Opowiadania / Dla dorosłych
Schizofreniczne narastanie
Jutro, miał zdarzyć się cud. Za zakrętem czekałam tęczy z garnkiem złota. Uczyłam się jak przechytrzyć krasnale. Śmiejąc się głośno, skakałam na jednej nodze…
Łykam przeciwbólowe i udaje, że to, czym jestem, to postawa wyprostowana. Opuszczam tren i udaje, że nikt nie widzi. Drę fotografie i składam ofiary całopalne, ale nie przestaje boleć.
Wbijam drut w kolano, w dzieciństwie, to pomogło, nie myśleć o niczym. Nie potrzebowałam kogoś, kto przyjdzie chuchnie i wszystko się zagoi.
- Dzisiaj przyjdź!
Zrezygnuję z tej cholernej werandy i ogrodu. Rozstanę się, z książkami i kolorowymi łatkami.
Nie potrzebuję francuskich perfum i uznania. Mogę jeść czerstwy chleb albo nic, to nieważne.
Stoję naga w sienie, nie gryzę, nie wysuwam pazurów, czekam. Założysz mi płaszcz na ramiona, zamkniemy noc. Strach gnębi urwanym zawiasem, skrzypi, przypomina, o swojej obecności. Kucam, by ukryć głowę. Na podłodze marszczą się wyzwiska. Wieczorem ścieliły się pod nogami teraz nakryte słoikiem umierają. Otwierają pyszczki, zgrzytają zębami i milkną. Kiedy je podnoszę kruszeją w dłoniach, jak stary naskórek złuszczają się.
- Teraz przyjdź!
Tracę przyczepność myśli. Popadam w obłęd ciasnych instrukcji.
- Rozbierz się, rozłóż nogi i zamknij się!
Narastają w głowie, drażnią, za chwile zabraknie miejsca.
Kładę się na brzuchu. Chronię piersi. Pod palcami błony prześcieradeł, miały sny, że płyną.
Rozpychają wodę, unoszą się, nurkują… Grunt, że nie świadczą temu, co widziały.
W stoliku nocnym trzymam pralinki, ostatnia przyjemność.
- Śpiesz się!
Łykam przeciwbólowe i udaje, że to, czym jestem, to postawa wyprostowana. Opuszczam tren i udaje, że nikt nie widzi. Drę fotografie i składam ofiary całopalne, ale nie przestaje boleć.
Wbijam drut w kolano, w dzieciństwie, to pomogło, nie myśleć o niczym. Nie potrzebowałam kogoś, kto przyjdzie chuchnie i wszystko się zagoi.
- Dzisiaj przyjdź!
Zrezygnuję z tej cholernej werandy i ogrodu. Rozstanę się, z książkami i kolorowymi łatkami.
Nie potrzebuję francuskich perfum i uznania. Mogę jeść czerstwy chleb albo nic, to nieważne.
Stoję naga w sienie, nie gryzę, nie wysuwam pazurów, czekam. Założysz mi płaszcz na ramiona, zamkniemy noc. Strach gnębi urwanym zawiasem, skrzypi, przypomina, o swojej obecności. Kucam, by ukryć głowę. Na podłodze marszczą się wyzwiska. Wieczorem ścieliły się pod nogami teraz nakryte słoikiem umierają. Otwierają pyszczki, zgrzytają zębami i milkną. Kiedy je podnoszę kruszeją w dłoniach, jak stary naskórek złuszczają się.
- Teraz przyjdź!
Tracę przyczepność myśli. Popadam w obłęd ciasnych instrukcji.
- Rozbierz się, rozłóż nogi i zamknij się!
Narastają w głowie, drażnią, za chwile zabraknie miejsca.
Kładę się na brzuchu. Chronię piersi. Pod palcami błony prześcieradeł, miały sny, że płyną.
Rozpychają wodę, unoszą się, nurkują… Grunt, że nie świadczą temu, co widziały.
W stoliku nocnym trzymam pralinki, ostatnia przyjemność.
- Śpiesz się!
| Statystyki: Ocena: +7 (+7,-0) Kategoria: Dla dorosłych Odsłony: 162 Komentarze: 10 Dodany: 30.09.2011 12:03 Edytowany: nigdy |
Niebieska
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
ziza
jerzykujas
Anastazja
Myślę, że może za dużo trochę dopełniczy z końcówką (ają) można np.,
Wieczorem ścielą się pod nogami teraz nakryte słoikiem umierają. Otwierte pyszczki zgrzytają zębami i milkną. Kiedy je podnoszę stają się kruchsze w dłoniach, jak stary złuszczony naskórek.
Myslę, że nie masz mi za złe Marzeno. Pewnie pisałaś w nocy i nie ogranęłaś całości.
Dobry tekst.
Pozdrawiam:)
Anastazja
spójrz tu? - jakoś tak xle się to czyta.
Niebieska
Pozdrawiam
Emilia
' Miłość jest najpiękniejszą realizacją
tych możliwości, które tkwią w człowieku '
- Karol Wojtyła
bb
nawet cień przyjaciela wystarczy, by uczynić człowieka szczęśliwym
Anastazja
Ale i tak mogłabyś troszkę zmienić, nie przyniesie ujmy, tylko upiększy. Ale nie musisz, i tak jest w swoim przerażeniu pieknym tekstem.
A Ty już przestań umierać!
Ewentualnie z miłości:))
myszka
Pozostaje mi tylko - podpisac sie pod komentarzem Zizy.
rina
świetny tekst, co mnie zresztą wcale nie zaskoczyło
'Kładę się na brzuchu. Chronię piersi. Pod palcami błony prześcieradeł, miały sny, że płyną' hmmm
Dodaj komentarz