Opowiadania / Fantastyka
Pazury Nocy - rozdział 3
masz uwagi ? pisz na gg : 8015550 :)
rozdział 3
Mocne szarpnięcie śmigłowca wyrwało Staszka ze snu. Przetarł ręką spocone czoło.
- jak to dobrze, że to tylko sen ale... taki realistyczny. - Pomyślał oficer
- wszystko dobrze ? - zapytał Robert z zaciekawieniem - jakoś blado wyglądasz, denerwujesz się ?
- nie nie, to nie to, po prostu przyśnił mi się koszmar. - odparł pośpiesznie, spuszczając w dół głowę
Nie chciał mu o tym opowiadać. Uznał by go za jakiegoś gówniarza, którego przestraszy byle sen.
Spojrzał na zegarek. 18:43. Lecą już ponad godzinę. Rzucił okiem przez okno.
Most siekierkowski rozświetlał pobliską okolicę. Pod nim płynęła leniwie Wisła.
- zapnijcie pasy, zaraz będziemy lądować - oznajmił pilot, przerywając tą chwile ciszy.
Pośpiesznie wykonali polecenie. Staszek odwrócił wzrok w stronę siedzącego obok gromiaka, który kładł na kolanach empepiątke. Ten natomiast poczuł spojrzenie oficera. Staszek wiedział, że mimo kominiarki żołnierz się uśmiechnął.
Gdy podchodzili do lądowania mocno zatrzęsło helikopterem. Pierwszy wysiadł, gromowiec za nim pułkownik i na koniec on sam. Śmigła zwalniały. Oficer mógł rozejrzeć się po okolicy. Znajdowali się na sporej płycie przeznaczonej do lądowania. Naprzeciwko nich znajdował się zwykły pięciopiętrowy budynek zbudowanego z marmuru pomalowanego na szaro. Nie tego się spodziewał po kwaterze GROM. Liczył na coś bardziej nowoczesnego. Podążył za pułkownikiem, który przyśpieszył kroku. Podszedł on do stalowych drzwi. Wpisał kod
i drzwi otworzyły się z głośnym skrzypnięciem.
- zapraszam do środka
Wszedł bez zastanowienia i tak nie było innej możliwości. Szli długim, wąskim korytarzem. Jarzeniówki zaczepione na suficie mocno oświetlały szare ściany. Odgłos kroków rozchodził się po całej przestrzeni.
Z każdej strony znajdowały się drzwi z klawiaturą przy klamce i małą tabliczką: Wymienił w myślach niektóre z nich "Malczyk , Kwiatkowski , Płochny , Irnik..."
- Co to, każdy z żołnierzy ma własną kwaterę ? - palnął nagle Staszek.
Pułkownik nie zatrzymując się lekko odwrócił głowę. Po czym siląc się ponownie na wymuszony uśmiech odpowiedział.
- To jest dla, że tak powiem specjalnych żołnierzy , wyższych znacznie rangą.
Drewniane i ładnie zdobione drzwi na końcu korytarza otworzyły się. Pokój, do którego weszli był mały, ale zarazem przytulny. Należał do pułkownika. W pomieszczeniu znajdowało się masę medali, odznaczeń i pucharów. Znacznie różnił się od surowizny tego budynku. Na środku stało niewielkie biurko, na którym leżała masa papierów. Stał na nim także monitor od komputera.
Pułkownik zajął miejsce za biurkiem
- proszę siadać - oznajmił wskazując ręką na wolne krzesło naprzeciwko niego, po czym kontynuował wpatrując się w monitor
- dobrze widzę , że szkolenie specjalne Pan już przeszedł, proszę jeszcze to podpisać... o tutaj na dolę.
Żołnierz szybko przeleciał wzrokiem po treści , pewnie kolejne zaświadczenie ostrzegające przed niebezpieczną pracą, podpisywał już mase takich dokumentów. Nabazgrał swój nieczytelny podpis.
- dziękuję jest Pan teraz w służbie jednostki grom. Za dwa dni wyrusza Pan na swoją pierwszą misję
- słucham ? – przerwał mu Stanisław, niezwykle zaskoczony. – jak to już tak nagle ?
