Opowiadania / Miłość
Biografia pewnej kobiety... Rozdział X
Kilka następnych tygodni minęło względnie spokojnie. Dawid z Pauliną chodzili do szkoły, nawet kilka razy mieli razem rehabilitację. Oczywiście nawzajem się bardzo wspierali i kibicowali sobie.
W końcu nadeszły święta Bożego Narodzenia. Jak się później okazało, najwspanialsze święta zarówno dla Pauliny, jak i Dawida. Dwudziestego drugiego grudnia spadł śnieg, więc do świątecznej atmosfery nie brakowało już niczego.
Paulina pojechała do Warszawy. Bardzo ciężko było jej się rozstać z Dawidem, jednak w końcu zdecydowali razem - cztery dni spędzą osobno, a już dwudziestego siódmego grudnia Dawid przyjedzie do stolicy i Sylwestra spędzą razem.
Nadeszła wigilia Bożego Narodzenia. Dzień, w którym wszyscy są mili, a w każdym domu jest wyjątkowa atmosfera. Z samego rana dziewczyna obudziła się w doskonałym humorze.
- Cześć mamusiu - przywitała się ochoczo, wychodząc ze swojego pokoju.
- Dzień dobry córeczko, wyspałaś się? - zapytała czule, kończąc ubierać choinkę.
- Dlaczego mnie nie obudziłaś, mogłam ci pomóc... - powiedziała z pretensją w głosie.
- Ponieważ masz fryzjera i kosmetyczkę, więc jak chciałaś się zająć jeszcze choinką? - zapytała retorycznie.
- Tak, ale ty też masz fryzjera i kosmetyczkę! - powiedziała do niej oskarżycielskim tonem.
- I dlatego wstałam wcześniej! - zaśmiała się.
- Dobra, a gdzie jest twój mąż? - zapytała dziewczyna, subtelnie zmieniając temat.
- Pojechał po karpia - oznajmiła Anna.
- A czemu on się w ogóle ze mną nie przywitał nawet, jak przyjechałam? - zapytałam, zawiedziona.
- Myśleliśmy, że nie będziesz chciała się z nim widzieć w ogóle - wyjaśniła Anna.
- Już chyba mi trochę przeszło - przyznała i spuściła głowę, jakby się tego wstydziła.
- A skąd taka zmiana? - zapytała matka, która była bardzo zadziwiona.
- To wszystko przez mojego chłopaka - wyznała.
- Dlaczego nam o nim nie powiedziałaś? - zapytała Majka, która niby ich nie słuchała.
- A skąd ty tu? - przestraszyła się Paulina.
- Ja tu mieszkam, jakbyś zapomniała... - zaśmiała się starsza z sióstr.
- Oj, no wiem, wiem...
- Więc jak z tym chłopakiem? - Majka domagała się odpowiedzi.
- W sumie dobrze - powiedziała niepewnie.
- Co to znaczy? - zapytała jej wścibska siostra.
- Wszystko byś chciała wiedzieć?! A tu nie ma - powiedziała Paulina.
- Ale przystojny? - zapytała Majka zirytowana.
- To Dawid. Ten, o którym ci opowiadałam...
- No to zamieniam się w słuch! - powiedziała. - Bo jeszcze jak mi o nim mówiłaś, to nie był nikim ważnym...
- A mama ci nic nie powiedziała? - zapytała podejrzliwie Paulina.
- A skąd ja miałam wiedzieć? - odpowiedziała pytaniem Anna.
- Jestem pewna, że tata ci o wszystkim powiedział - odpowiedziała dziewczyna.
- Co to znaczy? Nie, nic mi nie mówił.... To znaczy... mówił, że spotykasz się z jakimś chłopcem, ale nic więcej - oznajmiła zdziwiona.
- To i tak dużo ci powiedział - oznajmiła sama zainteresowana. - Ja bym ci pewnie o tym nie powiedziała - zaśmiała się.
- Własnej matce?! - zapytała Anna.
W tej chwili rozdzwoniła się komórka Pauliny. Ona, gdy tylko zobaczyła, kto dzwoni, uśmiechnęła się do telefonu i odebrała połączenie.
- Cześć Dawidku - przywitała się, a jej siostra pokazała ząbki w pięknym uśmiechu.
Paulina wiedziała, że Majka nie da jej porozmawiać spokojnie z chłopakiem, więc gdy tylko odebrała, popędziła na górę do swojego pokoju.
- Cześć kochanie, jak tam? - zapytał, gdy wbiegała po schodach.
- Bardzo tęsknię za tobą, misiek - wyżaliła się.
- A rozmawiałaś już ze swoim ojczymem? - od razu przeszedł do konkretów.
- Nie, jeszcze go nawet nie widziałam - zaśmiała się. - Chyba się mnie boi... A co ty tam robisz ciekawego?
- Tęsknię za tobą, a poza tym jadę... - urwał.
- Ooo, a gdzie jedziesz? - zapytała od razu.
- Mama mnie wygoniła po choinkę - skłamał.
- Jedziesz samochodem? – zapytała głupio.
- No tak, a właśnie, zadzwoniłem w konkretnym celu! – przypomniał sobie.
- Zamieniam się w słuch.
- Jak wyjeżdżałaś, zapomniałaś mi podać swojego warszawskiego adresu…
- To zadzwoń do mnie z domu, bo teraz i tak nie masz jak zapisać.
- Nie, ja z tatą jadę, więc na spokojnie - skłamał.
- Więc pisz: Akacjowa 1c.
- To jest w tej dzielnicy willowej? – skojarzył.
- Tak, tatusiek się rozbujał, jak stawiał ten domek, co? – zaśmiała się.
- Oj, nie mów tak – powiedział, jednak on również się zaśmiał.
Porozmawiali jeszcze chwilę. Na koniec zapewniali się nawzajem o swojej miłości. Zanim dziewczyna odłożyła telefon, usłyszała, że przyszedł Krzysiek.
- Upolowałeś? - Paulina słyszała, jak Majka śmieje się z Krzyśka.
