Opowiadania / Horror
Każdy może zostać Bogiem
Ostatnie kilkadziesiąt lat dynamicznego rozwoju inżynierii genetycznej całkowicie odmieniło życie dzisiejszego człowieka. Utopijna wizja ludzkiej istoty o boskich, niczym nie ograniczonych możliwościach stawała się coraz bardziej realna. Człowiek-kreator zyskał możliwość ingerencji w każdy obszar życia, jednak swoją zachłannością i bezmyślnością doprowadził świat do prawdziwej katastrofy.
Początkowo inżynieria genetyczna skupiała się na modyfikacji żywności, bardzo szybko odnosząc znaczące sukcesy. Nowe twory sięgały doskonałości – były znacznie bardziej wydajne, dorodne, odporne na choroby. Długo nie trzeba było czekać na pytanie – dlaczego nie można stworzyć człowieka pozbawionego wad? Odpowiedź nadeszła jeszcze szybciej…
Świat potrzebował jedynie dziesięciu lat, aby zastąpić stosunki płciowe klinkami, w których można było całkowicie zaprogramować sobie dziecko. Rodzic miał wpływ na każdy detal „swojego” potomka, od koloru skóry, płci, budowy ciała, po samą wysokość łuku brwiowego. Modyfikacje nie kończyły się jedynie na sferze wizualnej – w dużej części programowalny był sam charakter i osobowość.
Nikt się nie przejmował początkiem upadku humanizmu, totalnemu przewartościowaniu zasad, priorytetów i wzorców ludzkiej egzystencji. Życie stało się wartością materialną, a seks jedynie spełnieniem pożądania.
Bardzo szybko ziemia została zdominowana przez istoty niezwykle podobne do siebie pod względem budowy genetycznej. Przez długi okres czasu największym zagrożeniem dla społeczeństwa były przypadkowe ciąże powstałe podczas stosunków kazirodczych. Poza tym ludzie czuli się niezwykle silni, trwali, niemal nieśmiertelni.
Sielanka została przerwana w wyniku ogromnej epidemii, która niespodziewanie dotknęła cały świat. Śmierć człowieka zawsze jest przykra, jednak jak można nazwać zjawisko, w którym w jednej chwili niespodziewanie traci życie niemal 95% ludzkiej populacji? Podobne do siebie genotypy były bardzo łatwym celem dla nowego wirusa.
Chorego można było poznać po pierwszych objawach - wymiotach czarną krwią oraz pożółkłej twarzy usianej purpurowymi wypryskami. Następnie obumierały nerki oraz następował rozkład wątroby niczym jak trupa. Ostatnim stadium było obumarcie części mózgu i zatrzymanie akcji serca. Paradoksalnie jeszcze przez kilka dni można było zauważyć niewyjaśnione oznaki życia u osoby zakażonej.
Jak nie trudno się domyślić, należę do tych 5% procent ludzi, którym udało się przeżyć. Być może byłem świadkiem początku końca świata. Być może sami zgotowaliśmy sobie taki los. Być może to po prostu kara za pazerność i bezmyślność. Jedno jest pewne – nie można igrać z Bogiem.
__________________________________________________________________
Kiepskie opowiadanie, które miało zostać przeznaczone na kiepski konkurs. Nie polecam!:)
Początkowo inżynieria genetyczna skupiała się na modyfikacji żywności, bardzo szybko odnosząc znaczące sukcesy. Nowe twory sięgały doskonałości – były znacznie bardziej wydajne, dorodne, odporne na choroby. Długo nie trzeba było czekać na pytanie – dlaczego nie można stworzyć człowieka pozbawionego wad? Odpowiedź nadeszła jeszcze szybciej…
Świat potrzebował jedynie dziesięciu lat, aby zastąpić stosunki płciowe klinkami, w których można było całkowicie zaprogramować sobie dziecko. Rodzic miał wpływ na każdy detal „swojego” potomka, od koloru skóry, płci, budowy ciała, po samą wysokość łuku brwiowego. Modyfikacje nie kończyły się jedynie na sferze wizualnej – w dużej części programowalny był sam charakter i osobowość.
Nikt się nie przejmował początkiem upadku humanizmu, totalnemu przewartościowaniu zasad, priorytetów i wzorców ludzkiej egzystencji. Życie stało się wartością materialną, a seks jedynie spełnieniem pożądania.
Bardzo szybko ziemia została zdominowana przez istoty niezwykle podobne do siebie pod względem budowy genetycznej. Przez długi okres czasu największym zagrożeniem dla społeczeństwa były przypadkowe ciąże powstałe podczas stosunków kazirodczych. Poza tym ludzie czuli się niezwykle silni, trwali, niemal nieśmiertelni.
Sielanka została przerwana w wyniku ogromnej epidemii, która niespodziewanie dotknęła cały świat. Śmierć człowieka zawsze jest przykra, jednak jak można nazwać zjawisko, w którym w jednej chwili niespodziewanie traci życie niemal 95% ludzkiej populacji? Podobne do siebie genotypy były bardzo łatwym celem dla nowego wirusa.
Chorego można było poznać po pierwszych objawach - wymiotach czarną krwią oraz pożółkłej twarzy usianej purpurowymi wypryskami. Następnie obumierały nerki oraz następował rozkład wątroby niczym jak trupa. Ostatnim stadium było obumarcie części mózgu i zatrzymanie akcji serca. Paradoksalnie jeszcze przez kilka dni można było zauważyć niewyjaśnione oznaki życia u osoby zakażonej.
Jak nie trudno się domyślić, należę do tych 5% procent ludzi, którym udało się przeżyć. Być może byłem świadkiem początku końca świata. Być może sami zgotowaliśmy sobie taki los. Być może to po prostu kara za pazerność i bezmyślność. Jedno jest pewne – nie można igrać z Bogiem.
__________________________________________________________________
Kiepskie opowiadanie, które miało zostać przeznaczone na kiepski konkurs. Nie polecam!:)
| Statystyki: Ocena: +2 (+2,-0) Kategoria: Horror Odsłony: 132 Komentarze: 4 Dodany: 28.09.2011 22:45 Edytowany: nigdy |
mikul1991
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
Edit
Ale reklama:))))
Nikt się nie przejmował początkiem upadku humanizmu, totalnemu przewartościowaniu zasad, priorytetów i wzorców ludzkiej egzystencji. Życie stało się wartością materialną, a seks jedynie spełnieniem pożądania.
ciekawe...:)))
Pozdrawiam:)))
ziza
(...)następował rozkład wątroby niczym jak trupa.
Popraw to zdanie,bo jest niepoprawne. Może lepiej by było tak:
(...)następował rozkład wątroby podobny do schematu rozkładania się zwłok.
albo po prostu pozbądź się słowa "trup"
mikul1991
ziza
Dodaj komentarz