Opowiadania / Fantasy
Dusza na Wyraju
Od samego rana coś mnie nosiło i rwało, żeby wyjść z domu i nie zajmować się niczym.
Wahałam się trochę, bo i to by trzeba zrobić i tamto też…. Postanowiłam jednak ulec wewnętrznemu głosowi, wrzuciłam do torby kilka drobiazgów, książkę, picie, jedzonko i ruszyłam na łono natury. A co tam!! Pogoda ładna, aż żal siedzieć w domu i słuchać blokowych hałasów. A domowa praca… będzie na nią czas później.
Daleko mnie nie poniosło, bo mi się nie chciało jechać w korkach, skręciłam więc tuż za miastem do lasu – wiedziałam, ze kilka kilometrów w głąb jest ogromna polana, a tuż za nią płynie potoczek. Całkiem bystry.
Im bliżej byłam polany, tym bardziej to coś, wiercące się we mnie od rana, było podekscytowane i coraz bardziej radosne. Rozśmieszało mnie to, ale też wprawiało w dobry nastrój. A jeszcze bardziej się ucieszyłam, gdy zobaczyłam, że polana jest niemal pusta. Hura! pomyślałam. Pewnie wszyscy pojechali dalej, do modnego ośrodka. Niech sobie jadą. Ja wolę spokój i ciszę.
Zainstalowałam się pod drzewkiem, niedaleko potoczku i zaczęłam relaks. Na lewym boczku, na prawym boczku… bardzo aktywnie. Szum drzew, śpiew ptaków, szemranie wody w potoku… zrobiło mi się błogo, przymknęłam oczy…. Nie, nie usnęłam. Trwałam tak w tym błogim upojeniu. Było mi tak strasznie dobrze….
Nagle poczułam, że dzieje się coś niezwykłego. Chciałam zobaczyć, co, ale bałam się otworzyć oczy. Żeby nie spłoszyć tego czegoś… Ale ciekawość była silniejsza. Uchyliłam powieki… tak tycio… tyciuteńko… Coś ze mnie wyłaziło, gramoliło się, wiło. Coś przezroczystego niemal i eterycznego!! Co to?? Nie wytrzymałam i otworzyłam szeroko oczy. To coś spojrzało na mnie z wyrzutem – wyraźnie przyłapane na uczynku, którego nie powinnam była zobaczyć.
- No!! Co tak patrzysz!!! Jestem Twoją Duszą!! Nie wiesz???
- Niby skąd mam wiedzieć??
- Jak to skąd?? Przyjrzyj mi się!! Tylko dobrze!!
Przyjrzałam się. Faktycznie. Podobna do mnie. Tylko ubranko ma trochę przybrudzone…
- A mam!! Mam!! To Twoje dzieło!! Przypomnij sobie, co w życiu nabroiłaś!!
Zawstydziłam się. No tak… Ale zaraz!! Dlaczego ona mnie opuszcza?? W przybrudzonej sukience, czy nie, to przecież jest Moja Własna Dusza!! Dokąd ona się wybiera?
- Nie opuszczaj mnie! - pisnęłam słabo.
Skąd ja znałam ten błysk w oku?? Ten chytry uśmiech? Hmmm… To ja tak właśnie wyglądam???
Dusza zachichotała. Naprawdę zachcichotała. I wskoczyła na gałąź drzewa.
- Nie martw się!! Wrócę do Ciebie!! Niedługo!! Muszę się przewietrzyć!!
Przewietrzyć??? Coś takiego!! Niesłychane!! Wytrzeszczyłam szeroko oczy gdy Dusza z gałęzi wskoczyła na przepływający obłok.
- Hop hop!! – krzyknęła Dusza
- Hop hop!! – odkrzyknęłam.
- Hop hop!! – rozległo się zewsząd.
Rozejrzałam się i oniemiałam!! Na gałęziach i na obłokach pełno było eterycznych postaci pokrzykujących radośnie do siebie. Co? Skąd? Jak? Nie mogłam zrozumieć.
- Nie staraj się!! – wrzasnęło mi coś prosto do ucha. I wywinęło koziołka na najbliższej gałęzi. Tej, na której przed chwilą siedziała moja Dusza. I pognało dalej. Z gałęzi na gałąź i stamtąd na przepływające obłoki. Powietrze aż wibrowało od wzajemnych pokrzykiwań hop hop. Roześmiałam się. A to ci dopiero!! A to mi się przytrafiło!! Prawdę mówiąc – podobało mi się. Dusze bawiły się wyśmienicie. Przeskakiwały z obłoka na obłok, ścigały się i zderzały, aż z chmurek tryskały drobne kropelki deszczu.
