Recenzje / Książki
"Kręci się..."
„Kręci się we mnie „, to pierwszy arkusz poetycki Wojciecha Borkowskiego.
Książka wydana przez Zarząd Wojewódzki Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury Olsztyn, Ostróda, Mrągowo, Iława w 1986 roku.
O samym autorze można mówić bez końca. Jest on laureatem wielu konkursów poetyckich, do najważniejszych należy zaliczyć nagrodę w konkursie im. Zbigniewa Herberta w Toruniu. Wojciech jest dwukrotnym laureat konkursu im. Leszka Bakuły w Ustce, nagrodzony przez Nieszufladę w Choszcznie, otrzymał także Srebrny Liść Chmielu w Boguszowie – Gorcach, Cygaro Wilhelma w Czerwionce - Leszczynach oraz odznaczenie „Zasłużonego Działacza Kultury” przyznawane przez Kancelarię Prezydencką (1999 r ),przez ministra Andrzeja Zakrzewskiego oraz Medal im. Wacława Iwaniuka (2008 r).
Wojtek, to bardzo kontrowersyjna postać. Jedną z najbardziej zabawnych historii, którą sam przytacza , to dyscyplinarne usunięcie ze studiów teologicznych pod zarzutem spirytyzmu, uprawiania czarnej magii oraz rozwiązłości.
Ja jednak skupię się na tekstach umieszczonych w „Kręci się we mnie”.
Autor próbuje wprowadzić nas w świat widziany jego oczyma. Przestrzeń „zeschłego błota wieloznaczności” gdzie „odpowiedzi nie będzie”, „ nawet wyżebrany grosz”, to „fałszywa moneta”. Podmiot liryczny prześladuje swojego boga . Nie prosi o rozwiązania , a jedynie , by ten „odsłonił kurtynę zwątpienia”. Nie łudzi się, że istnieją „baśniowe światy. Wyznaje wręcz wiarę w szarą codzienność, bezsens istnienia i wieczną próżnię.
Wybierając los poety, nie człowieka interesów, który „je kaszę ze skwarkami” ani szarego, wyzyskiwanego pracownika , który je „bez okrasy” poniekąd skazuje się na „mdły świt”.
Widzi i czuje więcej, wrażliwość staje się przekleństwem. Nawet prorocy okazali się słabi, obłudni, to wręcz potwory , które grzesznych straszą milicją, głodnych zamiast nakarmić posypują popiołem. „Autorytety”, które „siedząc na tronach chwały rozmyślają o zbiorowej ucieczce od czynów społecznych”.
Takie maleńkie światełku w tunelu pojawia się dopiero w wierszu zamykającym arkusz.
***
rzadko przychodzi
niewyspany świt
zamykający spojrzeniem zmęczenia
spuchnięte usta
abym kiedyś
mógł przekroczyć
swój rubikon
Rubikon, jako metafora wielkich czynów i wielkich dokonań, poeta ma nadzieje, że kiedyś, to zmęczenie sobą, życiem, ludźmi, światem będzie mógł pokonać. Z podniesioną głową przekroczy rzekę bólu, w jakiej przyszło mu pływać oraz niejednokrotnie tonąć.
Wojtek wierzy jak my wszyscy, że w końcu żywioły ucichną i wyjdzie na spokojny brzeg.
Szczerze polecam Wam zapoznanie się z niniejszym arkuszem , jak i poznaniem samego autora!
.
Książka wydana przez Zarząd Wojewódzki Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury Olsztyn, Ostróda, Mrągowo, Iława w 1986 roku.
O samym autorze można mówić bez końca. Jest on laureatem wielu konkursów poetyckich, do najważniejszych należy zaliczyć nagrodę w konkursie im. Zbigniewa Herberta w Toruniu. Wojciech jest dwukrotnym laureat konkursu im. Leszka Bakuły w Ustce, nagrodzony przez Nieszufladę w Choszcznie, otrzymał także Srebrny Liść Chmielu w Boguszowie – Gorcach, Cygaro Wilhelma w Czerwionce - Leszczynach oraz odznaczenie „Zasłużonego Działacza Kultury” przyznawane przez Kancelarię Prezydencką (1999 r ),przez ministra Andrzeja Zakrzewskiego oraz Medal im. Wacława Iwaniuka (2008 r).
