"Wielkie[...]pustki" Codzienność żałoby, a głębia dramatu egzystencjalnego na podstawie Trenów Jana Kochanowskiego
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autora - zabronione.
1. Jan Kochanowski – towarzysz w bólu
Bardzo często na temat Trenów
Jana Kochanowskiego możemy usłyszeć opinie, iż jest
to poemat przesiąknięty niezwykłym dramatyzmem, cierpieniem oraz żalem ojcowskim. Niewątpliwie jest to prawda, ponieważ cykl jest swego rodzaju pamiętnikiem bólu oraz emocji, które rządziły poetą po stracie córki Urszuli. Zastanawiające jest jednak słowo „niezwykłe”
odnoszące się do uczuć Kochanowskiego. Bo chociaż emocje towarzyszące ojcu były zapewne przejmujące i niełatwe do przezwyciężenia, są przecież obecne w naszym życiu na co dzień.
Każdy wie, że obok radości, zabawy i szczęścia nasza egzystencja wypełniona jest także chwilami trudnymi i bolesnymi. Pomimo, iż wiemy o ich istnieniu, zazwyczaj ciężko jest się nam z nimi pogodzić i przejść obok nich do porządku dziennego. Z trudem, bowiem dopuszczamy do siebie myśl o śmierci czy utracie osoby nam bliskiej. Mamy, więc w takim momencie do czynienia ze swego rodzaju sprzecznością, między codziennością cierpienia a wielką nieznaną, jaką jest śmierć, której nie potrafimy ogarnąć. Rodzą się, więc pytania, jak poradzić sobie z takim nawałem uczuć i emocji, a także jak wytłumaczyć sobie coś, co tak naprawdę jest niewytłumaczalne. Bo chociaż z jednej strony powinniśmy uznać śmierć za codzienność nie jest to łatwe, a narastające w nas emocje, mogą stać się nie do zniesienia. W tej pracy, chciałabym spróbować zastanowić się nad tym jak Jan Kochanowski poradził sobie ze swoimi emocjami, a także odnaleźć w jego utworach receptę na cierpienie. Aby zacząć jednak analizować uczucia opisywane w Trenach
, chciałabym pokrótce pokazać czasy, w których żył poeta. Ukazać, iż pomimo, że był wybitnym artystą, był także zwykłym człowiekiem jak każdy z nas. Być może wtedy lepiej zrozumiemy jego tragedie, a tym samym będzie on mógł stać się dla dzisiejszego czytelnika towarzyszem w bólu i żałobie. Epoka, w której żył Jan Kochanowski uczyła cieszenia się każdą najdrobniejszą chwilą życia oraz przyjmowania, ze stoickim spokojem przeciwności losu. Renesans jawi się, bowiem jako czas wielkiego rozwoju, a także rozkwitu kultury. W tym okresie zmieniło się całkowicie spojrzenie ludzi epoki na otaczający ich świat oraz na własne życie. W centrum zainteresowania stawiany był przede wszystkim człowiek, który zaczął dostrzegać uroki życia oraz starał się jak najlepiej z nich korzystać. Mniej istotne stały się sprawy religijne, ponieważ człowiek przestał przywiązywać tak dużą wagę do kościoła. Życie cenione było jako dar od Boga, z którego należy chwytać każdą chwilę w myśl zasady carpe diem
. Dużą popularnością, bowiem w Renesansie cieszyły
się nauki starożytnych filozofów, w szczególności stoicyzm i epikureizm, które uczyły jak żyć, aby być w pełni szczęśliwym1. Ludzie uczyli się, więc wszystkiego na nowo i być może, dlatego epoka Renesansu w kontrastowym zestawieniu ze Średniowieczem jawi się jako okres odrodzenia nie tylko ludzkości, ale także radości życia.
W takich właśnie czasach żył Jan Kochanowski, który w okresie swojej młodości starał się korzystać z zaleceń, które prezentowała epoka. Świadczą o tym wiadomości o jego podróżach po krajach Europy, studiach oraz służbie na najwybitniejszych dworach polskich2. Poeta w czasach młodości doświadczył wzlotów i upadków, które z pewnością znosił z godnością,
wsłuchując się w nauki ówczesnych filozofii. Pomimo tego mogłoby się zdawać, że epoka nie przygotowała go do cierpienia, które postanowił zesłać los. Bo czy możliwe jest trzymanie się tych zasad w chwili, gdy fortuna postanawia wystawić nas na naprawdę ciężką próbę? W chwili, gdy tracimy kogoś, kto wydawałoby się, będzie z nami na zawsze? Kogoś, kto jest dla nas najcenniejszy?. Kochanowski doświadczył takiego momentu, kiedy postanowił ustatkować swoje życie. W roku 15703 poeta osiadł, bowiem na stałe w Czarnoleskie, a pięć lat później ożenił się z Dorotą Podlodowsą4. Chwile spędzane w Czarnolesie są pełne radości, miłości i ciepła rodzinnego. Zdawałoby się, że nic nie może popsuć tej cudownej
atmosfery oraz, że w rodzinie Kochanowskich nigdy nie zagości smutek5. Już w samych Trenach
prezentują oni model idealnej rodziny, zgodnej i kochającej się. Widzimy jak wielką miłością obdarzali swoje dzieci, dlatego tym trudniej patrzy się na cierpienie, które przeżywają po ich stracie.