- Upolowałem najpiękniejszego karpia, jakiego tylko mieli! - pochwalił się mężczyzna.
- Oj, kochanie, kochanie - Anna zaśmiała się z męża.
- Paulinka już się obudziła? - zapytał lekarz.
- Tak, wstała, ale może lepiej na razie do niej nie idź - poradziła Anka. - Paula zaraz idzie z Majką do fryzjera i kosmetyczki, więc nie będzie miała na razie czasu.
Tak też było. Paulina chwilę później zbierała się ze swoją starszą siostrą do miasta.
- Krzysiek, zawieziesz nas? - zapytała Maja, gdy już siostry były gotowe do wyjścia.
- Oczywiście, już idę. Siadajcie już do samochodu! - krzyknął, gdyż był w kuchni.
Czterdzieści pięć minut jechali do salonu fryzjerskiego. Paulina ani razu nie odezwała się do Krzyśka ani do siostry.
Tymczasem Anna rozmawiała z Dawidem przez telefon:
- Dzień dobry - przywitała się kobieta.
- Dzień dobry - odpowiedział. - Jestem już niedaleko. Pauliśka jest jeszcze w domu? - zapytał.
- Nie, już jej nie ma. Pojechała do fryzjera i nie będzie jej około dwóch godzin - powiedziała kobieta.
- To dobrze - stwierdził. - Ja już jestem bardzo niedaleko.
- Otwieram już bramę wjazdową na nasze podwórko, więc jak dojedziesz, to zaparkuj tutaj.
- Dziękuję - odpowiedział z wdzięcznością.
Po chwili był już na podjeździe domu rodziny Kibardów. Przez chwilę wahał się, czy wysiąść z auta. W końcu zdecydował - wysiadł i wziął swoje kule. Poszedł w stronę domu Anny i Krzysztofa. Anna, jeszcze zanim chłopak zapukał do drzwi, otworzyła je.
- Dzień dobry, ty jesteś na pewno Dawid, tak? - zapytała kobieta uprzejmie.
- Tak, dzień dobry - uśmiechnął się chłopak. - Ciekawy jestem, jak zareaguje Paulinka na mnie? - powiedział, gdy już weszli do domu.
- Na pewno będzie zadowolona - zapewniła matka dziewczyny.
Tymczasem Paulina i Majka doskonale bawiły się u fryzjera. Majka wzięła katalog męskich fryzur. Pokazała siostrze jednego z mężczyzn.
- Ale przystojniak - powiedziała młodsza z sióstr.
- Ej, ej! - upomniała Majka. - Powiem o wszystkim szwagrowi! - zagroziła.
- Oj tam... Dopóki on przyjedzie, ty już o tym zapomnisz... - Paulina była tego pewna.
- Nie sądzę - ale Majka już nie.
Po chwili Paulina zapomniała o tym, o czym mówiła jej siostra i dalej doskonale się bawiła.
- O kurcze! - zawołała Majka, wciąż przeglądając męskie fryzury.
- Co się stało? - zapytała jej siostra, która robiła to samo. - Ooo, jakie ciacho! - zachwyciła się.
- Zaraz mamy być w domu, a ty mi mówisz o facetach - oznajmiła starsza z dziewcząt, kiedy odebrała esemesa i uśmiechnęła się do siebie.
- Ale jeszcze miałyśmy jechać do salonu kosmetycznego - powiedziała natychmiast Paulina.
- Wiem, później pojedziemy - wyjaśniła Majka.
- A co się stało, dowiem się? - zapytała głupio Paulina.
- Oj, musimy jechać do domu! - powiedziała dosadnio starsza z sióstr.
- Jesteś nienormalna, ale nie mam co prosić o odpowiedź, nie? - zapytała retorycznie.
- Nie piernicz! Idziemy! - powiedziała po chwili, gdy fryzjerka skończyła suszyć włosy
- Jak wyglądam? - zapytała młodsza z dziewcząt.
- Cudownie - odpowiedziała krótko jej siostra. - Idziemy - powiedziała. - Dziękujemy, pani Sylwio. Dopisze pani tę kwotę do rachunku mamy? - zapytała stojąc przy biurku fryzjerki.
- Jasne - potwierdziła.
Kwadrans później dziewczyny siedziały już w taksówce, która wjeżdżała na Akacjową.
- Powiesz mi w końcu o co tu chodzi? - zapytała Paulina.
- Zaraz będziesz wszystko wiedziała - odpowiedziała szybko.
- Ale mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj pojedziemy do tej kosmetyczki - powiedziała Paulina.
- A ja mam wrażenie, że zaraz nie będziesz wcale chciała - odpowiedziała Majka ze śmiechem.
- Ej, co ty knujesz? - Paulinie już coraz mniej podobały się te wszystkie zasadzki i niedomówienia. Dziewczyna była pewna, że jej matka oraz siostra nie mówią jej całej prawdy. A przynajmniej coś przed nią ukrywają.
Po chwili dziewczyny wchodziły do ogrodu.
- Czyj to samochód? - zapytała Paulina, kiedy zauważyła czarnego Nissana z gdańską rejestracją.
- Nie mam pojęcia - skłamała Majka. - Do Krzyśka miał przyjechać jakiś stary przyjaciel - wymyśliła na poczekaniu.
- Dobra siostra, bujać to my, a nie nas. Po pierwsze Krzyśka jeszcze nie ma, a po drugie nie powiesz mi chyba, że przyjechał na wigilię?
- Nie wiem - powiedziała szybko. - A poza tym chodź już do domu, bo zimno! - powiedziała, gdy ocierała dłonie jedną o drugą.
Paulina posłuchała siostry. Weszły do domu, w którym unosił się cudowny zapach cynamonu i mandarynek. Dziewczyna leniwie zdjęła swoje czarne kozaki oraz czarny płaszcz i powiesiła do szafy. Później otworzyła drzwi od przedsionka.
