Wyłącz reklamy

Opowiadania / Fantastyka

Prolog

Smukłe, wypracowane palce sunęły z wolna po bieli jaka wybijała się z drobiny przed nimi. Delikatne stuknięcia, równy rytm i melodia... tak hipnotyczna i delikatna. Wydobywająca się z szybkich ruchów palców obu dłoni, miękko muskających klawisze. Mięśnie nóg napinały się i rozluźniały co chwilę, pracując równomiernie z dłońmi. Pomimo niewidocznego faktu stopa umieszczona na niewysokim obcasie odcienia piór kruka, spokojnie opuszczała się, by po chwili podnieść przesuwając na jeden z swych pedałów dodając tonację dźwięku.
Cichy pomruk hebanowej ławki, po której wiła się wyryta jaszczurka, szereg zdań i maleńkie godło z prawej strony siedziska, przesłonięte kiścią liści, drobnych gałązek i mchu. Pomiędzy nóżkami pająk ledwie ciut większy od kciuka wił gniazdo i czerpał przyjemność z owadów jakie w pośpiechu sunęły ku kobiecym nogom, by posilić się ożywiając ciut swój jadłospis. Jednak jak to w życiu bywa, niespodzianki... kolejny owad wpadł ufnie w sidła śmierci... były one całkiem jak ludzie. Owady czy pająki, wręcz każde zwierzęta. Czasem zdawało się, że moglibyśmy się od nich uczyć...
Jednak w dzisiejszy nów co innego zaprzątało myśl postaci zasiadającej na ławce, co innego zaślepiało jej odczucia i pragnienia...
Melodia jaka płynęła zdawała się echem odbijać od pobliskich drzew, mających swą bajkę, historię czy przepowiednię. Każde z nich posiadało swego ducha...Marzenia... Dawało schronienie zbłąkanym gwiazdom... Wszyto było inne niż zwykle. Wszelkie stworzenie, chce choć raz w swym życiu zaskakiwać. Stąd ich poczynania...
W lekkim poruszeniu suknia uniosła się ledwie o cal i miękko zaszeleściła wpisując swe takty w las. Była jedynym odróżnikiem w mroczno szarych kniejach.
Jej krwistość przyciągała wzrok i leniwe spojrzenia zwierząt przemykających nieopodal, a zdobienie miękko wszyte złotym odcieniem ukazywały szlachetny krój. Doskonałą rękę i fach wykonawcy, który naniósł maleńki podpis pod swym dziełem. Suknia ścięta przy dekolcie eksponowała piękno kobiecego ciała, układają miękkim łuk przy kształtnych piersiach i smukłych ramionach. Odsłaniała barki i przedstawiała znamię półksiężyca oraz szyję, pokrytą ledwie trzema niesfornymi lokami, które wypadły z koku koloru matowego, czarnego drewna zarysowanego niemal tą samą kreską, co las. Włosy spięte były srebrną spiną z nacięciem u zwieńczenia w przecięciu. Ostrym, rzucającym się w oczy zakończeniem, jakby jedynie wyczekującym na oswobodzenie i celny rzut opiekuna kniei...
Linia po środkowa szyi, również nie pozostawała naga, przyozdabiały ją o dziwo aż cztery łańcuszki skomponowane i mające odbicie w przekonaniu ich właścicielki...
Pierwszy najniżej sięgający był w kształcie smukłego i delikatnego diamentu bądź złotego kła wilka, ten powyżej opiewał na drobną kulę zwiastującą odbicie księżyca. Najbliżej pierwszej z kości, niemal porcelanowej cery, był krzyżyk - lecz ten, został jakby przełamany na pół. Ostatni, który znajdował się w szeregu, jako drugi był tak nikły, że ledwie można było go spostrzec a co dopiero rozpoznać namaszczenie i kształt...
Powyżej piękne, kształtne usta odcienia wiśni, miękko poruszały się wraz z oddechem i cichym szeptem, który pozwalałby zabarwione zostało powietrze odcieniami miękkiej pary ciepłego ciała i bijącego wewnątrz niego serca. Przez wysiłek płuc, policzki opłynęły lekkim rumieńcem przypominającym zabarwieniem dopiero, co rozkwitłą różę; a oczy... W nich kryła się cała tajemnica, gdyż pozostawały skryte pod szarfą odcienia najczystszej niewinności... Brak było w nich nawet zarysu brwi czy rzęs, gdyż miękki jedwab przesłaniał je od zwieńczenia nosa po niewielkie czoło, na którym przez delikatny powiew zachodniego wiatru opadł zbłąkany płatek niezapominajki...
Kolczyki delikatnie umieszczone w dziurkach były jakby wisienką na czubku tortu. Połyskiwały one śnieżną bielą przebicia, ledwie to morskiego kryształu chłonącego rozproszone promienie księżyca, załamywały je i przekazywały otoczeniu.
Kobieca dłoń biegnąc ku zwieńczeniu pasma odgrywała teraz cichą pieść czarnej śmierci, ponad tą skąpaną w bieli. Struny, choć lekko przetarte wydobywały z płyty rezonansowej głębie czystości. Czarny blat, jaki skrywał serce instrumentu miał na sobie drobne listki, kilka odciśniętych ptasich łap rozwidlających się na trzy strony. W sumie, w jakimś stopniu to dodawało mu uroku, choć skąpany był w mroku własnego odcienia. Dodatkowo gruba warstwa kurzu przesłaniała częściowo widoczne napisy i mistyczną symbolikę narzędzia...