Żaden ociec podobno barziej nie miłował
Dziecięcia, żaden barziej nad mię nie żałował!
(Tren XII, W. 1-2)
Zaiste niewyobrażalny musiał być ból ojca po stracie dwóch córek Urszuli i Hanny. Dzieci, które były dla niego czymś najcenniejszym, nagle zabrakło. Zachwiany zostaje wtedy porządek świata, ponieważ to ojciec powinien odejść z niego pierwszy. W takim momencie życie zaczyna wypełniać pustka. Nie wiadomo, w jaki sposób poradzić sobie z nią, a także czym ja wypełnić. Na myśl nasuwa, się masa pytań, które pozostają bez odpowiedzi. A przecież wiemy, że śmierć może dosięgnąć nas w każdej chwili. Zanim zakończymy własną egzystencje, musimy doświadczyć odejścia bliskich nam osób. Niezależnie od tego czy jest to dziecko, czy ktoś straszy, bogaty czy biedny. Śmierć jest przecież zjawiskiem codziennym, więc dlaczego tak trudno nam sobie z nim poradzić?
2. Treny
jako sposób na „wypracowanie żałoby”
Reakcją poety na śmierć dzieci jest Cykl XIX Trenów, które wyrażają jego uczucia po stracie córek. Cykl poświęcony jest młodszej z nich Urszuli, która zmarła mając niespełna trzydzieści miesięcy.
A to w tak małym wieku sobie poczynała,
Że więcej nad trzydzieści miesięcy nie miała
(Tren XII, w.19-20)
Ogromny jest ból ojca patrzącego na śmierć własnego, niewinnego dziecka, które miało być przy nim na zawsze. Uczucia, rządzące wówczas poetą były zaiste nie do wypowiedzenia. Napisanie Trenów
było, więc dla Kochanowskiego swojego rodzaju „wypracowaniem cierpienia” rozumianym także jako „praca między-psychiczna”, która jest jednym ze składników żałoby. Musi się ona dokonać, aby osobie, która utraciła kogoś bliskiego, stopniowo udało się uwolnić od
bólu i starych przyzwyczajeń6. W myśl tej teorii Kochanowski musiał wręcz napisać Treny
, aby mógł powrócić do normalnego życia i funkcjonowania. Konieczne było uwolnienie się od cierpienia i bólu, który towarzyszył mu każdego dnia. Aby człowiek mógł uporać się z tym problemem, musi bowiem przejść przez kolejne etapy żałoby,
które pozwolą mu oswoić się z myślą o utracie bliskiej osoby. Można więc rzec, że Treny
są ukazaniem wspominanych już etapów, które każdy człowiek przechodzi gdy doświadcza śmierci. Współcześnie naukowcy wyodrębnili istnienie faz w procesie żałoby. Propozycje poszczególnych z badaczy różnią się czasami od siebie, lecz w konsekwencji sprowadzają się do podobnych wniosków. Ja chciałabym skupić się szczególnie na klasyfikacji trzech z nich, a mianowicie J.C. Hutzlera i N.O Connora7, a także podziale M. Herberta8. W pewnym stopniu pozwoli to na skonfrontowanie uczuć, które rządziły Kochanowskim ze współczesnymi badaniami na temat żałoby i procesu jej przeżywania. Chciałabym, więc poddać je krótkiej analizie pozwalającej wyjaśnić sprzeczności, o których była mowa na początku mojej pracy, między codziennością żałoby, a wielką nieznaną rodzącą ból i cierpienie. Aby zacząć tę analizę należałoby na początku definiować pojęcie żałoby. Można powiedzieć, iż jest to zespół trwających przez określony czas praktyk społecznych i procesów psychicznych spowodowanych śmiercią jakiejś osoby. Oczywiste jest, że każdy człowiek przeżywa żałobę na swój sposób, jednak występują także pewne uniwersalne zachowania, które można przypisać wielu ludziom doświadczającym katastrofy jaką niewątpliwie jest śmierć. Żałoba powinna być także rozumiana jako zwycięstwo nad śmiercią, które umożliwia jednostce powrót do normalnego i szczęśliwego trybu życia. Z tego punktu widzenia ma ona wymiar pozytywny, jako system pozwalający przede wszystkim na odzyskanie radości egzystencji. Nieco odmiennym zjawiskiem jest opłakiwanie zmarłych. Często granica między pojęciem żałoby a opłakiwania zaciera się, w konsekwencji jednak są to zjawiska nieco różne9. Opłakiwanie bowiem charakteryzuje się przede wszystkim wewnętrznym przeżywaniem udręk, które należy głównie do sfery psychiki i uczuć10. Dlatego poszczególne fazy żałoby będą przeplatać się także z typowymi dla nich emocjami, pojawiającymi się w momencie gdy nasz świat zostaje
rozdarty. Zanim przejdę więc do opisania poszczególnych etapów żałoby chciałabym skupić się na charakterystycznych uczuciach towarzyszących każdej z tych faz.