- Mamo... - chciała zawołać, ale jej głos ugrzązł w gardle, gdy zauważyła, kto siedzi przy stole w jadalni. - Dawid?! Co ty tutaj robisz?! Przecież... - nie potrafiła zebrać myśli.
- Myślałaś, że spędzę te święta bez ciebie? - zapytał retorycznie. - Poza tym dostałem zaproszenie od twojej mamy, aż żal by było przepuścić taką okazję, nie sądzisz?
- A twoi rodzice? Nie byli zawiedzeni, że ciebie nie będzie? - zapytała zdziwiona.
- Moi rodzice? - zaśmiał się. - Oni co roku spędzają święta w Austrii, do tej pory jeździłem z nimi, ale tam właściwie siedziałem w domu, kiedy oni jeździli na nartach... - wyjaśnił, gdy dziewczyna usiadła na jego kolanach.
- Dziękuję - szepnęła mu do ucha, a on w zamian za to, pocałował ją.
Później cała rodzina zaczęła się zjeżdżać. Najpierw przyjechał Krzysiek z Arturem oraz chłopakiem Majki - Adamem, którzy uparcie twierdzili, że spotkali po drodze świętego Mikołaja, a ten dał im wór prezentów.
Około szóstej wieczorem przyjechała siostra Anny - Asia, wraz ze swoim "świeżym" narzeczonym - Karolem.
Zaraz za nimi przyszli rodzice zarówno Anny, jak i mama Krzyśka. Przed siódmą przyjechał również brat Krzyśka - Marcin z żoną oraz dwiema córkami.
Wtedy już wszyscy w komplecie mogli zasiąść do wspólnego, wigilijnego stołu. Jednak zanim zaczęli jeść, tata Anny przeczytał fragment z Biblii. Później jeszcze rodzina połamała się opłatkiem. Paulina oczywiście zaczęła życzenia od osoby najbliższej jej sercu - od Dawida.
- Kochanie - zaczęła - życzę tobie, a właściwie też sobie, aby nam się udało. Aby nasza miłość z każdym dniem tylko wzrastała i aby wszystko, co zaplanowałeś sobie już wcześniej spełniło się co do cna... - mówiła ze łzami wzruszenia w oczach.
- A ja tobie życzę, abyśmy byli szczęśliwi; żeby wszystko to, co się już rozpoczęło, miało swój szczęśliwy finał. Aby piękny uśmiech zawsze gościł na twojej twarzy, a wszystkie problemy, okazywały się nic nieznaczącymi drobiazgami... - przerwał i wziął ją w ramiona. Ona, bez namysłu, pocałowała go najczulej, jak tylko potrafiła. Wtedy podeszła do nich Majka.
- Już, dość! - zaśmiała się. - Siostrzyczko, szwagier - zaczęła - chciałabym wam życzyć tego, co najlepsze. Żeby wasza miłość była coraz większa, a nic więcej wam do szczęścia nie będzie potrzebne, naprawdę - zapewniła.
Później jeszcze Paulina i Dawid poszli dookoła stołu dzieląc się opłatkiem z pozostałymi domownikami oraz gośćmi. Gdy już Paulina chciała siadać do stołu twierdząc, że już ze wszystkimi życzyła sobie jak najlepiej, Dawid zaprotestował:
- Jeszcze nie - stwierdził. - A twój ojczym? - zapytał lekko.
- O Boże - jęknęła dziewczyna. - Odkąd pamiętam, nigdy sobie nie życzyliśmy wesołych świąt, bo on wie, że święta spędzone pod jednym dachem nie będą wesołe - próbowała wszystko obrócić w żart.
- Może czas to zmienić? - zapytał retorycznie i już pchał dziewczynę w stronę ojczyma.
- Zrobię to tylko dla ciebie, misiek - zastrzegła.
- Dziękuję... Ale wiesz o tym, że nie robisz tego ani dla mnie, ani dla niego, ani swojej mamy, prawda?
- Może masz troszkę racji, ale...
- Idziesz! - nakazał. - I uśmiech poproszę! - zaśmiał się, a na jej twarz wdarł się uśmiech od ucha do ucha. - To mi się podoba - pochwalił.
Po chwili podeszła do ojczyma. Dawid nie szedł za nią, on wcześniej połamał się z nim opłatkiem.
- O Paula! - ucieszył się mężczyzna. - Wszystkiego najlepszego, dużo szczęścia, miłości i zdrowia... - zaczął, jednak nie dane mu było skończyć, bo Paulina mu przerwała.
- Przepraszam - powiedziała skruszona. - Przepraszam, że przez tyle lat chowałam w sobie tę urazę i nawet nie pozwoliłam, nawet nie przeszło mi przez myśl, że ty również możesz być tym przygnębiony - po tym monologu nastała chwila ciszy, w której dziewczyna chciała się do niego nawet przytulić, ale nie wiedziała, jak powinna się zachować.
- No już... - powiedział, czym przerwał ciszę, ona jednak nie rozumiała jego intencji. - No już się nie denerwuj. Wiem, że cię skrzywdziłem. Bardzo mi z tego powodu przykro i niezmiernie żal, jednak pewnie już teraz wiesz dlaczego się tak zachowałem. Musiałem uratować twoje bezcenne życie. Przepraszam, że tak wyszło... - po tych słowach wziął ją w ramiona, niczym ojciec.
W takiej pozycji zobaczyła ich Majka, która od razu, bez nawet chwili namysłu, szturchnęła Annę, aby ta odwróciła się w stronę męża. Kobieta aż klasnęła w dłonie, gdy zobaczyła, jak Krzysiek łamie się opłatkiem z jej malutką córeczką.
Gdy zasiedli wszyscy do świątecznej kolacji śmiechom i wygłupom nie było końca. Obowiązkowo musiały być śpiewane kolędy, które wychodziły, swoją drogą, nawet nieźle. Później męska część towarzystwa poszła na werandę w celu ubrania Mikołaja, którym miał być Krzysiek, jako, że były jego małe bratanice.
