Opowiadania / Fantasy
Testoświat- część trzecia
Z każdą sekundą tracił pełną kontrolę nad swoim umysłem. Świadomości wystarczyło mu tylko na przerażający wniosek, że za moment zdradzi swoich pobratymców.
- Leży w sejfie, w letniej rezydencji prezydenta Dumnego- słowa tak łatwo się artykułowały, jak gdyby rozmawiał z najlepszym przyjacielem.
Podaj dokładne miejsce i liczebność ochrony prezydenta- kolejne pytania były już formalnością. Partyzantki zdobyły potężny argument mogący diametralnie odwrócić ich krucjatę.
********
Malownicza wysepka na rzece Ciepłej dla postronnych obserwatorów wydawała się być sielskim rajem. Gęste skupiska egzotycznych drzew tworzyły litą ścianę, kryjąc za sobą okazały, barokowy pałacyk. Pozornie panował tutaj spokój, a przeplatające się trele różnobarwnych ptaków urozmaicały monotonię.
Do brzegu dobiła lekka łódź z czterema pasażerami na pokładzie. Czekało już na nich kilku uzbrojonych po zęby osiłków o wyglądzie troglodytów. Przybysze nie okazywali zdziwienia, a jeden z nich uśmiechając się nonszalancko wręczył dowódcy strażników nieco zmięty dokument z niebieską pieczęcią.
-My do prezydenta Dumnego- uśmiech nie schodził z jego młodej twarzy- byliśmy umówieni na dziesiątą, w sprawie ostatniej rezolucji antyfeministycznej.
Strażnik, nie powiedziawszy nawet słowa, gestem wskazał drogę. Niedługo potem dotarli do bram rezydencji i po kontroli skanerem zostali zaprowadzeni do pokoju pełnego miniaturowych statuetek maszkaronów. Zza masywnego, mahoniowego biurka spoglądał na nich spokojnym, aczkolwiek czujnym wzrokiem, mężczyzna w wieku około czterdziestu lat.
- Słyszałem o waszej radykalnej inicjatywie- odezwał się mocnym barytonem, który idealnie pasował do emanującej z niego władzy- jestem nieco zaskoczony drastycznymi rozwiązaniami zawartymi w projekcie, ale nie powiem żebym miał coś przeciwko.
Nagle nasunęła mu się pewna myśl.
- A gdyby tak zmodyfikować pewne propozycje ukierunkowując je, że tak się wyrażę, na aspekt psychologiczny? Mielibyśmy stuprocentową kontrolę nad ich umysłami- widać było, że pomysł bardzo mu się podoba.
Milczący dotąd goście spojrzeli po sobie. Z fotela podniósł się najstarszy z nich, przerywając monolog prezydenta.
- Nie wprowadzi pan tej rezolucji w życie- podszedł bliżej, a za nim pozostali- testoświat wkrótce przestanie istnieć.
W tym samym czasie do pokoju wszedł sprawdzający ich wcześniej strażnik.
- Już pora- rzucił cicho.
********
Doktor Marta znała się na swojej robocie. Zanim kobiety przeniesiono do rezerwatów, była uznawana za najlepszą specjalistkę w dziedzinie paramedycyny psychologicznej. Jej prace, na temat sterowania umysłem człowieka za pomocą niekonwencjonalnych metod z pogranicza voodoo i innych pradawnych religii, otarły się o Nagrodę Nobla. Nie mogła więc mieć zbyt dużych problemów z zatrzymanymi jeńcami. Podczas dwutygodniowej "terapii", sposobami nie przez wszystkich uznawanymi za humanitarne, zostali perfekcyjnie przygotowani do czekającego ich zadania. Wysoki status pojmanych gwarantował, że bez trudu dotrą do wyznaczonego celu.
- Zostało tylko wgranie rozkazów w ich mózgi- Marta kończyła swój wywód na ostatniej naradzie- a potem przystępujemy do końcowej fazy operacji.
Kobiety, nie okazując narastającego podekscytowania, opuściły podziemne laboratorium.
Słońce dzisiaj świeciło jakby jaśniej.
- Leży w sejfie, w letniej rezydencji prezydenta Dumnego- słowa tak łatwo się artykułowały, jak gdyby rozmawiał z najlepszym przyjacielem.
Podaj dokładne miejsce i liczebność ochrony prezydenta- kolejne pytania były już formalnością. Partyzantki zdobyły potężny argument mogący diametralnie odwrócić ich krucjatę.