3. Elementy opłakiwania w Trenach
W psychologi opłakiwania ważną role odgrywa trwoga oraz lęk. Te dwa uczucia spowodowane są chaosem oraz niepewnością ludzi dotkniętych katastrofą. W Trenach
Kochanowskiego to uczucie pojawia się również i odgrywa dość znaczną rolę. Tym co trwoży poetę, może być poczucie absurdu związane ze świadomością niegodziwości śmierci, działającej wbrew woli bożej,
którą autor nazywa śmiercią niepobożną
11. Moim zdaniem jednak poczucie trwogi wiąże się jeszcze z inną kwestią. W momencie śmierci Urszulki bowiem zachwiane zostaje dotychczasowe poczucie ładu i harmonii, a do życia i świata poety zostaje wprowadzony chaos. Tym samym wiąże się to z poczuciem absurdu cierpienia oraz śmierci12. Kochanowski
nie potrafi poradzić sobie z własnymi uczuciami, jego wewnętrzny spokój zostaje zakłócony, pozostaje jedynie emocjonalny nieporządek. Uczuciami, które biorą nad nim górę jest właśnie trwoga, lęk oraz rozpacz. Opłakiwaniu towarzyszą jeszcze takie emocje jak chociażby stres, ból oraz depresja. Związane one są z reakcją osoby pogrążonej w żałobie na samotność. Stan taki spowodowany jest nieobecnością dóbr dostarczanych wcześniej przez osobę zmarłą. Jan Kochanowski sam określa ten stan już w Trenie I
:
Z którą mnie niepobożna śmierć rozdzieliła
I wszystkich moich pociech nagle zbawiła.
(Tren I, w. 7-8)
Śmierć pozbawiła poetę, tego co do tej pory dostarczało mu pociech
, czyli radości. Były to zapewne wszystkie dobra związane z życiem Urszulki. Po śmierci dziecka brakuje mu tego, co do tej pory było codziennością. Jest to zapewne uśmiech córki, który budził go każdego ranka, zabawa z Urszulką czy jeszcze niedoskonałe rozmowy z nią.
O słowa! O zabawo! O wdzięczne ukłony!
Jakoże ja dziś po was wielce zasmęcony!
(Tren III, w. 7-8)
Każdy dzień, budzi wspomnienia, które potęgują w poecie uczucie cierpienia, bólu i wielkiej rozpaczy. Prędkoś mi nazbyt umilkła
mówi poeta w Trenie VI
. Chciałby, aby świat, który po śmierci dziecka stał się pusty oraz rozpadł się na kawałki powrócił do swej dawnej postaci. Kolejne treny VII
oraz VIII
opisują właśnie ten świat, w którym nic nie jest takie jak było niegdyś. Kochanowski skazany jest bowiem na życie w świecie,
w którym wszystko przypomina o zmarłej córce. Codzienność staje się dla poety udręką, z którą ciężko będzie mu sobie poradzić. W jego życiu zabrakło bowiem ,tego co niegdyś sprawiało mu
radość. Według mnie ważnym czynnikiem pobudzającym nieustannie człowieka pogrążonego w żałobie do opłakiwania bliskiej osoby jest otaczający go świat, który w momencie, kiedy tracimy kogoś kochanego rozpada się się na kawałki oraz wypełniony zostaje pustką, w której
musi egzystować osoba pogrążona w żałobie. Każdy przedmiot przypomina jej jednak o zmarłym, co
powoduje nieustanne stany bólu i cierpienie. Chociażby w Trenie VII
, autor opisuje pusty dom po śmierci Urszulki. Koncentruje się tutaj przede wszystkim na przedmiotach codziennego użytku, które przysparzają mu najwięcej żalu. Poeta otoczony jest nimi, lecz teraz, gdy nie ma osoby, do której należały stają się one niemalże wrogami ojca.
Nieszczęsne ochędóstwo, żałosne ubiory
Mojej namilszej cory,
Po co me smutne oczy za sobą ciągniecie?
Żalu mi przydajecie.