- w której będzie Pan, dowódcą. – zmierzył go ponurym wzrokiem po czym kontynuował . – teraz niech pan wypocznie po podróży i weźmie broń oraz mundur ze strzelnicy, która znajduję się na dole schodami.
Sierżant zaprowadzi Pana –wskazał na towarzyszącemu im gromiaka. – a teraz odmaszerować
Zasalutował i wyszedł z pokoju. Po chwili dołączył do niego sierżant.
Ruszyli korytarzem, gromiak zdjÄ…Å‚ kominiarkÄ™
- o rany, ale tu gorąco – miał krótkie przycięte na jeża włosy a twarz jeszcze młodą, pewnie nie przekroczył jeszcze nawet 30 lat.
- sierżant Michał Okop. Darujmy sobie te formalności, mów mi po prostu Michał.
Szeroki uśmiech pojawił się na twarzy młodziaka. Także odwzajemnił uśmiechem.
W końcu ktoś normalny jak na razie – pomyślał oficer.
- w takim razie Michale prowadź do zbrojowni.
- siÄ™ robi, za mnÄ…
Po krótkim spacerze po korytarzu zeszli krętymi schodami w dół.
Niższe piętro niczym nie różniło się od góry. Także znajdowało tu się spora liczba drzwi, ale tutaj jednak nie miały imion, tylko numery. Sierżant otworzył drzwi z tabliczką zbrojownia, po czym wkroczył jako pierwszy.
Naprzeciwko znajdowało się okienko, za którym siedział starszy mężczyzna. Na strzelnicy strzelał tylko jeden człowiek.
Michał wraz ze Staszkiem podeszli do okienka.
- jeden zestaw dla oficera.
Siedzący za oknem człowiek zmierzyl Staszka wzrokiem, po czym niechętnie oderwał się od krzyżówki i podszedł do szafki., Wyciągnął z niej mundur, identyczny jak gromiaka, kominiarkę i pistolet WALTHER CP99. Przesunął pod okienkiem rzeczy i powrócił do dalszego rozwiązywania krzyżówki. Głośny huk przerwał ciszę. Oficer rozejrzał się wokół. Hałas dobiegał z strzelnicy. Wraz z sierżantem poszli zlokalizować źródło hałasu. Ujrzeli osobę, która trzymała w ręku karabin snajperski i celowała w tarcze. Znowu głośny huk rozległ się po pomieszczeniu.
Zaskoczony strzelec ujrzawszy gości odłożył karabin i wyjął zatyczki z uszu.
- przepraszam nie zauważyłem was
- nic nie szkodzi, a co to za bestia, z której strzelasz – odpowiedział Staszek bardziej zainteresowany bronią niż strzelcem.
-a to Barrett M82A1 kalibru 12,7 mm, ostro daje jak zresztą sami słyszeliście – opowiadał strzelec. – zasięg strzału to będzie ze dwa kilometr
- wiem to wszystko – przerwał mu oficer – tylko zastanawiam się co ona robi w gromie , czemu nie strzelasz z nie wiem na przykład z psg-1.
- bo ja wiem, dowódca powiedział bym strzelał z tego to strzelam. – Wzruszył ramionami – tak w ogóle nazywam się Szeregowy Szymon Raczkowski, w skrócie po prostu Rak.
- Oficer Stanisław Korynt i Sierżant Michał Okop, miło nam – tym razem przemówił sierżant.
- Dobra wszystko mam więc prowadź do pokoju – powiedział pośpiesznie Staszek wiedząc, że lada chwila może się rozpocząć dyskusja. – na razie Rak do zobaczenia i miłego strzelania.
- dzięki, wkrótce się na pewno zobaczymy
Szymon powrócił do strzelania a dwójka żołnierzy opuściła strzelnice. Ruszyli do pokoju.
Oficer zaczął się zastanawiać nad zadaniem strzelca.
rozdział 3
Mocne szarpnięcie śmigłowca wyrwało Staszka ze snu. Przetarł ręką spocone czoło.