Zaraz później wszedł ten Mikołaj. Dziewczynki aż podskoczyły ze szczęścia. Gdy już wszedł i rozsiadł się w fotelu, co chwila niemal wykrzykiwał imiona napisane na paczkach. Nieźle grał faceta w czerwonym kubraczku. Gdy już wszystkie prezenty były rozdane, dziewczęta zajęły się gorącymi napojami oraz najróżniejszymi gatunkami ciasta. Cały wieczór zleciał bardzo szybko. Około północy cała rodzina poszła na pasterkę, a później nie marzyli o niczym więcej, jak o wygodnym łóżku.
Dni świąteczne mijały bardzo wolno, jednak zaraz po nich nastał Sylwester. Ten dzień był niezapomniany zarówno dla Pauliny i Dawida, jak i Majki z Adamem oraz ich matki i Krzyśka. Bowiem spędzali go jako już w pełni pogodzona ze sobą rodzina. Jednak nigdy nie może być aż nadto cudownie. Tak było i teraz. Gdy kobiety przygotowywały się do pożegnania starego i powitania całkiem nowego roku, wybrańcy ich serc przyozdabiali dom oraz przygotowywali bufet.
O godzinie dwudziestej rozpoczęła się zabawa. Na początku siostry zaproponowały karaoke. Wszyscy bawili się znakomicie, aż do momentu, w którym Paulina straciła przytomność. To wyglądało strasznie. Akurat tańczyła z Dawidem (i jego cudownymi "Szwedkami"), kiedy nagle osunęła się bazwładnie w jego ramiona i zaczęła trząść się w napadzie epileptycznym. Chłopak z przerażenia wrzasnął. Ktoś od razu włączył światło. Gdy Krzysiek zobaczył co się stało, bez chwili zastanowienia podszedł do przestraszonego Dawida i wziął nieprzytomną Paulinę na ręce. Podszedł do kanapy i tam ją położył. Jednocześnie nie przestając podtrzymywać jej głowy w bezpiecznej pozycji. Dziewczyna ocknęła się po chwili zdezorientowana. Tej nocy skończyła się zabawa - przynajmniej dla niej. Wszyscy, począwszy od Dawida, a skończywszy na Krzyśku, bali się kolejnego napadu padaczki. Lekarz poinformował dziewczynę, że z samego rana jedzie razem z nim do szpitala i tam poddaje się badaniu MRI głowy.
- Co to znaczy "poddaję się"? - zapytała oburzona sama zainteresowana. - Nie możecie mnie już do niczego zmusić. Jestem pełnoletnia i nikt mi nie będzie mówił, co mam robić - poinformowała.
- No właśnie - przyznała Anna. - I dlatego powinnaś być odpowiedzialna!
- Boję się - przyznała się w końcu skruszona Paulina.
- Nie ma czego. Będę przy tobie, kochanie - obiecał Dawid i pocałował jej prawą, niesprawną dłoń.
Po tym incydencie nie było już zabawy. Paulina i Dawid położyli się w jej sypialni, a po chwili dziewczyna spała wtulona w ramiona swojego mężczyzny. Chłopak długo nie mógł zasnąć, tylko wpatrywał się w swój największy skarb.
Kilka minut przed ósmą rano, Krzysiek wszedł do sypialni Pauliny. Nie miał sumienia jej budzić. Wyglądała tak uroczo w ramionach chłopaka. Dawida obudziły otwierające się drzwi.
- Dzień dobry - powiedział, gdy przetarł oczy i założył swoje okulary, które wyjął spod poduszki.
- Dzień dobry - przywitał się Krzysiek. - Jadę zaraz do szpitala i chciałem zabrać od razu Paulinkę, ale chyba będzie lepiej, jeśli się wyśpi i później do mnie przyjedzie.
- Jak tylko wstanie, obiecuję przywieźć ją do pańskiej pracy - powiedział Dawid, przy czym spojrzał czułym wzrokiem na Paulinę.
- Dziękuję - powiedział i wyszedł z sypialni "córki".
Po chwili chłopak wstał z łóżka, szybciutko założył swoje buty i wyszedł z pokoju. Najpierw poszedł do łazienki, a po chwili ubrany i ogolony zszedł na dół. W jadalni śniadanie jadły siostra i matka Pauliny.
- Dzień dobry - przywitał się chłopak.
- Ooo, cześć szwagier - odpowiedziała Majka śmiejąc się.
- Dzień dobry - powiedziała Anna, kiedy chłopak podszedł bliżej. - Jak się spało? - zapytała łagodnie.
- Bardzo dobrze, dziękuję. Mógłbym zrobić Paulince śniadanie? - zapytał.
- Jasne. Tam masz wszystko, co będzie ci potrzebne - wskazała na kuchnię.
- Dziękuję - odpowiedział i zniknął w kuchni.
Po chwili wyszedł z niej z tacą, na której było śniadanie oraz dwie szklanki. Troszkę kiepsko mu się szło, ale dawał radę. Szedł pomału i bardzo koślawiąc nogi. Dał radę! Gdy wszedł do sypialni swojej ukochanej - ona właśnie przeciągała się na łóżku.
- Cześć kochanie - powiedział, gdy podszedł do łóżka, a śniadanie postawił na biurku.
- Dzień dobry - przywitała się, a w zamian za to Dawid ucałował ją gorąco.
- Teraz zjemy śniadanko, a później się ogarniesz i pojedziemy do szpitala, okej? - Dawid chciał ten temat zacząć jak najłagodniej.
- A miał być taki piękny dzień - spochmurniała. - Wszystkiego najlepszego w nowym roku, kochanie - powiedziała, siląc się na uśmiech i przytuliła go. Czuła się w jego ramionach tak bezpiecznie.
Po chwili zjedli śniadanie przyrządzone przez chłopaka. Gdy dziewczyna poszła do łazienki, biorąc uprzednio swój ręcznik oraz ciuchy, które miała zamiar założyć tego dnia, Dawid posprzątał po śniadaniu oraz pościelił łóżko.
W końcu pojechali do szpitala. Gdy już byli bardzo nie daleko, z Pauliną zaczęły dziać się dziwne rzeczy...
