogłabym czuć się bezpiecznie? Ellie nic nie odpowiedziała chyba domyśliła się zawodu Claira. Nadal nic nie rozumiałam. Stałam i patrzyłam na krótko ściętego Charlesa. Wyglądał na zadowolonego. Ale, z czego? Zrobiłam pytające spojrzenie w kierunku każdego z nich.
-O tym, że zaraz wyjdzie tu po ciebie nauczycielka.. Kocie- Powiedziała Ellie. Zmarszczyłam brwi i otworzyłam usta do wypowiedzenia zdania, które już układało się w mojej głowie, kiedy mi przerwała- Wiem, że nie lubisz tego zwrotu, ale to najlepiej do ciebie pasuje.- Powiedziała i uśmiechnęła się do mnie lekko. Byłam w całkowitym szoku. Otworzyłam usta.
-Czy wy wiecie o mnie wszystko!?- Zapytałam tym razem tonem wściekłej Kocicy. Założyłam ręce i zmarszczyłam brwi. Ellie uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Nie po prostu umiem zgadywać- Wyjaśniła. Kiwnęłam głową.
-Serio?!- Zapytałam podpierając się na lewej nodze.
-Serio- Wydusiła z siebie. Zamyśliłam się na chwile.
-Pójdę na te lekcje- Powiedziałam patrząc na nich i czekając na reakcję. Klej kiwnął głową, a Charles uśmiechnął się z satysfakcją. Poszłam szybkim krokiem jakbym uciekała. Miałam tylko nadzieję, że nie zauważyli.
| Statystyki: Ocena: 0 (+0,-0) Kategoria: Thriller - Fantasy - Romans Odsłony: 262 Komentarze: 0 Dodany: 06.03.2011 13:04 Edytowany: nigdy |
Moniekkk
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
Dodaj komentarz