(Tren VII, w.1-4)
Przedmioty te nieustannie każą zwracać na siebie uwagę, a także sprawiają, że w głowie poety odradzają się sprawiające ból wspomnienia. Trudno jest się od nich uwolnić. Z jednej strony Kochanowski nie chce cierpieć, z drugiej jednak nie ma odwagi pozbyć się rzeczy, które przypominają mu o zmarłym dziecku. Podobne uczucia wyraża także poeta w kolejnym Trenie VIII
w którym porównuje swój dom sprzed i po śmierci córki. Kiedyś był on pełen radości i szczęścia, teraz natomiast stał się cichy, pusty i wrogi. Nie ma już w nim tego, co niegdyś było najcenniejsze. Urszulka odeszła na zawsze. Poeta nie potrafi znieść spokoju i pustki, która została w jego domu po śmierci dzieci. Jest ona czymś nie naturalnym, dlatego musi minąć dużo czasu, aż ojciec pogodzi się z tą stratą. Należy jednak pamiętać, że pogodzenie to może nie nastąpić, ponieważ według mnie czas może jedynie pozwolić na przyzwyczajenie się
do cierpienia, lecz nigdy na zapomnienie o nim.
Teraz wszystko umilkło, szczere pustki w domu,
(...)
Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swojej pociechy darmo upatruje.
(Tren VII, w. 11,13,14)
Jedną z charakterystycznych cech opłakiwania są także ostre nawroty ból tzw. ostry
atak
13, a nie jakby się wydawało depresja. Ostry atak
to stan objawiający się chwilami głębokiej udręki i psychologicznego bólu. Zaczynają się najczęściej klika godzin lub dni po rozpoczęciu żałoby. Jeśli spojrzeć na Treny
, to przede wszystkim początkowe z nich nacechowane są największym ładunkiem bólu i cierpienia. Wyrażają
rozpacz, a także duże pokłady gniewu wyrażonego przeciwko Bogu oraz światu. To chyba jedno z
najbardziej charakterystyczny uczuć przewijające się nieustannie przez kolejne utwory Cyklu. Gniew jest bowiem jednym z najbardziej powszechnych uczuć towarzyszących żałobie. Najczęściej przychodzi on dlatego, że nie potrafimy poradzić sobie z narastającym w nas poczuciem żalu.
Potrzebny jest wtedy ktoś, kogo moglibyśmy obwiniać za stratę, której doświadczyliśmy. Często obiektem gniewu mogą stać stać się chociażby lekarze14. W przypadku jednak naszego artysty, jego gniew skierowany został przeciwko Bogu, śmierci, filozofiom w które wierzył, a także złemu losowi. Bardzo często zdarza się, że gniew kierujemy także w stronę osoby zmarłej. W Trenach
również pojawia się poczucie złości, które kieruje poeta do córki.
Takeś ty mnie, Orszulo droga, uczyniła;
Wielkieś nadzieje w moim sercu roznieciła
Potymeś mię smutnego nagle odbieżała
(Tren XIII, w. 9-11)
Gniew ten wiąże się z nadziejami, które pokładał on w córce. To przecież na Urszulkę lutnia dziedzicznym prawem spaść miała
15. Poeta żałuje, iż nie będzie ona mogła rozwijać już swego talentu, wypowiada więc pełne gniewu i żalu słowa wzgardziłaś
mną
16 skierowane do dziecka. Warta uwagi jest także teoria Z. Freuda według której, żałoba to proces pozwalający jednostce redukować siły związane z utratą miłości. Ma ona (żałoba) także precyzyjne zadanie psychiczne, ponieważ pełni funkcję odłączenia pamięci i nadziei pozostałych przy życiu od zmarłego17. Według niego także, żałoba wiąże się z negacją śmierci w naszym systemie myślowym. Otóż nagle w życiu człowieka, któremu wydawało się że zarówno on jaki ludzie z jego otoczenia są nieśmiertelni, umiera ktoś bliski. Taki człowiek nie może dłużej zaprzeczać realności śmierci i tym samym wpada w stan smutku i przygnębienia. Jest to klasyczny przykład reakcji człowieka na odejście bliskiej osoby. Przykład ten niemalże idealnie pasuje także do postaci Jana Kochanowskiego. Otóż był on poetą, który potrafił i chciał cieszyć się urokami życia. Dostarczało ono mu wielu przyjemności oraz chwil szczęścia, dlatego zapewne nie myślał często o śmierci. Kiedy znalazły się jednak chwile zadumy nad życiem, śmierć zapewne wydawała mu się czymś odległym. Tymczasem objawiła się ona w najokrutniejszej postaci, zabierając nie jego, lecz osoby mu bliskie. Dlatego świat, który do tej pory jawił się jako bezpieczny przestał takim być, a on sam zaczął czuć się zagubiony i przerażony okolicznościami, które nastąpiły. Być może dlatego w obliczu śmierci bliskiej osoby naszymi towarzyszami stają się nieustanne pytania „dlaczego?”. Mogą one pozostać bez odpowiedzi na zawsze. Jan Kochanowski w momencie napływu takich uczyć starał się sam odpowiedzieć na nękające go wątpliwości, czasami jednak również pozostały one pytaniami retorycznymi. Znamiennym przykładem w Cyklu jest Tren
X
, który składa się niemal z samych pytań, poprzez które poeta próbuje sam sobie odpowiedzieć na nękające go wątpliwości jakimi są pytania o miejsce pobytu jego córki. W cyklu występują jednak, także takie treny, w których zadane< pytania nie otrzymują odpowiedzi. Poeta kieruje je sam do siebie :
Nie wiem co lzej: czy w smutku jawnie żałować,
Czyli się z przyrodzeniem gwałtem mocowac?