- jak to dobrze, że to tylko sen ale... taki realistyczny. - Pomyślał oficer
- wszystko dobrze ? - zapytał Robert z zaciekawieniem - jakoś blado wyglądasz, denerwujesz się ?
- nie nie, to nie to, po prostu przyśnił mi się koszmar. - odparł pośpiesznie, spuszczając w dół głowę
Nie chciał mu o tym opowiadać. Uznał by go za jakiegoś gówniarza, którego przestraszy byle sen.
Spojrzał na zegarek. 18:43. Lecą już ponad godzinę. Rzucił okiem przez okno.
Most siekierkowski rozświetlał pobliską okolicę. Pod nim płynęła leniwie Wisła.
- zapnijcie pasy, zaraz będziemy lądować - oznajmił pilot, przerywając tą chwile ciszy.
Pośpiesznie wykonali polecenie. Staszek odwrócił wzrok w stronę siedzącego obok gromiaka, który kładł na kolanach empepiątke. Ten natomiast poczuł spojrzenie oficera. Staszek wiedział, że mimo kominiarki żołnierz się uśmiechnął.
Gdy podchodzili do lądowania mocno zatrzęsło helikopterem. Pierwszy wysiadł, gromowiec za nim pułkownik i na koniec on sam. Śmigła zwalniały. Oficer mógł rozejrzeć się po okolicy. Znajdowali się na sporej płycie przeznaczonej do lądowania. Naprzeciwko nich znajdował się zwykły pięciopiętrowy budynek zbudowanego z marmuru pomalowanego na szaro. Nie tego się spodziewał po kwaterze GROM. Liczył na coś bardziej nowoczesnego. Podążył za pułkownikiem, który przyśpieszył kroku. Podszedł on do stalowych drzwi. Wpisał kod
i drzwi otworzyły się z głośnym skrzypnięciem.
- zapraszam do środka
Wszedł bez zastanowienia i tak nie było innej możliwości. Szli długim, wąskim korytarzem. Jarzeniówki zaczepione na suficie mocno oświetlały szare ściany. Odgłos kroków rozchodził się po całej przestrzeni.
Z każdej strony znajdowały się drzwi z klawiaturą przy klamce i małą tabliczką: Wymienił w myślach niektóre z nich "Malczyk , Kwiatkowski , Płochny , Irnik..."
- Co to, każdy z żołnierzy ma własną kwaterę ? - palnął nagle Staszek.
Pułkownik nie zatrzymując się lekko odwrócił głowę. Po czym siląc się ponownie na wymuszony uśmiech odpowiedział.
- To jest dla, że tak powiem specjalnych żołnierzy , wyższych znacznie rangą.
Drewniane i ładnie zdobione drzwi na końcu korytarza otworzyły się. Pokój, do którego weszli był mały, ale zarazem przytulny. Należał do pułkownika. W pomieszczeniu znajdowało się masę medali, odznaczeń i pucharów. Znacznie różnił się od surowizny tego budynku. Na środku stało niewielkie biurko, na którym leżała masa papierów. Stał na nim także monitor od komputera.
Pułkownik zajął miejsce za biurkiem
- proszę siadać - oznajmił wskazując ręką na wolne krzesło naprzeciwko niego, po czym kontynuował wpatrując się w monitor
- dobrze widzę , że szkolenie specjalne Pan już przeszedł, proszę jeszcze to podpisać... o tutaj na dolę.
Żołnierz szybko przeleciał wzrokiem po treści , pewnie kolejne zaświadczenie ostrzegające przed niebezpieczną pracą, podpisywał już mase takich dokumentów. Nabazgrał swój nieczytelny podpis.
- dziękuję jest Pan teraz w służbie jednostki grom. Za dwa dni wyrusza Pan na swoją pierwszą misję
- słucham ? – przerwał mu Stanisław, niezwykle zaskoczony. – jak to już tak nagle ?
