Opowiadania / Dramat
Krążenie CO2
Czytałam kiedyś, o syndromie niechcianych kończyn. Podobno poczucie obcości jest na tyle silne, że pacjenci wolą nie mieć czegoś aniżeli wciąż czuć ciało, które nie należy do nich.
Czasem mam ochotę pozbyć się swoich rąk, by przestały chcieć. Wiecznie chłodzone wodą jak po poparzeniu, marszczą się od kości, z braku dotyku. Mam wrażenie, że drąży je jakiś wirus. Jak inaczej wytłumaczyć zakreślanie kształtu w powietrzu, coś na wzór ust i ud? Przestrzeń mężczyzny zaczyna się w miejscu łączenia paznokcia ze skórą. Kiedyś mnisi wbijali w tej okolicy paznokcie drugiej ręki żeby się ukarać, za jakieś uchybienie, w praktykach medytacyjnych.
Musiałabym już dawno stracić kciuk…
****
Wiesz, kiedy nalewam mleka do garnka wciąż wgniatam ściany kartonu do środka.
Miałeś kiedyś ochotę rozgnieść ludzi w pięści? Utopić niektórych jak muchy w kawie?
Nie umiem wyzwolić w sobie tej złości. Nie potrafię wgniatać karaluchów obcasem w podłogę. Pewnie, dlatego nie mam błony pomiędzy palcami żeby wydostać się z tego mulistego dna.
Zamiast niej jest dziurawa nić, która nasiąka wodą i ściąga w dół. Gdybym miała chociaż zrogowacenia na łokciach, łatwiej byłoby mi ścierać się o betony.
Jestem naga, wystawiona na cień, więc nie urodzę przetrwalników, nie zostawię jadu, więc nie będę nawet swędzeniem czy obrzękiem. Bez fotosyntezy nic się nie powiedzie, nie przetworzę ciepła.
Czasem mam ochotę pozbyć się swoich rąk, by przestały chcieć. Wiecznie chłodzone wodą jak po poparzeniu, marszczą się od kości, z braku dotyku. Mam wrażenie, że drąży je jakiś wirus. Jak inaczej wytłumaczyć zakreślanie kształtu w powietrzu, coś na wzór ust i ud? Przestrzeń mężczyzny zaczyna się w miejscu łączenia paznokcia ze skórą. Kiedyś mnisi wbijali w tej okolicy paznokcie drugiej ręki żeby się ukarać, za jakieś uchybienie, w praktykach medytacyjnych.
Musiałabym już dawno stracić kciuk…
****
Wiesz, kiedy nalewam mleka do garnka wciąż wgniatam ściany kartonu do środka.
Miałeś kiedyś ochotę rozgnieść ludzi w pięści? Utopić niektórych jak muchy w kawie?
Nie umiem wyzwolić w sobie tej złości. Nie potrafię wgniatać karaluchów obcasem w podłogę. Pewnie, dlatego nie mam błony pomiędzy palcami żeby wydostać się z tego mulistego dna.
Zamiast niej jest dziurawa nić, która nasiąka wodą i ściąga w dół. Gdybym miała chociaż zrogowacenia na łokciach, łatwiej byłoby mi ścierać się o betony.
Jestem naga, wystawiona na cień, więc nie urodzę przetrwalników, nie zostawię jadu, więc nie będę nawet swędzeniem czy obrzękiem. Bez fotosyntezy nic się nie powiedzie, nie przetworzę ciepła.
| Statystyki: Ocena: +5 (+5,-0) Kategoria: Dramat Odsłony: 146 Komentarze: 4 Dodany: 16.07.2011 21:47 Edytowany: nigdy |
Niebieska
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
bb
nawet cień przyjaciela wystarczy, by uczynić człowieka szczęśliwym
rina
Emilia
Twoje ostatnie publikacje czyta się jak pamiętnik...? To bardzo zbliża do tekstu, bardzo w niego wciąga.
Całość jest świetna, porównania trochę jakby wzięte każde z innej bajki, ale ogół konkretny, jest chaos, ale nie nieuzasadniony mętlik.
Piękna praca, pozdrawiam :-)
' Miłość jest najpiękniejszą realizacją
tych możliwości, które tkwią w człowieku '
- Karol Wojtyła
ryszart
i wiem że zrozumiesz,
i pozdrawiam
Dodaj komentarz