W końcu nadeszły święta Bożego Narodzenia. Jak się później okazało, najwspanialsze święta zarówno dla Pauliny, jak i Dawida. Dwudziestego drugiego grudnia spadł śnieg, więc do świątecznej atmosfery nie brakowało już niczego.
Paulina pojechała do Warszawy. Bardzo ciężko było jej się rozstać z Dawidem, jednak w końcu zdecydowali razem - cztery dni spędzą osobno, a już dwudziestego siódmego grudnia Dawid przyjedzie do stolicy i Sylwestra spędzą razem.
Nadeszła wigilia Bożego Narodzenia. Dzień, w którym wszyscy są mili, a w każdym domu jest wyjątkowa atmosfera. Z samego rana dziewczyna obudziła się w doskonałym humorze.
- Cześć mamusiu - przywitała się ochoczo, wychodząc ze swojego pokoju.
- Dzień dobry córeczko, wyspałaś się? - zapytała czule, kończąc ubierać choinkę.
- Dlaczego mnie nie obudziłaś, mogłam ci pomóc... - powiedziała z pretensją w głosie.
- Ponieważ masz fryzjera i kosmetyczkę, więc jak chciałaś się zająć jeszcze choinką? - zapytała retorycznie.
- Tak, ale ty też masz fryzjera i kosmetyczkę! - powiedziała do niej oskarżycielskim tonem.
- I dlatego wstałam wcześniej! - zaśmiała się.
- Dobra, a gdzie jest twój mąż? - zapytała dziewczyna, subtelnie zmieniając temat.
- Pojechał po karpia - oznajmiła Anna.
- A czemu on się w ogóle ze mną nie przywitał nawet, jak przyjechałam? - zapytałam, zawiedziona.
- Myśleliśmy, że nie będziesz chciała się z nim widzieć w ogóle - wyjaśniła Anna.
- Już chyba mi trochę przeszło - przyznała i spuściła głowę, jakby się tego wstydziła.
- A skąd taka zmiana? - zapytała matka, która była bardzo zadziwiona.
- To wszystko przez mojego chłopaka - wyznała.
- Dlaczego nam o nim nie powiedziałaś? - zapytała Majka, która niby ich nie słuchała.
- A skąd ty tu? - przestraszyła się Paulina.
- Ja tu mieszkam, jakbyś zapomniała... - zaśmiała się starsza z sióstr.
- Oj, no wiem, wiem...
- Więc jak z tym chłopakiem? - Majka domagała się odpowiedzi.
- W sumie dobrze - powiedziała niepewnie.
- Co to znaczy? - zapytała jej wścibska siostra.
- Wszystko byś chciała wiedzieć?! A tu nie ma - powiedziała Paulina.
- Ale przystojny? - zapytała Majka zirytowana.
- To Dawid. Ten, o którym ci opowiadałam...
- No to zamieniam się w słuch! - powiedziała. - Bo jeszcze jak mi o nim mówiłaś, to nie był nikim ważnym...
- A mama ci nic nie powiedziała? - zapytała podejrzliwie Paulina.
- A skąd ja miałam wiedzieć? - odpowiedziała pytaniem Anna.
- Jestem pewna, że tata ci o wszystkim powiedział - odpowiedziała dziewczyna.
- Co to znaczy? Nie, nic mi nie mówił.... To znaczy... mówił, że spotykasz się z jakimś chłopcem, ale nic więcej - oznajmiła zdziwiona.
- To i tak dużo ci powiedział - oznajmiła sama zainteresowana. - Ja bym ci pewnie o tym nie powiedziała - zaśmiała się.
- Własnej matce?! - zapytała Anna.
W tej chwili rozdzwoniła się komórka Pauliny. Ona, gdy tylko zobaczyła, kto dzwoni, uśmiechnęła się do telefonu i odebrała połączenie.
- Cześć Dawidku - przywitała się, a jej siostra pokazała ząbki w pięknym uśmiechu.
Paulina wiedziała, że Majka nie da jej porozmawiać spokojnie z chłopakiem, więc gdy tylko odebrała, popędziła na górę do swojego pokoju.
- Cześć kochanie, jak tam? - zapytał, gdy wbiegała po schodach.
- Bardzo tęsknię za tobą, misiek - wyżaliła się.
- A rozmawiałaś już ze swoim ojczymem? - od razu przeszedł do konkretów.
- Nie, jeszcze go nawet nie widziałam - zaśmiała się. - Chyba się mnie boi... A co ty tam robisz ciekawego?
- Tęsknię za tobą, a poza tym jadę... - urwał.
- Ooo, a gdzie jedziesz? - zapytała od razu.
- Mama mnie wygoniła po choinkę - skłamał.
- Jedziesz samochodem? – zapytała głupio.
- No tak, a właśnie, zadzwoniłem w konkretnym celu! – przypomniał sobie.
- Zamieniam się w słuch.
- Jak wyjeżdżałaś, zapomniałaś mi podać swojego warszawskiego adresu…
- To zadzwoń do mnie z domu, bo teraz i tak nie masz jak zapisać.
- Nie, ja z tatą jadę, więc na spokojnie - skłamał.
- Więc pisz: Akacjowa 1c.
- To jest w tej dzielnicy willowej? – skojarzył.
- Tak, tatusiek się rozbujał, jak stawiał ten domek, co? – zaśmiała się.
- Oj, nie mów tak – powiedział, jednak on również się zaśmiał.
Porozmawiali jeszcze chwilę. Na koniec zapewniali się nawzajem o swojej miłości. Zanim dziewczyna odłożyła telefon, usłyszała, że przyszedł Krzysiek.
- Upolowałeś? - Paulina słyszała, jak Majka śmieje się z Krzyśka.
- Upolowałem najpiękniejszego karpia, jakiego tylko mieli! - pochwalił się mężczyzna.
- Oj, kochanie, kochanie - Anna zaśmiała się z męża.
- Paulinka już się obudziła? - zapytał lekarz.
