Wyłącz reklamy

Opowiadania / Życie

Biografia pewnej kobiety... Rozdział VIII

Po cudownych trzech dniach pobytu w Warszawie, Paulina chciała już wracać do Gdańska. Musiała kupić wszystko do szkoły, a poza tym chciała iść za radą swej starszej siostry i, być może, spotkać się z Dawidem.
Kilka kolejnych dni mijało bardzo leniwie. Druga połowa sierpnia była bardzo deszczowa i raczej niewakacyjna.
Pierwszego września dziewczyna odważnie kroczyła do szkoły. Choć nie wiedziała, kto będzie w jej klasie i czy jej nowi koledzy zaakceptują jej „odmienność”, to jednak była pewna, że będzie jej dobrze w tej szkole.
Wszyscy zebrali się na sali gimnastycznej. Paulina została powiadomiona wcześniej przez Agnieszkę, że jest w klasie trzeciej A.
Jako, że dziewczyna była tam nowa, ona jako jedyna z trzeciej klasy losowała swojego mentora, ale zanim to się stało, poznała swoją klasę: w jej klasie była piątka dziewcząt i pięciu chłopców. Nie miała problemu z zapamiętaniem ich imion: Agata, Karolina, Salia, Małgosia, Diana, Krzysiek, Damian, Krystian, Daniel i Dawid – jej znajomy z pociągu.
- Skąd się tu wziąłeś? – zapytała, gdy byli na osobności.
- Mógłbym zapytać o to samo… Dlaczego nie zadzwoniłaś? – zapytał, gdy wyjął dłoń z kuli i pogłaskał jej dłoń. Ona odskoczyła, niczym oparzona. – Nie bój się…
- Nie, nie boję się… po prostu to jest dla mnie kompletnie nowe…
- Przepraszam… - zrobiło mu się głupio. – Wiesz już, kto będzie twoim mentorem? – zmienił temat.
- No właśnie jeszcze nie. Mam nadzieję, że dzisiaj jeszcze się dowiem.
- Na pewno. Zaraz dyrcia cię pewnie zawoła do siebie, ale nie bój się, ona jest spoko…
- Wiem, jest przyjaciółką mojej macochy… - Chłopak na to stwierdzenie zaśmiał się. – Z czego się cieszysz?
- Jeśli tak, to nie zdziw się, jeśli weźmie cię pod swoje skrzydła…
- Nawet tak nie wróż. Dobra, idę – powiedziała dziewczyna, gdy zauważyła, że przyjaciółka Moniki kroczy ku nim.
- Trzymam kciuki.
Ziściły się słowa Dawida. Otóż Agnieszka chciała być mentorką Pauliny, choć twierdziła, że to nie dlatego, że łączy ją i Monikę trwała przyjaźń, ale dlatego, że już podczas pierwszego spotkania z dziewczyną, zaintrygowała ją pewność siebie Pauliny. Mówiła, że będzie jej pomagać w zdobywaniu celów, a nawet zorganizuje rehabilitację w szkole dla uczniów, którzy są niepełnosprawni. Nigdy wcześniej nie było takich możliwości, ale teraz jeśli są, to dlaczego by z tego nie skorzystać? Paulina tego dnia przyszła do domu we wspaniałym humorze.