- w której będzie Pan, dowódcą. – zmierzył go ponurym wzrokiem po czym kontynuował . – teraz niech pan wypocznie po podróży i weźmie broń oraz mundur ze strzelnicy, która znajduję się na dole schodami.
Sierżant zaprowadzi Pana –wskazał na towarzyszącemu im gromiaka. – a teraz odmaszerować
Zasalutował i wyszedł z pokoju. Po chwili dołączył do niego sierżant.
Ruszyli korytarzem, gromiak zdjÄ…Å‚ kominiarkÄ™
- o rany, ale tu gorąco – miał krótkie przycięte na jeża włosy a twarz jeszcze młodą, pewnie nie przekroczył jeszcze nawet 30 lat.
- sierżant Michał Okop. Darujmy sobie te formalności, mów mi po prostu Michał.
Szeroki uśmiech pojawił się na twarzy młodziaka. Także odwzajemnił uśmiechem.
W końcu ktoś normalny jak na razie – pomyślał oficer.
- w takim razie Michale prowadź do zbrojowni.
- siÄ™ robi, za mnÄ…
Po krótkim spacerze po korytarzu zeszli krętymi schodami w dół.
Niższe piętro niczym nie różniło się od góry. Także znajdowało tu się spora liczba drzwi, ale tutaj jednak nie miały imion, tylko numery. Sierżant otworzył drzwi z tabliczką zbrojownia, po czym wkroczył jako pierwszy.
Naprzeciwko znajdowało się okienko, za którym siedział starszy mężczyzna. Na strzelnicy strzelał tylko jeden człowiek.
Michał wraz ze Staszkiem podeszli do okienka.
- jeden zestaw dla oficera.
Siedzący za oknem człowiek zmierzyl Staszka wzrokiem, po czym niechętnie oderwał się od krzyżówki i podszedł do szafki., Wyciągnął z niej mundur, identyczny jak gromiaka, kominiarkę i pistolet WALTHER CP99. Przesunął pod okienkiem rzeczy i powrócił do dalszego rozwiązywania krzyżówki. Głośny huk przerwał ciszę. Oficer rozejrzał się wokół. Hałas dobiegał z strzelnicy. Wraz z sierżantem poszli zlokalizować źródło hałasu. Ujrzeli osobę, która trzymała w ręku karabin snajperski i celowała w tarcze. Znowu głośny huk rozległ się po pomieszczeniu.
Zaskoczony strzelec ujrzawszy gości odłożył karabin i wyjął zatyczki z uszu.
- przepraszam nie zauważyłem was
- nic nie szkodzi, a co to za bestia, z której strzelasz – odpowiedział Staszek bardziej zainteresowany bronią niż strzelcem.
-a to Barrett M82A1 kalibru 12,7 mm, ostro daje jak zresztą sami słyszeliście – opowiadał strzelec. – zasięg strzału to będzie ze dwa kilometr
- wiem to wszystko – przerwał mu oficer – tylko zastanawiam się co ona robi w gromie , czemu nie strzelasz z nie wiem na przykład z psg-1.
- bo ja wiem, dowódca powiedział bym strzelał z tego to strzelam. – Wzruszył ramionami – tak w ogóle nazywam się Szeregowy Szymon Raczkowski, w skrócie po prostu Rak.
- Oficer Stanisław Korynt i Sierżant Michał Okop, miło nam – tym razem przemówił sierżant.
- Dobra wszystko mam więc prowadź do pokoju – powiedział pośpiesznie Staszek wiedząc, że lada chwila może się rozpocząć dyskusja. – na razie Rak do zobaczenia i miłego strzelania.
- dzięki, wkrótce się na pewno zobaczymy
Szymon powrócił do strzelania a dwójka żołnierzy opuściła strzelnice. Ruszyli do pokoju.
Oficer zaczął się zastanawiać nad zadaniem strzelca.
| Statystyki: Ocena: 0 (+0,-0) Kategoria: Fantastyka Odsłony: 200 Komentarze: 0 Dodany: 08.06.2009 17:33 Edytowany: 08.06.2009 17:34 |
myself
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
Dodaj komentarz