- Tak, wstała, ale może lepiej na razie do niej nie idź - poradziła Anka. - Paula zaraz idzie z Majką do fryzjera i kosmetyczki, więc nie będzie miała na razie czasu.
Tak też było. Paulina chwilę później zbierała się ze swoją starszą siostrą do miasta.
- Krzysiek, zawieziesz nas? - zapytała Maja, gdy już siostry były gotowe do wyjścia.
- Oczywiście, już idę. Siadajcie już do samochodu! - krzyknął, gdyż był w kuchni.
Czterdzieści pięć minut jechali do salonu fryzjerskiego. Paulina ani razu nie odezwała się do Krzyśka ani do siostry.
Tymczasem Anna rozmawiała z Dawidem przez telefon:
- Dzień dobry - przywitała się kobieta.
- Dzień dobry - odpowiedział. - Jestem już niedaleko. Pauliśka jest jeszcze w domu? - zapytał.
- Nie, już jej nie ma. Pojechała do fryzjera i nie będzie jej około dwóch godzin - powiedziała kobieta.
- To dobrze - stwierdził. - Ja już jestem bardzo niedaleko.
- Otwieram już bramę wjazdową na nasze podwórko, więc jak dojedziesz, to zaparkuj tutaj.
- Dziękuję - odpowiedział z wdzięcznością.
Po chwili był już na podjeździe domu rodziny Kibardów. Przez chwilę wahał się, czy wysiąść z auta. W końcu zdecydował - wysiadł i wziął swoje kule. Poszedł w stronę domu Anny i Krzysztofa. Anna, jeszcze zanim chłopak zapukał do drzwi, otworzyła je.
- Dzień dobry, ty jesteś na pewno Dawid, tak? - zapytała kobieta uprzejmie.
- Tak, dzień dobry - uśmiechnął się chłopak. - Ciekawy jestem, jak zareaguje Paulinka na mnie? - powiedział, gdy już weszli do domu.
- Na pewno będzie zadowolona - zapewniła matka dziewczyny.
Tymczasem Paulina i Majka doskonale bawiły się u fryzjera. Majka wzięła katalog męskich fryzur. Pokazała siostrze jednego z mężczyzn.
- Ale przystojniak - powiedziała młodsza z sióstr.
- Ej, ej! - upomniała Majka. - Powiem o wszystkim szwagrowi! - zagroziła.
- Oj tam... Dopóki on przyjedzie, ty już o tym zapomnisz... - Paulina była tego pewna.
- Nie sądzę - ale Majka już nie.
Po chwili Paulina zapomniała o tym, o czym mówiła jej siostra i dalej doskonale się bawiła.
- O kurcze! - zawołała Majka, wciąż przeglądając męskie fryzury.
- Co się stało? - zapytała jej siostra, która robiła to samo. - Ooo, jakie ciacho! - zachwyciła się.
- Zaraz mamy być w domu, a ty mi mówisz o facetach - oznajmiła starsza z dziewcząt, kiedy odebrała esemesa i uśmiechnęła się do siebie.
- Ale jeszcze miałyśmy jechać do salonu kosmetycznego - powiedziała natychmiast Paulina.
- Wiem, później pojedziemy - wyjaśniła Majka.
- A co się stało, dowiem się? - zapytała głupio Paulina.
- Oj, musimy jechać do domu! - powiedziała dosadnio starsza z sióstr.
- Jesteś nienormalna, ale nie mam co prosić o odpowiedź, nie? - zapytała retorycznie.
- Nie piernicz! Idziemy! - powiedziała po chwili, gdy fryzjerka skończyła suszyć włosy
- Jak wyglądam? - zapytała młodsza z dziewcząt.
- Cudownie - odpowiedziała krótko jej siostra. - Idziemy - powiedziała. - Dziękujemy, pani Sylwio. Dopisze pani tę kwotę do rachunku mamy? - zapytała stojąc przy biurku fryzjerki.
- Jasne - potwierdziła.
Kwadrans później dziewczyny siedziały już w taksówce, która wjeżdżała na Akacjową.
- Powiesz mi w końcu o co tu chodzi? - zapytała Paulina.
- Zaraz będziesz wszystko wiedziała - odpowiedziała szybko.
- Ale mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj pojedziemy do tej kosmetyczki - powiedziała Paulina.
- A ja mam wrażenie, że zaraz nie będziesz wcale chciała - odpowiedziała Majka ze śmiechem.
- Ej, co ty knujesz? - Paulinie już coraz mniej podobały się te wszystkie zasadzki i niedomówienia. Dziewczyna była pewna, że jej matka oraz siostra nie mówią jej całej prawdy. A przynajmniej coś przed nią ukrywają.
Po chwili dziewczyny wchodziły do ogrodu.
- Czyj to samochód? - zapytała Paulina, kiedy zauważyła czarnego Nissana z gdańską rejestracją.
- Nie mam pojęcia - skłamała Majka. - Do Krzyśka miał przyjechać jakiś stary przyjaciel - wymyśliła na poczekaniu.
- Dobra siostra, bujać to my, a nie nas. Po pierwsze Krzyśka jeszcze nie ma, a po drugie nie powiesz mi chyba, że przyjechał na wigilię?
- Nie wiem - powiedziała szybko. - A poza tym chodź już do domu, bo zimno! - powiedziała, gdy ocierała dłonie jedną o drugą.
Paulina posłuchała siostry. Weszły do domu, w którym unosił się cudowny zapach cynamonu i mandarynek. Dziewczyna leniwie zdjęła swoje czarne kozaki oraz czarny płaszcz i powiesiła do szafy. Później otworzyła drzwi od przedsionka.
- Mamo... - chciała zawołać, ale jej głos ugrzązł w gardle, gdy zauważyła, kto siedzi przy stole w jadalni. - Dawid?! Co ty tutaj robisz?! Przecież... - nie potrafiła zebrać myśli.
- Myślałaś, że spędzę te święta bez ciebie? - zapytał retorycznie. - Poza tym dostałem zaproszenie od twojej mamy, aż żal by było przepuścić taką okazję, nie sądzisz?