Kolejne dni mijały bardzo szybko. Paulina była zadowolona, że może chodzić do tej szkoły. O niczym innym nie dała rady rozmawiać w domu. Coraz bardziej zbliżała się również do Dawida, który okazał się cudownym chłopakiem. Tak się złożyło, że mieli razem rehabilitację w szkole, a co za tym idzie, dopingowali się nawzajem na mozolnych i wykańczających ćwiczeniach.
Pewnego dnia (był to piątek) po szkole Dawid dogonił Paulinę, która szła już do domu.
- Cześć, masz czas? – zapytał zasapany, gdy już do niej podszedł.
- Jasne, coś się stało? – odpowiedziała pytaniem, patrząc jak ręce Dawida drżą w kulach.
- Nie, chciałem się tylko… Chcesz iść dzisiaj, albo jutro na spacer. Chciałbym cię lepiej poznać.
- Bardzo dziękuję za zaproszenie, ale… - nie wiedziała, co wymyślić, żeby odmówić. – A z resztą… Jutro o trzynastej!
- Trzymam cię za słowo! – powiedział, gdy podjechał po nią tata.
- Pa… - powiedziała i uścisnęła chłopaka na pożegnanie. On był bardzo miło zaskoczony.
Gdy jechali do domu, Paulina obiecała tacie, że tego dnia zrobi obiad, więc zajechali jeszcze do supermarketu po produkty do przygotowania posiłku.
Zrobiła pizzę, mało oryginalnie, ale cóż. Na nic ambitniejszego nie miała koncepcji.
Jeszcze tego samego dnia zadzwonił do niej Dawid i zapytał, gdzie ma po nią przyjechać. Głupio jej było, żeby po nią przyjeżdżał, ale w końcu, po dużych naciskach z jego strony, zgodziła się.
Następnego dnia Dawid był punktualny co do minuty. Gdy zapukał do drzwi Pauliny, ona właśnie kończyła robić makijaż - nakładała błyszczyk na usta.
- To do mnie! - krzyknęła do ojca i Moniki.
Podeszła do drzwi, bardzo bała się tego spotkania... Jednak przeczuwała, że z Dawidem znajdą wspólny język.
- Cześć - przywitała się Paulina.
- Cześć, proszę, to dla ciebie - dał jej piękny bukiet stokrotek.
- Jakie cudowne, dziękuję.
- A teraz zapraszam na moją maszynę, pokażę ci moje ulubione miejsca tutaj.
- Na jaką maszynę? - zapytała przerażona.
On pokazał jej swój motocykl.
- Masz prawko? - zapytała zaskoczona.
- No tak, zapomniałem ci powiedzieć, jestem od ciebie rok starszy...
- I dasz radę jeździć? Jestem w szoku. W sensie, wiesz, z tymi nogami...
- Pewnie, że tak. Przecież do tego nie są potrzebne nogi. Tylko ręce i wielka pasja! - mówił, gdy szli w stronę motocykla. - Dobra, zakładaj kask i jedziemy...
- Ale dokąd? Ja się boję!
- Nie bój się, ze mną nic ci się nie stanie.
- To dokąd mnie zabierasz? - zapytała, gdy siedzieli już na motocyklu.
- Aaa, zobaczysz... Mam nadzieję, że ci się spodoba.
- Jesteś bardzo tajemniczy - przyznała dziewczyna.
- Przepraszam, ale zaraz będziesz wszystko wiedzieć, obiecuję.
I pojechali. Okrążyli całe miasto, Dawid jechał bardzo ostrożnie, ale Paulinie wydawało się, że rozwijają zawrotną prędkość. W końcu zatrzymali się, Dawid zaparkował pojazd, zszedł z niego, wziął jedną kulę i pomógł Paulinie zejść z maszyny.
- I jak ci się podobała jazda? - zapytał, gdy pozbyli się kasków.
- Było obłędnie, ale gdzie my jesteśmy? - zapytałam.
- Chodź, zaraz ci pokażę.
Posłuchała chłopaka. On przełożył obie kule w jedną rękę, a drugą złapał ją za dłoń. Na początku chciała zaprotestować, ale później zdała sobie sprawę, że może w końcu znalazła chłopaka, który będzie dla niej oparciem.
Zeszli na plażę. O tej porze i w tym miejscu nie było nikogo, więc Dawid zaproponował dziewczynie, że zrobi jej kilka zdjęć. Ona niechętnie, ale się zgodziła. Bawili się wspaniale. Później on odwiózł ją do domu, jednak bardzo ciężko było im się rozstać.
- Dawid... - powiedziała dziewczyna, niepewnie.
- Słucham - odparł, gdy jego motocykl stanął na podjeździe domu jej ojca.
- Bo... Trudno mi o tym mówić. Pewnie będziesz się nabijał, ale ja nigdy wcześniej...
- Pauluś - przerwał jej. - Kocham cię! - wyznał, gdy zdjął kask i spojrzał jej głęboko w oczy.
- Dawid... - zawahała się. - Ja ciebie też!
Pospiesznie zdjęła kask, który krępował jej ruchy. Chłopak przytulił ją do siebie i lekko pocałował. Ona nie była mu dłużna... Również powoli zaczęła go całować. Cały świat wokół nich na chwilę przystanął.
Monika stała przy oknie. Akurat szukała swoich dokumentów na parapecie.