Oparłam się mocniej o pień drzewa, pod którym siedziałam i nie odrywałam oczu od radosnych harców. Zaczęłam się zastanawiać, skąd tu tyle Dusz, skoro nie ma prawie nikogo wokół??
- Nie wiesz? – obejrzałam się i zobaczyłam Duszę Starca uśmiechającą się do mnie. To Wyraj.
- Wyraj? – moje zdumienie sięgneło zenitu – Wyraj?
- Tak. To tutaj właśnie Wolne Dusze czekają na Powrót w Łonie Brzemiennej Kobiety. Czasem jakaś Duszyczka wpadnie w odwiedziny. Tak, jak dzisiaj Twoja. Ale to tylko odwiedziny. Nie lękaj się. Twoja Dusza wróci do Ciebie niebawem. To jeszcze nie Jej Czas.
Pokiwałam głową i nic już nie odpowiedziałam. Chłonęłam to cudowne zjawisko, które dane mi było ujrzeć.
Prawie nie poczułam, gdy Moja Dusza powróciła do mnie. Wśliznęła się niepostrzeżenie. Tylko atmosfera polany nagle się zmieniła. Zamiast harcujących Dusz zobaczyłam ptaki – siedziały na gałęziach drzew i przyglądały mi się w ptasim zamyśleniu…
Nadeszła pora powrotu…
Wahałam się trochę, bo i to by trzeba zrobić i tamto też…. Postanowiłam jednak ulec wewnętrznemu głosowi, wrzuciłam do torby kilka drobiazgów, książkę, picie, jedzonko i ruszyłam na łono natury. A co tam!! Pogoda ładna, aż żal siedzieć w domu i słuchać blokowych hałasów. A domowa praca… będzie na nią czas później.
Daleko mnie nie poniosło, bo mi się nie chciało jechać w korkach, skręciłam więc tuż za miastem do lasu – wiedziałam, ze kilka kilometrów w głąb jest ogromna polana, a tuż za nią płynie potoczek. Całkiem bystry.
Im bliżej byłam polany, tym bardziej to coś, wiercące się we mnie od rana, było podekscytowane i coraz bardziej radosne. Rozśmieszało mnie to, ale też wprawiało w dobry nastrój. A jeszcze bardziej się ucieszyłam, gdy zobaczyłam, że polana jest niemal pusta. Hura! pomyślałam. Pewnie wszyscy pojechali dalej, do modnego ośrodka. Niech sobie jadą. Ja wolę spokój i ciszę.
Zainstalowałam się pod drzewkiem, niedaleko potoczku i zaczęłam relaks. Na lewym boczku, na prawym boczku… bardzo aktywnie. Szum drzew, śpiew ptaków, szemranie wody w potoku… zrobiło mi się błogo, przymknęłam oczy…. Nie, nie usnęłam. Trwałam tak w tym błogim upojeniu. Było mi tak strasznie dobrze….
Nagle poczułam, że dzieje się coś niezwykłego. Chciałam zobaczyć, co, ale bałam się otworzyć oczy. Żeby nie spłoszyć tego czegoś… Ale ciekawość była silniejsza. Uchyliłam powieki… tak tycio… tyciuteńko… Coś ze mnie wyłaziło, gramoliło się, wiło. Coś przezroczystego niemal i eterycznego!! Co to?? Nie wytrzymałam i otworzyłam szeroko oczy. To coś spojrzało na mnie z wyrzutem – wyraźnie przyłapane na uczynku, którego nie powinnam była zobaczyć.
- No!! Co tak patrzysz!!! Jestem Twoją Duszą!! Nie wiesz???
- Niby skąd mam wiedzieć??
- Jak to skąd?? Przyjrzyj mi się!! Tylko dobrze!!
Przyjrzałam się. Faktycznie. Podobna do mnie. Tylko ubranko ma trochę przybrudzone…
- A mam!! Mam!! To Twoje dzieło!! Przypomnij sobie, co w życiu nabroiłaś!!
Zawstydziłam się. No tak… Ale zaraz!! Dlaczego ona mnie opuszcza?? W przybrudzonej sukience, czy nie, to przecież jest Moja Własna Dusza!! Dokąd ona się wybiera?