(Tren I, w.19-29)
W „pustkę”, być może do Boga lub śmierci:
Tak li moja Orszula, jeszcze żyć na świecie
Nie umiawszy, musiała w ranym umrzeć lecie?
(Tren II, w.23-24)
Czasami jednak wątpliwościami obarcza znane mu bóstwa:
U nóg martwa upadła. O zła Persefono,
Mogłażeś tak wielu łzam dać upłynąć płono?
(Tren V, w.13-14)
Po śmierci Urszuli każdego dnia nowe pytania martwiły głowę kochającego ojca. Nie mogąc sam znaleźć odpowiedzi, próbował szukać jej w innych źródłach. Można uznać, że odpowiedź przyszła wraz ze snem, który opisany jest w Trenie XIX
. Według mnie jednak jest to jedynie wynik pracy wyobraźni poety oraz potrzeba ”przepracowania żałoby” i przyzwolenie samemu sobie
na zakończenie jej. Kochanowski bowiem musiał poznać odpowiedzi na dręczące go pytania, aby mógł wyzbyć się bólu i żalu, który go dręczył. Tak więc w usta swojej matki włożył własne przemyślenia na temat śmierci i tego co stało się z jego ukochaną córką. Kilkakrotne wspominałam już o tym, że w momencie, gdy tracimy bliską osobę rozpoczyna się długi proces żałoby, który ma za zadanie wyzbycie się negatywnych emocji: smutku bólu lęku. Dla Kochanowskiego procesem wyzbycia się tych emocji było napisanie Trenów
. Pomogło ono także poecie w zerwaniu więzi jaka łączyła go z córka. Proces ten jest bardzo ważny, ponieważ ludzie, którzy upierają się przy utrzymywaniu więzi ze zmarłymi, których kochali potrzebując porady, lub terapii, ponieważ proces żałoby zmienia się wówczas w chorobę. J.C. Hutzler nazywa taki etap fazą patologiczną. Uważa, iż występuje ona wówczas, gdy osierocony nie chce i nie potrafi ułożyć sobie życia na nowo. Pogłębia się izolacja społeczna oraz poczucie niezrozumienia, które prowadzić mogą do zachowań autodestrukcyjnych18. Według K. Abrachama jednak mechanizm żałoby polega również na wchłonięci do własnego Ja utraconego przedmiotu19 myślę, że takim sposobem na zachowanie przy sobie Urszulki było umieszczenie jej postaci w Trenach
, aby zachować ją od całkowitej utraty. Widzimy w nich obraz córki, którą zapamiętał ojciec, a mianowicie wesołą, radosną i uśmiechniętą. Nie ważne jest tutaj rozważanie na temat, czy Urszulka rzeczywiście w swoim wieku mogła już recytować wiesze. Nie jest to istotne, ponieważ w momencie bólu, jakiego doświadczał poeta, jego umysł stworzył obraz dziecka, który zapamiętał. Dla Kochanowskiego jako ojca być może nie do końca jeszcze poprawnie wypowiadane zdania Urszulki były istnym mistrzostwem. I trudno jest się temu dziwić, ponieważ każdy rodzic w pewien sposób idealizuje swoje dziecko. Teoria ta jest trafna tym bardziej, że idealizacja jest także jednym z niezwykle często pojawiających się mechanizmów w procesie radzenia sobie ze stratą. W tym przypadku osieroceni czynią z osoby zmarłej lepszą niż była za życia. Taka tendencja do idealizacji może wiązać się także z pewną wybiórczością pamięci, która ukazuje nam jedynie dobre strony zmarłego, odrzucając te, które mogłyby pokazać go w złym świetle. Jednak według rozważań Benedetta Crocego20, aby uwolnić się od nieustannego poczucia bólu i cierpienia należy unicestwić zmarłego. Oznaczałoby to, że po rzeczywistej śmierci umiera on jeszcze raz w naszej pamięci. Dla wielu ludzi może być to teoria trudna do przyjęcia, ponieważ niewyobrażalne jest usunięcie ze swojej pamięci osoby, która niegdyś była częścią naszego życia. Być może Jan Kochanowski w podświadomości wiedział, że kiedyś będzie musiał nastąpić moment, gdy konieczne będzie zapomnienie o dziecku, aby mógł powrócić do normalnego funkcjonowania. Dlatego w jakiś sposób pragnie ocalić Urszulkę od zapomnienia, rysując jej portret między kolejnymi utworami cyklu.