* Edi...us, ut viva..., non vivimus, ut ...amus

** In pluma, quod ... sperant non ...scura nocte sensus tuos ign.. lupi cum ma...ret ...obis

Głosiło kilka z napisów, jakie choć odrobinę dało się odczytać, jednak każdemu z nich i tak brakowało literki czy sylaby... Tak samo nóżki, przez zaniedbanie zostały już zdarte z przypływu liczonego w latach. Mech czy kwiecie pnące się wzwyż po cienkich nitkach zieleni z rozłożonymi listkami zachodzącego słońca mieszały się z drewnem. Pomiędzy filarami narzędzia nie można było spostrzec tańczących stworzeń, jednak skarp mógł zostać odkryty przy choć najmniejszym muśnięciu opuszków palca...
Legenda złocistych zórz głosiła, że dotknięte one zostały namaszczeniem czterech łap Wilka. Bo jak wielki jest świat tak i nazwy watah z północy, wschodu, zachodu i południa odcisnęły piętno na tych strunach. Szlachetne zwierzę przez mieszkańców zwane "Duchem Czasu", czy "Przekleństwem Nocnego Nieba" było zakopaną pod murami domostwa przepowiednią, którą las chciał schować i zamknąć w sobie...
Jednak nie opowiem wam reszty tej historii, gdyż NOC rządzi się własnym prawem tajemnicy i echa. Szeptanego od dnia stworzenia, po dzień sądu miękko zamkniętego w białek kuli mroku...
Lecz co teraz, gdy jedna z kart została nagięta...(?)

Czyjaś dłoń bezpruderyjnie spoczęła na ramieniu kobiety, przyprawiając ją o lekki dreszcz, lecz o dziwo nie odbierając spokoju i siły pieśni. Mężczyzna nachylił się lekko i odebrał z lica kobiety płatek niezapominajki, przy okazji muskając jej skroń ciepłymi ustami
- Pamiętasz...
Wyszeptał cicho i zasiadł obok niej, w tej wszechobecnej ciszy i dźwiękach klawiszy fortepianu...


