Wyłącz reklamy

Opowiadania / Refleksyjne

zawsze będę tuż za tobą II

Siadam więc przy stole, gdy jesz śniadanie, osobiście nie czuję głodu, więc tylko popatrzę. Zapalę nawet papierosa obok Ciebie na tarasie. Szybko wypala się w naszych palcach, kradnąc za każdym oddechem kawałek naszego życia. Może w ten sposób umrzemy razem? Nigdy nie chciałam byś odszedł pierwszy i ty tak samo mówiłeś o mojej śmierci. Tego, czego najbardziej się baliśmy i o czym często rozmawialiśmy wieczorami, to to, że kiedyś wrócimy do domu i nie zastaniemy któregoś z nas, czekającego na długi uścisk, tęskny pocałunek, wspólna kolację. Każdy z nas wie najlepiej za czym najbardziej mógłby zatęsknić zostając nagle sam na tym świecie. My kupiliśmy już nawet bilety na wspólną podróż, jeden do świata pełnego pokoju i szczęścia, drugi do łąk pachnących trawami i kolorowych od kwiatów i mam nadzieję, że nam nie przepadną.
Nagle opuszczam moje rozmyślania o samotności i widzę, że jesteś gotowy do wyjścia. Twój zapach, te same perfumy od lat, przyciągają mnie do Ciebie, ale Twoja twarz jest taka blada i smutna, cała postać przygarbiona jakbyś postarzał się nagle o wiele lat. Mruczysz coś pod nosem, ale zgłodniały kot swoim miauczeniem nie pozwala mi usłyszeć słów. Nie gasisz tej małej lampki w korytarzu, zawsze mówiłeś, że dopóki jest małe światełko w naszym mieszkanku, wiesz, że masz gdzie wrócić i że ja w nim jestem dla Ciebie. Wychodzę za drzwi na klatkę schodową, ty ciągle parę kroków przede mną. Nawet nie pamiętam, kiedy się ubrałam, tak jestem przejęta twoją nagłą oziębłością do mnie. Widzę,że w końcu odmalowano ściany na korytarzach, ciekawe, kiedy to zrobili? Przysięgłabym, że jeszcze całkiem nie dawno były brudne i ciemne, a teraz pachną świeżą farbą i mają ładny, jasno zielony kolor, kolor nadziei.
Idziesz lekko chwiejnym krokiem, cały czas do przodu, nawet przechodząc przez ulicę nie oglądasz się, czy nadjeżdża jakiś samochód, tak jakbyś liczył na okazję do śmierci. Zaczynam się coraz bardziej złościć na Ciebie za tą nie rozwagę. Pamiętam jak przeprowadzałeś mnie za rączkę przez jezdnię, bo wiedziałeś, że często byłam za bardzo roztrzepana, by zwrócić uwagę na niebezpieczeństwa. Najbardziej śmiałeś się ze mnie w zimie, kiedy kaptur zakrywał mi całą twarz i musiałeś czuwać nade mną niczym niebiański strażnik. A teraz ty zachowujesz się jak dzieciak.
Deszcz jest już z nami, potrząsa ciszą, niczym ogrodnik drzewem z dojrzałymi jabłkami. Jaskółki zatapiają swe dzióbki w falujących kałużach, przełykając upolowane wcześniej muszki. Patrzę za tobą z gniewem, ale i z zachwytem, a te dwa uczucia zlewają się w jedno, w miłość. Najgorzej, że nie ma uśmiechu na twojej twarzy, nawet jego cienia. Pamiętam, że kiedyś, gdy bywałeś taki smutny, prosiłam o twój uśmiech pisząc takie to słowa w moim brudnopisie:

nie zabieraj mi twojego uśmiechu
nie zamykaj życiodajnego oddechu
za zaciśniętymi wargami
bo za chwilÄ™ zostaniemy sami
i chociaż szybko się zestarzejemy
za miłością już nie pogonimy
umierając nauczymy się częściej szlochać
i zrozumiemy że nie umiemy już się zakochać

pragniemy przeżyć na szczytach
młodości naszej chwile
a prawdziwa fortuna to zdobyć
te góry o własnej sile
małemu dziecku podarujmy
lekkie skrzydła wolności
lecz niech nauczy się latać
samotnie w codziennej realności

człowiek ma swoje prawa
choć czas zakuły kajdany
patrzy z góry na innych
na chodnik zafajdany
prawem jest spojrzeć na leżącego
i pomóc mu wrócić do stanu pionowego

więc nie zabieraj mi uśmiechu twojego
dojdziemy z miłością do życia lepszego
zostawimy nienawiść na lodowej górze
w słońcu stopi się i zniknie na zawsze

Lubiłam pisać dla Ciebie. Takie moje hobby. Dzięki temu miałam zawsze dużo energii i zaskakiwałam Cię nie codziennym sposobem wyrażania moich uczuć.
Nie wziąłeś parasola, myślisz, że ta mała czapeczka na kasztanowych włosach uchroni Cię przed wylewnymi łzami natury? Skórzana kurtka zmieniła już kolor na ciemnobrązowy od wody, w butach też już Ci zapewne chlupie. Woda spływała z czapki jak po rynnie, wzdłuż całych pleców,po nogawkach spodni i łączyła się z kałużami na chodniku. Ale Ciebie to nic nie interesowało, szedłeś dalej szybkim krokiem zajęty własnymi myślami.
Nagle widzę jak się zatrzymujesz, tak nie spodziewanie, że prawie wpadam na Ciebie. Oczywiście dalej jestem dla Ciebie jak powietrze, przeźroczysta i niewidzialna. Co ty teraz robisz? Dlaczego stoisz przed stoiskiem z kwiatami? Myślisz i mokniesz dalej. Powoli i niepewnie wchodzisz do środka a ja za tobą. Zapach jest silny, ale bardzo przyjemny.
Cdn.
Statystyki:

Ocena: +4 (+4,-0)
Kategoria: Refleksyjne
Odsłony: 274
Komentarze: 1
Dodany: 06.04.2011 11:38
Edytowany: 06.04.2011 11:42
Avatar
nadziejasperanza Status

Komentarze

Emilia | 06.04.2011 16:16 #
Avatar
EmiliaStatus
Widzę, że chyba nadeszła moda na cykle :-) ciekawy tekst
pozdrawiam
--------------
' Miłość jest najpiękniejszą realizacją
tych możliwości, które tkwią w człowieku '
- Karol Wojtyła

Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany! Zaloguj się, aby dodać komentarz oraz aby ocenić publikację.
Podoba Ci siÄ™ ta publikacja? Kliknij:

Lista obecności

Żaden użytkownik nie jest zalogowany. Na stronie jest 12 gości.
Polonistycznie.info to portal przeznaczony dla osób, które interesuje poezja w każdej formie. Znajdziesz tu przeróżne wiersze - m.in. wiersze miłosne, smutne wiersze, czy wiersze o przyjaźni. Gdy zatrzymasz się na dużej natrafisz na niejeden erotyk, który wywoła u Ciebie pozytywne emocje. Gdy zapragniesz odmiany i nieco innego rodzaju twórczości, wystarczy, że zajrzysz do kategorii wiersze dla dzieci. Już dziś zarejestuj się w Polonistycznie.info - portal literacki.