Wojtek, to bardzo kontrowersyjna postać. Jedną z najbardziej zabawnych historii, którą sam przytacza , to dyscyplinarne usunięcie ze studiów teologicznych pod zarzutem spirytyzmu, uprawiania czarnej magii oraz rozwiązłości.
Ja jednak skupię się na tekstach umieszczonych w „Kręci się we mnie”.
Autor próbuje wprowadzić nas w świat widziany jego oczyma. Przestrzeń „zeschłego błota wieloznaczności” gdzie „odpowiedzi nie będzie”, „ nawet wyżebrany grosz”, to „fałszywa moneta”. Podmiot liryczny prześladuje swojego boga . Nie prosi o rozwiązania , a jedynie , by ten „odsłonił kurtynę zwątpienia”. Nie łudzi się, że istnieją „baśniowe światy. Wyznaje wręcz wiarę w szarą codzienność, bezsens istnienia i wieczną próżnię.
Wybierając los poety, nie człowieka interesów, który „je kaszę ze skwarkami” ani szarego, wyzyskiwanego pracownika , który je „bez okrasy” poniekąd skazuje się na „mdły świt”.
Widzi i czuje więcej, wrażliwość staje się przekleństwem. Nawet prorocy okazali się słabi, obłudni, to wręcz potwory , które grzesznych straszą milicją, głodnych zamiast nakarmić posypują popiołem. „Autorytety”, które „siedząc na tronach chwały rozmyślają o zbiorowej ucieczce od czynów społecznych”.
Takie maleńkie światełku w tunelu pojawia się dopiero w wierszu zamykającym arkusz.
***
rzadko przychodzi
niewyspany świt
zamykający spojrzeniem zmęczenia
spuchnięte usta
abym kiedyś
mógł przekroczyć
swój rubikon
Rubikon, jako metafora wielkich czynów i wielkich dokonań, poeta ma nadzieje, że kiedyś, to zmęczenie sobą, życiem, ludźmi, światem będzie mógł pokonać. Z podniesioną głową przekroczy rzekę bólu, w jakiej przyszło mu pływać oraz niejednokrotnie tonąć.
Wojtek wierzy jak my wszyscy, że w końcu żywioły ucichną i wyjdzie na spokojny brzeg.
Szczerze polecam Wam zapoznanie się z niniejszym arkuszem , jak i poznaniem samego autora!
.
Koniecznie pomóż promować tę publikację:
| Statystyki: Ocena: +3 (+3,-0) Kategoria: Książki Odsłony: 360 Komentarze: 3 Dodany: 31.08.2010 15:59 Edytowany: 31.08.2010 16:25 |
andersen
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
Mona
pięknie kreujesz Wojciecha Borkowskiego,piszesz z pasją
Przyznaję,że przeczytałam jednym tchem,ale z uwagą
*
Zainteresowałaś mnie W.Borkowskim i swoją osobą...
pozdrawiam;))Mona
"bowiem to, czego się nie widzi,
Istnieje przecie przede wszystkiem"
andersen
Chciałabym żebyście zobaczyli okładkę "Kręci się we mnie", ale mam ją w złym formacie jakkolwiek gdziekolwiek nawet nie mogę jej wkleić!
brudnooka
nie wszystkie jego teksty do mnie przemawiają, ale jak jż coś mi podejdzie to na maksa i tak jest teraz.
twoja recenzja zaczepia, buduje przeświadczenie, że jeżeli tego nie przeczytam w całości to nie doświadczę czegoś szczególnego, że przejdzie mimo mnie ta szczególna euforia pożądania prawdy pomimo bólu .
ja wiem, że Wojtek nie utonie mając tak życzliwe osoby obok , on już sie nauczył pływać i omijać rafy podłości i tak dzieje się do dziś. my zaś obecnie "zamykający spojrzeniem zmęczenia "możemy go jedynie podtrzymywać na duchu i razem z nim wierzyć w lepsze jutro.
Dodaj komentarz