- Marek - zawołała do męża. - Chodź zobacz, tylko szybko!
On przybiegł, niczym oparzony.
- Co się stało?
- Zobacz - skinęła głową na okno, w którym widać było najmłodszą córkę męża.
- Rośnie mi córka! - skwitował i zaśmiał się.
Monika również się zaśmiała.
- Dawid, przepraszam, ale już chyba muszę iść - powiedziała Paulina, gdy tylko się opanowała i oderwała od chłopaka.
- Ja przepraszam, wiem, nie powinienem... - zaczął się plątać.
- Tu nie chodzi o ciebie. Spójrz tylko! - wskazała dłonią na ojca i Monikę wystających w oknie i gapiących się na nich.
- No widzisz, chyba teraz będziesz miała co tłumaczyć w domu. Dobra, to ja się zwijam.
- Zostawiasz mnie tak samą? - powiedziała, udając, że zaraz się rozpłacze.
- Dasz radę! Wierzę w ciebie. A tymczasem... Do jutra? - zapytał, gdy zakładał kask.
- Oczywiście, będę na ciebie czekać - zapewniła i dała mu buziaka w usta.
- Kocham cię! - wyznał.
- Do jutra Dawidku - powiedziała, a chłopak przyciągnął ją jeszcze raz do siebie i raz jeszcze pocałował.
- Do jutra!
Poszła w stronę domu. Bardzo trudno było jej się z nim rozstać. Gdy była już przed drzwiami frontowymi, obejrzała się za siebie. Dawid właśnie włączał silnik swojej maszyny. Jednak zanim odjechał, "wysłał jej jeszcze buziaka". To wywołało na jej twarzy potężny uśmiech. Odjechał, a ona weszła do domu.
- Cześć - zawołała.
- Cześć - odpowiedzieli jej ojciec i Monika na raz.
- Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć co znaczy takie podglądanie? - zapytała oburzona, jednak z uśmiechem na ustach.
- Oj, się nie gniewaj! - powiedziała Monika, schodząc z poddasza.
- Jak dzieci - podsumowała dziewczyna i poszła do swojego pokoju. Tam wyjęła swój telefon i zadzwoniła do siostry.
- Co tam, moja malutka siostrzyczko? - powiedziała Majka, gdy tylko odebrała telefon.
- Poszłam za głosem serca i spotkałam się z tym Dawidem - bez zbędnych słów przeszła do konkretów, bo nie mogła wytrzymać już tego napięcia.
- No i bardzo dobrze - pochwaliła ją siostra. - To mi się podoba!
- No nie wiem, czy tak dobrze!
- Co się stało? - przestraszyła się.
- Amor mnie pierdzielnął w serducho! I to tak, że na pierwszej "randce" całowałam się z, właściwie nieznajomym, gościem.
- Brawo! No, moja krew - zaśmiała się.
- Tak? To teraz mi powiedz, jak mam się przed ojcem wytłumaczyć?
- Co to znaczy?
- Bo on to wszystko widział z okna. Z resztą Monika też.
- A co tu masz tłumaczyć? - zdziwiła się dziewczyna.
- No jak to...?
- Zrozumieją. W końcu ty już nie jesteś malutką dziewczynką!
- No nie, ale wydaje mi się, że oni chyba o tym nie wiedzą...
- Gadałaś już z nimi?
- Jeszcze nie...
- To czym się zamartwiasz? Nie rozumiem twojego toku rozumowania, maleńka - zaśmiała się starsza z sióstr.
- No dobra! Teraz pójdę do nich i wyspowiadam się im ze wszystkiego! Ale żeby nie było, ja TYLKO go pocałowałam. I to był TYLKO przyjacielski pocałunek!
- Dobra, dobra! Takie kity, to możesz wciskać rodzicom i Monice, ale swojej ukochanej siostrze? No byś się wstydziła!
- To nie są żadne kity, tylko szczera prawda!
- To po grzyba byś dzwoniła do mnie, gdyby ci na nim nie zależało?
Paulina się zmieszała. Nie wiedziała, co ma odpowiedzieć siostrze.
- Dobra, to idę na pożarcie - powiedziała w końcu, a Majka na to wyznanie wybuchnęła śmiechem.
- Dobra, to trzymaj się tam siostrzyczko. Pa - pożegnała się.
- Ty też się nie puszczaj - zaśmiała się Paula i przerwała rozmowę.
Po chwili do jej pokoju wszedł Marek, jednak zanim zdążył się odezwać, Paulina go ubiegła.
- Tato, ja wiem, że powinnam wam o tym wszystkim najpierw powiedzieć; ale spójrz na to z mojej perspektywy - tłumaczyła się, zanim ojciec cokolwiek zdołał powiedzieć.
- Kochanie, ja nie mam nic przeciwko. Jeśli ty jesteś szczęśliwa, to ja mogę tylko być szczęśliwy razem z tobą... Bardzo się cieszę - powiedział i przytulił swoją malutką córeczkę. - Córciu, wiedz tylko, że zawsze będziesz moją malutką Paulineczką i nigdy nie dam cię skrzywdzić.
- Dzięki tatuś, ale Dawid chyba nie jest z tych, co krzywdzą bez mrugnięcia okiem - zaśmiała się. - A poza tym, mam wrażenie, że po prostu, pierwszy raz w życiu, zakochałam się po uszy.
Statystyki:

Ocena: +1 (+1,-0)
Kategoria: Życie
Odsłony: 71
Komentarze: 1
Dodany: 22.01.2012 16:23
Edytowany: nigdy
Avatar
stokrotka354 Status

Oceny

Minus
Brak

Komentarze

Mariusz | 21.02.2012 15:57 #
Avatar
MariuszStatus
Najsłabsza część..bez plusa..-zresztą- razem..-mile zaskoczony- nie -miło-..i w ogóle rozjechał ci się sens..najpierw Dawid wracał z rehabilitacji z Mazur i siedział w pociągu Warszawa- Gdańsk a teraz chodzi do tej samej klasy co Paulina..przekombinowałaś:)..do tego chłopak który chodzi o kulach wbrew pozorom nie jest w stanidm prowadzić motocykla..wrócę jeszcze do następnych części:)

Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany! Zaloguj się, aby dodać komentarz oraz aby ocenić publikację.
Podoba Ci się ta publikacja? Kliknij:

Lista obecności

Emilia, Szczurek, mamusia45 oraz 12 gości.
Polonistycznie.info to portal przeznaczony dla osób, które interesuje poezja w każdej formie. Znajdziesz tu przeróżne wiersze - m.in. wiersze miłosne, smutne wiersze, czy wiersze o przyjaźni. Gdy zatrzymasz się na dużej natrafisz na niejeden erotyk, który wywoła u Ciebie pozytywne emocje. Gdy zapragniesz odmiany i nieco innego rodzaju twórczości, wystarczy, że zajrzysz do kategorii wiersze dla dzieci. Już dziś zarejestuj się w Polonistycznie.info - portal literacki.