4. Żałoba Jana Kochanowskiego
Wielokrotnie już wspominałam o fazach żałoby i chyba nastąpił wreszcie moment ich przybliżenia. Trudne jest przejście do tego momentu, ponieważ jest wiele spraw o których można jeszcze powiedzieć, a także opisać i przeanalizować wiele uczuć. Przybliżenie jednak faz żałoby jest bardzo istotne, ponieważ to one pomagają nam pogodzić sprzeczności o których pisałam wcześniej, a także uzyskać stan równowagi psychicznej i emocjonalnej. Według J. C. Hutzlera fazami tymi będą21:
- Uczuciowa amnezja Okres zaprzeczenia
- Dezorganizacja
- Reorganizacja
- Faza patologiczna
Nieco inaczej klasyfikacji tej dokonuje N. O'Connor. Według niego fazy te będą wyglądały następująco22:
- Uwalnianie się od starych przyzwyczajeń
- Odbudowanie życia na nowo
- Poszukiwanie nowych obiektów miłości
- Całkowite przystosowanie się do nowych warunków
Ciekawy podział został zaprezentowany także w książce Żałoba w rodzinie
w której Martin Herbert prezentuje taki oto podział23:
- Otępienie
- Tęsknota i żal
- Dezorganizacja i rozpacz
- Reorganizacja
Jeżeli chodzi o fazę I „uczuciowej amnezji” czy „otępienia” trudno jest nam o niej mówić, ponieważ występuje ona zazwyczaj bezpośrednio po zgonie. Można w tym momencie mówić o całkowitym zaniku możliwości wyrażania jakichkolwiek uczuć24. Trudne jest więc mówienie o tej fazie odnosząc ja do Trenów
, ponieważ Kochanowski zaczynając pisać poemat był już oswojony z myślą o śmierci dziecka i zapewne objawy dotyczące tej fazy trudno byłoby odnaleźć w analizowanych przez mnie utworach. Z trzech zaproponowanych więc klasyfikacji postanowiłam stworzyć taką, która odpowiadała będzie jak najlepiej fazom żałoby, którą musiał przejść Jan Kochanowski, aby zapomnieć o swojej tragedii. Klasyfikacja ta będzie wyglądała następująco:
- Zaprzeczenie
- Tęsknota i żal
- Dezorganizacja
- Poszukiwanie nowych obiektów miłości
- Przystosowanie do nowych warunków (u Herberta nazwane fazą reorganizacji)
Faza I charakteryzuje się jak sama nazwa wskazuje zaprzeczeniu temu, co się zdarzyło. Osoba dotknięta żałobą może również zachowywać się tak jakby osoba zmarła była jeszcze przy niej. Fazie tej często towarzyszy płacz i jest ona widoczna niezwykle często w Trenach
25. Już w pierwszym utworze Cyklu Kochanowski charakteryzuje swoje emocje, które odpowiadają uczuciom charakterystycznym dla fazy I.
Wszytki płacze, wszytki łzy Heraklitowe
I lamenty, i skargi Simonidowe
Wszytki troski na świecie, wszytki wzdychania
I żale, i frasunki, i rąk łamania
(Tren I, w.1-4)
Widać tutaj takie charakterystyczny emocje jak żal, skargi czy lamenty. To one były efektem próby zaprzeczenia śmierci córki. Kochanowski starał się zanegować jej odejście jednak niestety, było już ono faktem. W ten sposób artysta chciał uniknąć nieodwracalnego rozstania. Kiedy jednak docierała do niego bolesna prawda, rodziły się w nim właśnie takie emocje jak płacz i lament. O tym pierwszym wspomina poeta bardzo często w wielu trenach. Próżno
płakać
mówi artysta w Trenie I
, lecz mimo tego w kolejnych utworach łez jest wiele.
Faza ta może objawiać się także tym, iż osierocony zachowuje się tak jakby osoba zmarła była nadal z nim, nawiązuje on więc z nią mniej lub bardziej symboliczną interakcje26.
Być może dlatego Kochanowski w Trenach
nie tylko opisuje Urszulkę, ale także zachowuje się tak jakby była obok. Zadaje jej pytania
Orszulo moja wdzięczna, gdzieś mi sie podziała?