- A twoi rodzice? Nie byli zawiedzeni, że ciebie nie będzie? - zapytała zdziwiona.
- Moi rodzice? - zaśmiał się. - Oni co roku spędzają święta w Austrii, do tej pory jeździłem z nimi, ale tam właściwie siedziałem w domu, kiedy oni jeździli na nartach... - wyjaśnił, gdy dziewczyna usiadła na jego kolanach.
- Dziękuję - szepnęła mu do ucha, a on w zamian za to, pocałował ją.
Później cała rodzina zaczęła się zjeżdżać. Najpierw przyjechał Krzysiek z Arturem oraz chłopakiem Majki - Adamem, którzy uparcie twierdzili, że spotkali po drodze świętego Mikołaja, a ten dał im wór prezentów.
Około szóstej wieczorem przyjechała siostra Anny - Asia, wraz ze swoim "świeżym" narzeczonym - Karolem.
Zaraz za nimi przyszli rodzice zarówno Anny, jak i mama Krzyśka. Przed siódmą przyjechał również brat Krzyśka - Marcin z żoną oraz dwiema córkami.
Wtedy już wszyscy w komplecie mogli zasiąść do wspólnego, wigilijnego stołu. Jednak zanim zaczęli jeść, tata Anny przeczytał fragment z Biblii. Później jeszcze rodzina połamała się opłatkiem. Paulina oczywiście zaczęła życzenia od osoby najbliższej jej sercu - od Dawida.
- Kochanie - zaczęła - życzę tobie, a właściwie też sobie, aby nam się udało. Aby nasza miłość z każdym dniem tylko wzrastała i aby wszystko, co zaplanowałeś sobie już wcześniej spełniło się co do cna... - mówiła ze łzami wzruszenia w oczach.
- A ja tobie życzę, abyśmy byli szczęśliwi; żeby wszystko to, co się już rozpoczęło, miało swój szczęśliwy finał. Aby piękny uśmiech zawsze gościł na twojej twarzy, a wszystkie problemy, okazywały się nic nieznaczącymi drobiazgami... - przerwał i wziął ją w ramiona. Ona, bez namysłu, pocałowała go najczulej, jak tylko potrafiła. Wtedy podeszła do nich Majka.
- Już, dość! - zaśmiała się. - Siostrzyczko, szwagier - zaczęła - chciałabym wam życzyć tego, co najlepsze. Żeby wasza miłość była coraz większa, a nic więcej wam do szczęścia nie będzie potrzebne, naprawdę - zapewniła.
Później jeszcze Paulina i Dawid poszli dookoła stołu dzieląc się opłatkiem z pozostałymi domownikami oraz gośćmi. Gdy już Paulina chciała siadać do stołu twierdząc, że już ze wszystkimi życzyła sobie jak najlepiej, Dawid zaprotestował:
- Jeszcze nie - stwierdził. - A twój ojczym? - zapytał lekko.
- O Boże - jęknęła dziewczyna. - Odkąd pamiętam, nigdy sobie nie życzyliśmy wesołych świąt, bo on wie, że święta spędzone pod jednym dachem nie będą wesołe - próbowała wszystko obrócić w żart.
- Może czas to zmienić? - zapytał retorycznie i już pchał dziewczynę w stronę ojczyma.
- Zrobię to tylko dla ciebie, misiek - zastrzegła.
- Dziękuję... Ale wiesz o tym, że nie robisz tego ani dla mnie, ani dla niego, ani swojej mamy, prawda?
- Może masz troszkę racji, ale...
- Idziesz! - nakazał. - I uśmiech poproszę! - zaśmiał się, a na jej twarz wdarł się uśmiech od ucha do ucha. - To mi się podoba - pochwalił.
Po chwili podeszła do ojczyma. Dawid nie szedł za nią, on wcześniej połamał się z nim opłatkiem.
- O Paula! - ucieszył się mężczyzna. - Wszystkiego najlepszego, dużo szczęścia, miłości i zdrowia... - zaczął, jednak nie dane mu było skończyć, bo Paulina mu przerwała.
- Przepraszam - powiedziała skruszona. - Przepraszam, że przez tyle lat chowałam w sobie tę urazę i nawet nie pozwoliłam, nawet nie przeszło mi przez myśl, że ty również możesz być tym przygnębiony - po tym monologu nastała chwila ciszy, w której dziewczyna chciała się do niego nawet przytulić, ale nie wiedziała, jak powinna się zachować.
- No już... - powiedział, czym przerwał ciszę, ona jednak nie rozumiała jego intencji. - No już się nie denerwuj. Wiem, że cię skrzywdziłem. Bardzo mi z tego powodu przykro i niezmiernie żal, jednak pewnie już teraz wiesz dlaczego się tak zachowałem. Musiałem uratować twoje bezcenne życie. Przepraszam, że tak wyszło... - po tych słowach wziął ją w ramiona, niczym ojciec.
W takiej pozycji zobaczyła ich Majka, która od razu, bez nawet chwili namysłu, szturchnęła Annę, aby ta odwróciła się w stronę męża. Kobieta aż klasnęła w dłonie, gdy zobaczyła, jak Krzysiek łamie się opłatkiem z jej malutką córeczką.
Gdy zasiedli wszyscy do świątecznej kolacji śmiechom i wygłupom nie było końca. Obowiązkowo musiały być śpiewane kolędy, które wychodziły, swoją drogą, nawet nieźle. Później męska część towarzystwa poszła na werandę w celu ubrania Mikołaja, którym miał być Krzysiek, jako, że były jego małe bratanice.
Zaraz później wszedł ten Mikołaj. Dziewczynki aż podskoczyły ze szczęścia. Gdy już wszedł i rozsiadł się w fotelu, co chwila niemal wykrzykiwał imiona napisane na paczkach. Nieźle grał faceta w czerwonym kubraczku. Gdy już wszystkie prezenty były rozdane, dziewczęta zajęły się gorącymi napojami oraz najróżniejszymi gatunkami ciasta. Cały wieczór zleciał bardzo szybko. Około północy cała rodzina poszła na pasterkę, a później nie marzyli o niczym więcej, jak o wygodnym łóżku.
