Opowiadania / Dla dorosłych
Codzienność 3
Nie umiem tego opowiedzieć. Uchwycenie szczegółów, to jak wizyta w laboratorium. Pielęgniarka w tandetnej miniówce, spalona słońcem wprost z solarium trzeci raz próbuje się wkuć. W końcu żyła pęka. Ręka sinieje. Obrazy powinny wzruszać, ten zabija.
Zuzia podeszła do niego:
- Tato, daj mi pieniążka, kupię smakołyki.
Oczywiście nie dał jej ani grosza. Prosiła piąty raz w tym tygodniu i piąty raz kazał córeczce spadać. Odwróciłam Zuzkę twarzą do siebie i wyprowadziłam z zadymionego pomieszczenia.
Usiadła w foteliku, zapięłam ją starannie. Trzasnęłam drzwiami i buchnęłam płaczem.
- Mamusiu, nie płacz. To nie twoja wina.
- Wiem kochanie, wiem…- odpowiedziałam.
Noc wcześniej mąż wrócił do domu wściekły. Szalał, siał spustoszenie. Poszło o śrubokręt, który spadł z półki:
- Ty na wszystko jej pozwalasz, robi co chce. Wszystko niszczycie.
Zuzia, usiadła na łóżku przerażona.
Dopadł do niej:
- Mów gówniaro, kto dał ci śrubokręt.
- Uspokój się – odciągnęłam go od niej.
Jeszcze kilka godzin wygłaszał tyradę, w końcu padł.
Zuzka zasnęła nad ranem. Wtedy znowu się zaczęło.
W końcu wpadłam do łazienki, po dawce leków przeczyszczających skulona modliłam się, żeby zdechł. Może potrąci go samochód i już nie wróci? On wpadł za mną, darł się dalej, że jestem śmieciem, że nic nie robię, że Zuzia jest tak rozpuszczona
przeze mnie. Mała zaniepokojona, chwyciła go za koszulę i zaczęła ciągnąć w stronę drzwi:
-WynoÅ› siÄ™ do pracy!
Okładała go piąstkami. Nie miałam siły się podnieść. Mała wróciła:
- Mamuś, on już poszedł do pracy, pobiłam go i kazałam mu nie przychodzić więcej.
Wtuliła się w to , co po mnie zostało.
-Mamo, tata już mnie nie bije. O! Zobacz, właśnie tak ściska mi buzię. Nie mogę krzyczeć, a potem szczypie, ale nie martw się, ja ciebie obronię…
Zuzia podeszła do niego:
- Tato, daj mi pieniążka, kupię smakołyki.
Oczywiście nie dał jej ani grosza. Prosiła piąty raz w tym tygodniu i piąty raz kazał córeczce spadać. Odwróciłam Zuzkę twarzą do siebie i wyprowadziłam z zadymionego pomieszczenia.
Usiadła w foteliku, zapięłam ją starannie. Trzasnęłam drzwiami i buchnęłam płaczem.
- Mamusiu, nie płacz. To nie twoja wina.
- Wiem kochanie, wiem…- odpowiedziałam.
Noc wcześniej mąż wrócił do domu wściekły. Szalał, siał spustoszenie. Poszło o śrubokręt, który spadł z półki:
- Ty na wszystko jej pozwalasz, robi co chce. Wszystko niszczycie.
Zuzia, usiadła na łóżku przerażona.
Dopadł do niej:
- Mów gówniaro, kto dał ci śrubokręt.
- Uspokój się – odciągnęłam go od niej.
Jeszcze kilka godzin wygłaszał tyradę, w końcu padł.
Zuzka zasnęła nad ranem. Wtedy znowu się zaczęło.
W końcu wpadłam do łazienki, po dawce leków przeczyszczających skulona modliłam się, żeby zdechł. Może potrąci go samochód i już nie wróci? On wpadł za mną, darł się dalej, że jestem śmieciem, że nic nie robię, że Zuzia jest tak rozpuszczona
przeze mnie. Mała zaniepokojona, chwyciła go za koszulę i zaczęła ciągnąć w stronę drzwi:
-WynoÅ› siÄ™ do pracy!
Okładała go piąstkami. Nie miałam siły się podnieść. Mała wróciła:
- Mamuś, on już poszedł do pracy, pobiłam go i kazałam mu nie przychodzić więcej.
Wtuliła się w to , co po mnie zostało.
-Mamo, tata już mnie nie bije. O! Zobacz, właśnie tak ściska mi buzię. Nie mogę krzyczeć, a potem szczypie, ale nie martw się, ja ciebie obronię…
| Statystyki: Ocena: +12 (+12,-0) Kategoria: Dla dorosłych Odsłony: 192 Komentarze: 6 Dodany: 27.11.2011 20:08 Edytowany: nigdy |
Niebieska
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
brudnooka
rina
Serena
"Poezja jest spowiedzią duszy, a nie wytworem ludzkiej myśli."
- M. Gogol
miriam
nie powinno to się zdarzać, ale się zdarza, niestety...
Wczoraj - historia, jutro - tajemnica, dzisiaj - dar.
bb
nawet cień przyjaciela wystarczy, by uczynić człowieka szczęśliwym
Petroblues
Pozdrawiam:)
Dodaj komentarz