(Tren X, w.1)
Lub mówi tak, jakby jego córka była przy nim, albo go słyszała.
Tam cię ujźrzę, da Bóg, a ty więc z drogimi
Rzuć sie ojcu na szyje ręczynkami swymi.
(Tren III, w.13-14)
Zaproponowana przeze mnie faza II spowodowana jest tęsknotą za zmarłym i związanym z tym żalem. Objawia się podobnie jak w etapie poprzednim płaczem oraz częstym wspominaniem zmarłego, a także próbą poszukiwania go. Pojawia się wtedy uczucie bólu związane ze świadomości samotności i nieodwracalności śmierci.Osieroconym może wydawać się, że spotykają osobę, która odeszła. Mogą także powracać wspomnienia dotyczące bolesnego rozstania ze zmarłym. Jednocześnie obok tęsknoty pojawia się więc poczucie gniewu oraz winy27. Możliwe, że dwie fale sprzecznych uczuć powodują, iż faza ta wiąże się z najintensywniejszym smutkiem. Wspomnienia dotyczące Urszulki są także bardzo bolesne i przeszywające ojca żalem. Czasami budzą one w Kochanowskim tęsknotę
A ty pociecho moja już mi się nie wrócisz
Na wieki ani mojej tesknice okrócisz.
(Tren III, w.9-10)
Czasami jednak złość i gniew.
Nie nasyciłaś mych uszu swymi piosnkami
I tę trochę teraz płacę sowicie łzami.
(Tren VI, w.11-12)
Kiedy bowiem Jan Kochanowski wspominał swoje dziecko, budziły się w nim również dwa sprzeczne uczucia. Początkowo była to właśnie tęsknota, jednak po chwili mogła ona ustępować miejsca złości, która rodziła płacz. Obraz córki we wspomnieniach poety dawał mu zapewne szczęście i radość, gdy chociażby myślał o niej śpiewającej piosenki. Po chwili jednak do jego świadomości docierał fakt o jej śmierci i szczęśliwe wspomnienia zostały przesłonięte tymi złymi, a mianowicie wspomnieniami z pogrzebu dziecka.
Ociec ziemie bryłeczkę
W główki włożył. Niestetyż, i posag, i ona
W jednej skrzynce zamkniona.
(Tren VII, w.16-18)
Wspomnienia te budzą smutek nawet w dzisiejszym czytelniku, opis ten jest bowiem niezwykle przejmujący i przesiąknięty cierpieniem. Jeśli więc powoduje, że dziś w naszych oczach pojawiają się łzy, jak musiał czuć się ojciec którego dotknęła ta tragedia? Niektórzy teoretycy twierdzą, że faza II i III mogą przenikać się wzajemnie, co jest całkiem prawdopodobne28. W obu etapach bowiem żałobnik prowadzi ciężką prace przeżywania i radzenia sobie ze szczególnie negatywnymi emocjami. Faza III charakteryzuje się niezdolnością do pracy oraz trudnościami w powrocie do normalnego funkcjonowania. Osobę osieroconą dręczą bowiem poczucie smutku, osamotnienia, beznadziejności, panika czy utrata zainteresowań. Pozbawieni jesteśmy poczucia bezpieczeństwa i celowości. W fazie tej żałobnik może także podejmować działania, które kiedyś związane były z osobą zmarłą, jak np. wychodzenie po nią na przystanek czy kołysanie kołyski nieżyjącego dziecka29. W pewnym momencie pośród uczuć rządzących Janem Kochanowskim zaczynają przeważać stany beznadziejności. Zaczyna on wątpić w sens ludzkiego istnienia, a także w boską opatrzność i sprawiedliwość.
Nieznajomy wróg jakiś miesza ludzkie rzeczy
(Tren XI, w. 5-6)
Możemy znaleźć takie słowa w Trenie XI
, gdzie wyraz wróg
rozumiany powinien
być jako wroga i niszcząca siła30. Nieustanne poczucie smutku i osamotnienia sprawia także fakt, że poeta jest świadom nieodwracalności utraty dziecka. W tej fazie Kochanowski zdaje się być bliski stanu własnej śmierci nie tyle fizycznej, ile psychicznej. Nieustannie znajduje się bowiem na pograniczu życia i śmierci a także jawy i snu. Marzenia o
córce mogą przenikać do realnego życia i powodować takie stany, o których mówiłam wcześniej, jak chociażby bujanie kołyski zmarłego dziecka. Dotkliwe jest także to, że śmierć córki nie dotyczy wyłączne ojca, ale także jego najbliższego otoczenia. Fazę III najlepiej charakteryzuje Tren XI
, który jest kumulacją wszystkich negatywnych emocji rządzących artystą, skłaniającą go w konsekwencji do próby wyzbycia się ich.
