Wyłącz reklamy

Pilch Jerzy "Marsz Polonia"

Artykuł ten chroniony jest prawami autorskimi.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autora - zabronione.

Marsz Polonia to najnowsza i jednocześnie szesnasta książka Jerzego Pilcha, który po raz kolejny pociąga ze sobą czytelnika w niezwykły świat swoich powieści. Co jednak stanowi o tej niezwykłości? Z jakim utworem mamy tak właściwie do czynienia? Cytując jednego z bohaterów należałoby powiedzieć, że jest to powieść metafizyczno – polityczno – teologiczno – autobiograficzno – sensacyjno – satyryczna. I każdy z wyżej wymienionych elementów w niej znajdziemy.

Wraz z głównym bohaterem odbywamy bowiem zaskakującą i wciągającą podróż w zdawałoby się kuriozalny, ale tak naprawdę bardzo dobrze znany nam świat. Rozpoczyna się ona w dniu jego pięćdziesiątych drugich urodzin, który jest także dniem Wojska Polskiego i Niebieskiego oraz Wniebowzięcia Matki Boskiej Sianokosów. Wtedy to bohater noszący wiele cech alter ego autora, postanawia sprawić sobie intensywny prezent - poznać nową kobietę. Podróż rozpoczynamy więc od odwiedzenia sklepu całodobowego, w którym bohater ma nadzieje poderwać ekspedientkę oraz przejścia szarą polską ulicą, gdzie spotykamy dwóch bezdomnych proszących o jałmużnę. Po tych zdarzeniach perspektywa się poszerza. Bohater wsiada do wesołego autobusu, który zawieść ma go na bal, do znanego wszystkim rozpustnika i prześmiewcy - Beniamina Bezetznego. Nie dociera jednak na miejsce wraz z „wycieczką”. Wcześniej na własne życzenie opuszcza autobus, rozpoczyna dalszą podróż i zabierając nas ze sobą znów nie pozwala się nudzić. Spotykamy więc ludzi, którzy nie chcą bawić się u Bezetznego i czują się pokrzywdzeni. Poznajemy też niezwykłego kocura, który staje się przewodnikiem bohatera. Co dzieje się jednak na balu? Przede wszystkim świat żywych miesza się ze światem zmarłych. Ten ostatni natomiast toczy spór o to, kto zostanie pogrzebany, a kto zmartwychwstanie. Na balu nie zabraknie nikogo. Spotykamy m.in. znaną piosenkarkę o wielkich piersiach, Matkę Polkę, Legendarnego Działacza Solidarności czy towarzysza Garstkę. Poza tym uczestniczymy w przygotowaniach do ważnego meczu między prawdziwymi polakami, których bohater poznał wysiadając wcześniej z autobusu, a gośćmi Bezetznego, którzy są reprezentantami elity. Niech nie myli jednak nazwanie tych pierwszych „prawdziwymi polakami”. Ani jednych, ani drugich autor nie chce wyróżniać, lecz wręcz przeciwnie przedstawia nam ich karykatury. Opis balu jest więc tylko pretekstem do poruszenia takich problemów, jak chociażby literatura. Dowiemy się, że Polska jest krajem liryki z lenistwa, nieporadności, nadmiaru fantastyki i niedostatku zmysłów. Poza tym autor porusza takie problemy jak religia, historia, emigracja, obyczaje, patriotyzm, a przede wszystkim prezentuje wady i zalety Polaków.

Dołączamy do tego dziwnego korowodu i tym samym śmiejemy się sami z siebie, ale też dziwimy, zastanawiamy i czasami gubimy w tym świecie, gdzie sen miesza się z rzeczywistością. Widzimy obraz Polski smętnej, skłóconej i groteskowej. Nasze skojarzenia podczas lektury wędrują od przemierzania kręgów piekielnych Boskiej Komedii Dantego poprzez Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa do Wesela Wyspiańskiego. Nad całym powieściowym światem unosi się także przepowiednia jasnowidzki Agnieszki Pilchowej, którą usłyszała kiedyś babka głównego bohatera – Zuzanna. Coś złego stanie się z tą Polską. Czy wszystko chyli się więc ku upadkowi? Dla Polski nie ma już ratunku? Być może przepowiednia musi się spełnić, by po tym upadku Polska mogła się wreszcie w pełni odrodzić. Główny bohater dowiaduje się w pewnym momencie, że ptaki ćwierkają, iż na balu u Bezetznego trup ma zmartwychwstać. Czy nie znajdziemy więc tu powiązania z Ziemią jałową Eliota? Widzimy tam płacz nad kulturą europejską i również motyw trupa, który jednak nie zmartwychwstał. Jest to znak, że czas odrodzenia i ozdrowienia krainy jeszcze nie nastał. W Marszu Polonia mamy jednak sytuację odwrotną, słyszymy zapowiedź zmartwychwstania. Jest więc nadzieja na uleczenie Polaków i Polski z trapiących ją wad i obsesji. Czy więc w ten niezwykły dzień wszystko jest możliwe – nawet zmiany na lepsze? Mimo wszystko główny bohater na końcu wyjeżdża do Czarnogóry. Nie należy jednak dopatrywać się w tym wyjeździe ucieczki, nie ma on w sobie nic z tragizmu. Bohater po prostu dokonał takiego wyboru i w tym tkwi jego największe szczęście – może wybrać.

Myślę, że książka zadowoli wielu czytelników. Osobiście najbardziej podobało mi się wprowadzenie do fabuły metafizyki, elementów zaskakujących, groteski i swobodnego języka. Nie mniej jednak książka nie należy na pewno do tych, które czyta się lekko. Jerzy Pilch powiedział w jednym z wywiadów, iż oprócz pisania lubi myślenie. Taka również jest jego książka nie można jej tak po prostu przeczytać, bez chwili refleksji, bez zastanowienia. Czytelnik zmuszony jest więc do uważnej lektury, która na pewno pozostawi po sobie satysfakcje.



Wydaj swoją książkę
Statystyki:

Ocena: +3 (+3,-0)
Kategoria: Nie wybrano
Odsłony: 848
Komentarze: 0
Dodany: 03.07.2008 2:00
Edytowany: nigdy
Avatar
justyna Status

Komentarze

Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany! Zaloguj się, aby dodać komentarz z własnego konta, oraz aby ocenić publikację.
Prosimy obliczyć 3 plus 9.
Powiadamiaj mnie o nowych komentarzach do tej publikacji

Lista obecności

Żaden użytkownik nie jest zalogowany. Na stronie jest 3 gości.