Dni świąteczne mijały bardzo wolno, jednak zaraz po nich nastał Sylwester. Ten dzień był niezapomniany zarówno dla Pauliny i Dawida, jak i Majki z Adamem oraz ich matki i Krzyśka. Bowiem spędzali go jako już w pełni pogodzona ze sobą rodzina. Jednak nigdy nie może być aż nadto cudownie. Tak było i teraz. Gdy kobiety przygotowywały się do pożegnania starego i powitania całkiem nowego roku, wybrańcy ich serc przyozdabiali dom oraz przygotowywali bufet.
O godzinie dwudziestej rozpoczęła się zabawa. Na początku siostry zaproponowały karaoke. Wszyscy bawili się znakomicie, aż do momentu, w którym Paulina straciła przytomność. To wyglądało strasznie. Akurat tańczyła z Dawidem (i jego cudownymi "Szwedkami"), kiedy nagle osunęła się bazwładnie w jego ramiona i zaczęła trząść się w napadzie epileptycznym. Chłopak z przerażenia wrzasnął. Ktoś od razu włączył światło. Gdy Krzysiek zobaczył co się stało, bez chwili zastanowienia podszedł do przestraszonego Dawida i wziął nieprzytomną Paulinę na ręce. Podszedł do kanapy i tam ją położył. Jednocześnie nie przestając podtrzymywać jej głowy w bezpiecznej pozycji. Dziewczyna ocknęła się po chwili zdezorientowana. Tej nocy skończyła się zabawa - przynajmniej dla niej. Wszyscy, począwszy od Dawida, a skończywszy na Krzyśku, bali się kolejnego napadu padaczki. Lekarz poinformował dziewczynę, że z samego rana jedzie razem z nim do szpitala i tam poddaje się badaniu MRI głowy.
- Co to znaczy "poddaję się"? - zapytała oburzona sama zainteresowana. - Nie możecie mnie już do niczego zmusić. Jestem pełnoletnia i nikt mi nie będzie mówił, co mam robić - poinformowała.
- No właśnie - przyznała Anna. - I dlatego powinnaś być odpowiedzialna!
- Boję się - przyznała się w końcu skruszona Paulina.
- Nie ma czego. Będę przy tobie, kochanie - obiecał Dawid i pocałował jej prawą, niesprawną dłoń.
Po tym incydencie nie było już zabawy. Paulina i Dawid położyli się w jej sypialni, a po chwili dziewczyna spała wtulona w ramiona swojego mężczyzny. Chłopak długo nie mógł zasnąć, tylko wpatrywał się w swój największy skarb.
Kilka minut przed ósmą rano, Krzysiek wszedł do sypialni Pauliny. Nie miał sumienia jej budzić. Wyglądała tak uroczo w ramionach chłopaka. Dawida obudziły otwierające się drzwi.
- Dzień dobry - powiedział, gdy przetarł oczy i założył swoje okulary, które wyjął spod poduszki.
- Dzień dobry - przywitał się Krzysiek. - Jadę zaraz do szpitala i chciałem zabrać od razu Paulinkę, ale chyba będzie lepiej, jeśli się wyśpi i później do mnie przyjedzie.
- Jak tylko wstanie, obiecuję przywieźć ją do pańskiej pracy - powiedział Dawid, przy czym spojrzał czułym wzrokiem na Paulinę.
- Dziękuję - powiedział i wyszedł z sypialni "córki".
Po chwili chłopak wstał z łóżka, szybciutko założył swoje buty i wyszedł z pokoju. Najpierw poszedł do łazienki, a po chwili ubrany i ogolony zszedł na dół. W jadalni śniadanie jadły siostra i matka Pauliny.
- Dzień dobry - przywitał się chłopak.
- Ooo, cześć szwagier - odpowiedziała Majka śmiejąc się.
- Dzień dobry - powiedziała Anna, kiedy chłopak podszedł bliżej. - Jak się spało? - zapytała łagodnie.
- Bardzo dobrze, dziękuję. Mógłbym zrobić Paulince śniadanie? - zapytał.
- Jasne. Tam masz wszystko, co będzie ci potrzebne - wskazała na kuchnię.
- Dziękuję - odpowiedział i zniknął w kuchni.
Po chwili wyszedł z niej z tacą, na której było śniadanie oraz dwie szklanki. Troszkę kiepsko mu się szło, ale dawał radę. Szedł pomału i bardzo koślawiąc nogi. Dał radę! Gdy wszedł do sypialni swojej ukochanej - ona właśnie przeciągała się na łóżku.
- Cześć kochanie - powiedział, gdy podszedł do łóżka, a śniadanie postawił na biurku.
- Dzień dobry - przywitała się, a w zamian za to Dawid ucałował ją gorąco.
- Teraz zjemy śniadanko, a później się ogarniesz i pojedziemy do szpitala, okej? - Dawid chciał ten temat zacząć jak najłagodniej.
- A miał być taki piękny dzień - spochmurniała. - Wszystkiego najlepszego w nowym roku, kochanie - powiedziała, siląc się na uśmiech i przytuliła go. Czuła się w jego ramionach tak bezpiecznie.
Po chwili zjedli śniadanie przyrządzone przez chłopaka. Gdy dziewczyna poszła do łazienki, biorąc uprzednio swój ręcznik oraz ciuchy, które miała zamiar założyć tego dnia, Dawid posprzątał po śniadaniu oraz pościelił łóżko.
W końcu pojechali do szpitala. Gdy już byli bardzo nie daleko, z Pauliną zaczęły dziać się dziwne rzeczy...
| Statystyki: Ocena: +1 (+1,-0) Kategoria: Miłość Odsłony: 44 Komentarze: 0 Dodany: 24.01.2012 16:33 Edytowany: nigdy |
stokrotka354
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
Dodaj komentarz