__________________________

* Edimus, ut vivamus, non vivimus, ut edamus- jemy po to, by żyć, a nie żyjemy po to, by jeść. Plutarch

** In pluma, quod non sperant non obscura nocte sensus tuos ignem lupi cum malediceret vobis - Dniu dzisiejszy, nie oczekuj, że niejasne zmysły nocy przeklną Cię, ogniem drapieżnym ( dalej w obróbce )
Statystyki:

Ocena: 0 (+0,-0)
Kategoria: Fantastyka
Odsłony: 126
Komentarze: 8
Dodany: 09.01.2012 18:27
Edytowany: nigdy
Avatar
WilceeQ Status

Oceny

Plus
Brak
Minus
Brak

Komentarze

rina | 09.01.2012 19:52 #
Avatar
rinaStatus
nastrój opowiadania i treść rzeczywiście zmusza do przeczytania niemal jednym tchem, ale trochę za dużo zawiłych zdań, poza tym jest kilka błędów

'z swych pedałów'= ze swych pedałów
odcienia = w odcieniu i dość dużo tego 'odcienia'
2x ciut
'nacięciem...w przecięciu' - coś nie bardzo to brzmi
'linia po środkowe szyi'???
skarp = skarb
brak dwóch literek w wyrazie WSZYSTKO - masz wszyto
--------------

WilceeQ | 09.01.2012 20:24 #
Avatar
WilceeQStatus
Dziękuję za uwagi, poprawiłabym gdybym mogła i tu, bo patrzę, że nawet samo oddzielenie słów mi przeskoczyło. Jednak z tego co się orientuje bez konta premium to niewykonalne?
rina | 09.01.2012 21:25 #
Avatar
rinaStatus
Wilczku miły, musisz mieć konto 'premium' - wtedy możesz poprawiać ile chcąc:)))
--------------

WilceeQ | 09.01.2012 22:21 #
Avatar
WilceeQStatus
Wiem, zdołałam to zauważyć, ale takowe mnie na niestety nie zadowala... ;(
Petro1990 | 10.01.2012 12:45 #
Avatar
Petro1990Status
Wilczku, możesz usunąć i dodać poprawione:)
--------------
Nie ma ludzi bez uczuć, są tylko tacy których przeraża to, że je mają.
WilceeQ | 10.01.2012 17:00 #
Avatar
WilceeQStatus
Coś w ty jest, pewnie tak uczynię, tylko jeszcze chwilkę poczekam, może coś jeszcze jest błędem
Emilia | 10.01.2012 17:45 #
Avatar
EmiliaStatus
Witaj :-) tekst jest bardzo ciekawy i chętnie go przeczytałam, jednak jak dla mnie zbyt barwny; jeśli mogłabym coś radzić, to żeby podzielić ten tekst na 2 - 3 części, myślę, że wtedy o wiele więcej osób go przeczyta :-) sama wiem po sobie, że jak widzę coś długiego to mi się odechciewa w to wnikać... :-) pozdrawiam
--------------
' Miłość jest najpiękniejszą realizacją
tych możliwości, które tkwią w człowieku '
- Karol Wojtyła
WilceeQ | 10.01.2012 20:38 #
Avatar
WilceeQStatus
Hm... Prolog nie powinien być całkiem krótki, przecież po nim pojawi się i książka, rozdziały... co wówczas ;>?

Dodaj komentarz

Możliwość oceniania i komentowania tej publikacji została zablokowana z powodu braku aktywności jej autora na portalu.

Lista obecności

Emilia, program50plus oraz 11 gości.
Polonistycznie.info to portal przeznaczony dla osób, które interesuje poezja w każdej formie. Znajdziesz tu przeróżne wiersze - m.in. wiersze miłosne, smutne wiersze, czy wiersze o przyjaźni. Gdy zatrzymasz się na dużej natrafisz na niejeden erotyk, który wywoła u Ciebie pozytywne emocje. Gdy zapragniesz odmiany i nieco innego rodzaju twórczości, wystarczy, że zajrzysz do kategorii wiersze dla dzieci. Już dziś zarejestuj się w Polonistycznie.info - portal literacki.