- Nie opuszczaj mnie! - pisnęłam słabo.
Skąd ja znałam ten błysk w oku?? Ten chytry uśmiech? Hmmm… To ja tak właśnie wyglądam???
Dusza zachichotała. Naprawdę zachcichotała. I wskoczyła na gałąź drzewa.
- Nie martw się!! Wrócę do Ciebie!! Niedługo!! Muszę się przewietrzyć!!
Przewietrzyć??? Coś takiego!! Niesłychane!! Wytrzeszczyłam szeroko oczy gdy Dusza z gałęzi wskoczyła na przepływający obłok.
- Hop hop!! – krzyknęła Dusza
- Hop hop!! – odkrzyknęłam.
- Hop hop!! – rozległo się zewsząd.
Rozejrzałam się i oniemiałam!! Na gałęziach i na obłokach pełno było eterycznych postaci pokrzykujących radośnie do siebie. Co? Skąd? Jak? Nie mogłam zrozumieć.
- Nie staraj się!! – wrzasnęło mi coś prosto do ucha. I wywinęło koziołka na najbliższej gałęzi. Tej, na której przed chwilą siedziała moja Dusza. I pognało dalej. Z gałęzi na gałąź i stamtąd na przepływające obłoki. Powietrze aż wibrowało od wzajemnych pokrzykiwań hop hop. Roześmiałam się. A to ci dopiero!! A to mi się przytrafiło!! Prawdę mówiąc – podobało mi się. Dusze bawiły się wyśmienicie. Przeskakiwały z obłoka na obłok, ścigały się i zderzały, aż z chmurek tryskały drobne kropelki deszczu.
Oparłam się mocniej o pień drzewa, pod którym siedziałam i nie odrywałam oczu od radosnych harców. Zaczęłam się zastanawiać, skąd tu tyle Dusz, skoro nie ma prawie nikogo wokół??
- Nie wiesz? – obejrzałam się i zobaczyłam Duszę Starca uśmiechającą się do mnie. To Wyraj.
- Wyraj? – moje zdumienie sięgneło zenitu – Wyraj?
- Tak. To tutaj właśnie Wolne Dusze czekają na Powrót w Łonie Brzemiennej Kobiety. Czasem jakaś Duszyczka wpadnie w odwiedziny. Tak, jak dzisiaj Twoja. Ale to tylko odwiedziny. Nie lękaj się. Twoja Dusza wróci do Ciebie niebawem. To jeszcze nie Jej Czas.
Pokiwałam głową i nic już nie odpowiedziałam. Chłonęłam to cudowne zjawisko, które dane mi było ujrzeć.
Prawie nie poczułam, gdy Moja Dusza powróciła do mnie. Wśliznęła się niepostrzeżenie. Tylko atmosfera polany nagle się zmieniła. Zamiast harcujących Dusz zobaczyłam ptaki – siedziały na gałęziach drzew i przyglądały mi się w ptasim zamyśleniu…
Nadeszła pora powrotu…
Koniecznie pomóż promować tę publikację:
| Statystyki: Ocena: +7 (+7,-0) Kategoria: Fantasy Odsłony: 393 Komentarze: 8 Dodany: 25.08.2010 22:08 Edytowany: nigdy |
daniwanek
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
Mona
Przeczytałam z zaciekawieniem
ponieważ historia niezwykła/fantastyczna:))
Nie czepiam się,bo się nie znam...he he
pozdrawiam miło:))Mona
"bowiem to, czego się nie widzi,
Istnieje przecie przede wszystkiem"
bb
nawet cień przyjaciela wystarczy, by uczynić człowieka szczęśliwym
daniwanek
bardzo dziękuję za odwiedziny - bardzo mi miło.
I dziekuję za przychylność.
D.
I śmiech niekiedy może być nauką, jeśli się z przywar, nie z osób natrząsa.
I. Krasicki
Anastazja
daniwanek
z pozdrowieniami
D.
I śmiech niekiedy może być nauką, jeśli się z przywar, nie z osób natrząsa.
I. Krasicki
IW
daniwanek
dzieki za plusa. nie ma znaczenia, że spóźniony!
pozdrawiam
D.
I śmiech niekiedy może być nauką, jeśli się z przywar, nie z osób natrząsa.
I. Krasicki
Aurelia86
Dodaj komentarz