********
Malownicza wysepka na rzece Ciepłej dla postronnych obserwatorów wydawała się być sielskim rajem. Gęste skupiska egzotycznych drzew tworzyły litą ścianę, kryjąc za sobą okazały, barokowy pałacyk. Pozornie panował tutaj spokój, a przeplatające się trele różnobarwnych ptaków urozmaicały monotonię.
Do brzegu dobiła lekka łódź z czterema pasażerami na pokładzie. Czekało już na nich kilku uzbrojonych po zęby osiłków o wyglądzie troglodytów. Przybysze nie okazywali zdziwienia, a jeden z nich uśmiechając się nonszalancko wręczył dowódcy strażników nieco zmięty dokument z niebieską pieczęcią.
-My do prezydenta Dumnego- uśmiech nie schodził z jego młodej twarzy- byliśmy umówieni na dziesiątą, w sprawie ostatniej rezolucji antyfeministycznej.
Strażnik, nie powiedziawszy nawet słowa, gestem wskazał drogę. Niedługo potem dotarli do bram rezydencji i po kontroli skanerem zostali zaprowadzeni do pokoju pełnego miniaturowych statuetek maszkaronów. Zza masywnego, mahoniowego biurka spoglądał na nich spokojnym, aczkolwiek czujnym wzrokiem, mężczyzna w wieku około czterdziestu lat.
- Słyszałem o waszej radykalnej inicjatywie- odezwał się mocnym barytonem, który idealnie pasował do emanującej z niego władzy- jestem nieco zaskoczony drastycznymi rozwiązaniami zawartymi w projekcie, ale nie powiem żebym miał coś przeciwko.
Nagle nasunęła mu się pewna myśl.
- A gdyby tak zmodyfikować pewne propozycje ukierunkowując je, że tak się wyrażę, na aspekt psychologiczny? Mielibyśmy stuprocentową kontrolę nad ich umysłami- widać było, że pomysł bardzo mu się podoba.
Milczący dotąd goście spojrzeli po sobie. Z fotela podniósł się najstarszy z nich, przerywając monolog prezydenta.
- Nie wprowadzi pan tej rezolucji w życie- podszedł bliżej, a za nim pozostali- testoświat wkrótce przestanie istnieć.
W tym samym czasie do pokoju wszedł sprawdzający ich wcześniej strażnik.
- Już pora- rzucił cicho.
********
Doktor Marta znała się na swojej robocie. Zanim kobiety przeniesiono do rezerwatów, była uznawana za najlepszą specjalistkę w dziedzinie paramedycyny psychologicznej. Jej prace, na temat sterowania umysłem człowieka za pomocą niekonwencjonalnych metod z pogranicza voodoo i innych pradawnych religii, otarły się o Nagrodę Nobla. Nie mogła więc mieć zbyt dużych problemów z zatrzymanymi jeńcami. Podczas dwutygodniowej "terapii", sposobami nie przez wszystkich uznawanymi za humanitarne, zostali perfekcyjnie przygotowani do czekającego ich zadania. Wysoki status pojmanych gwarantował, że bez trudu dotrą do wyznaczonego celu.
- Zostało tylko wgranie rozkazów w ich mózgi- Marta kończyła swój wywód na ostatniej naradzie- a potem przystępujemy do końcowej fazy operacji.
Kobiety, nie okazując narastającego podekscytowania, opuściły podziemne laboratorium.
Słońce dzisiaj świeciło jakby jaśniej.
| Statystyki: Ocena: +4 (+4,-0) Kategoria: Fantasy Odsłony: 145 Komentarze: 8 Dodany: 23.01.2012 21:07 Edytowany: nigdy |
Mariusz
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
Edit
Ale czym tu się podniecać hahahah :P
ada
widzę i wiersze ale póżno, pora na sen
daniwanek
I śmiech niekiedy może być nauką, jeśli się z przywar, nie z osób natrząsa.
I. Krasicki
Mariusz
Mariusz
Mariusz
ada
Chłodne ale rwane wypowiedzi, tutaj- rwana odpowiedź na jeden komentarz może wskazywać na objawy przedwczesnej demencji. Mam nadzieję że to nie to, czytam Twoje wiersze i napotykam warte zatrzymania, wszystkie są sprawne warsztatowo, to fakt. Nienawidzisz uwag, to widać i czuć, bez większego żalu będę omijała w przyszłości.
Jagoda
Dodaj komentarz