Żałości! Co mi czynisz? Owa już oboje
Mam stracić: i pociechę, i baczenie swoje?
(Tren XII, w. 15-16)
Charakterystyczne dla tego etapu stany niezdolności do pracy, a także trudności w codziennym funkcjonowaniu, poeta także stara się ukazać w Trenach
.
Lutnią i wdzięczny rym porzucić muszę,
Ledwe nie duszę.
(Tren XVI, w. 3-4)
Świadomość beznadziejność i smutek sprawiają, że artysta w niczym nie potrafi odnaleźć pocieszenia. Zwykła czynność, jaką kiedyś było pisanie wierszy teraz sprawia mu trudność. Poezja staje się jedynie narzędziem potrzebnym do „wypracowania żałoby”. Nie daje ona radości potrzebna jest jednak poecie do pochłonięcia jego negatywnych emocji oraz stworzenia portretu Urszulki, który będzie musiał zastąpić jego prawdziwe dziecko. Wraz z fazą IV zaczyna się powolny powrót do normalności, a uczucie żalu i cierpienia przestają być już tak dotkliwe. Na tym etapie myśl o zmarłym nie zajmuje, jak kiedyś całego umysłu, choć żałoba nadal trwa. Mogą powracać chwile przygnębienia, jednak w żałobniku przeważają już uczucia pozytywne. Nadchodzi bowiem powoli czas do pogodzenia się ze stratą. Wraca ochota do śmiechu, radości i zabawy, a także chęć do zawierania nowych znajomości31. W Trenach
widać ten etap, kiedy Kochanowski powoli godzi się ze swoim cierpieniem jednak widoczne są jeszcze stany bólu. I tak naprawdę trudno będzie znaleźć tren, który pozbawiony będzie zupełnie słów o cierpieniu. Każda bowiem refleksja nad życiem, religią czy Urszulką będzie powodowała smutek w sercu poety. Rana powoli zaczyna się goić jednak blizna zostanie na zawsze i każde spojrzenie na nią będzie budziło wspomnienia i przygnębienie. Życie wymaga jednak od nas, abyśmy byli silni i nie pozwala nam na zbyt długi odpoczynek. Faza ta będzie łączyła się więc z kolejnym etapem jakim jest "przystosowanie" do nowych warunków,a następuje gdy
osierocony zaczyna żyć własnym życiem. Stawia ono przed żałobnikiem nowe wyzwania, a tym samym zajmuje go i ponownie wciąga w swój wir. Przeszłość oddala się, lecz co ważne nie zostaje zapomniana. Życie zaczyna się układać na nowo, a osoba zmarła ma w nim swoje miejsce. Jest nadal kimś drogim i kochanym, kto zasiał w życiu żałobnika wiele radość jednak odszedł. "Duchowe powroty" do relacji z nim nie będą już tak bolesne. W życiu zaczną przeważać uczucia pozytywne, a także wdzięczność, że spotkało się tak wspaniałą osobę na swej drodze życia32. Przemierzając przez żałobę Jana Kochanowskiego elementy tej fazy zawierały będą w sobie niewątpliwie ostatnie treny Cyklu. Tren XIX
jest całkowitym przyzwoleniem poety samemu sobie na powrót do normalnego życia i zakończenia żałoby. Jak się okazuje najważniejszy w tym procesie jest czas, dzięki niemu bowiem udaje nam się przyzwyczaić do cierpienia.
Czasie [...]
Zgój smutne serce, a ten żal surowy
Wybij mi z głowy!
(Tren XVI, w.41, 43-44)
W życiu Kochanowskiego nastąpił w końcu moment, gdy po wielu smutkach, nieustannym płaczu, gniewie i chęci zapomnienia pocieszenie w końcu nadeszło. Po okresie cierpienia nadszedł dla poety czas refleksji nad własnym życiem i chęć powrotu do normalności. Zaczyna rozumieć on błędy, które popełniał, a także stara się zrozumieć sens straty i śmierci. Znów potrafi rozmawiać z Bogiem i stara się przyjąć na swe barki cierpienie zesłane mu przez Stwórce. Czyni ono bowiem Kochanowskiego na pewno człowiekiem silniejszym i sprawia, że gotów będzie przyjąć kolejne ciosy, które planuje jeszcze zesłać mu los. W końcowej fazie żałoby poeta stara się zaakceptować śmierć dziecka. Wie jednak, że zawsze będzie pamiętał o Urszulce i tak naprawdę smutek związany z jej śmiercią towarzyszył mu będzie zawsze.
Mnie jednako serce boli,
A nigdy się nie utoli.
(Tren XVII, w. 10-11)
Żałoba jednak pozwoliła mu przezwyciężyć cierpienie i ukryć je głęboko w sobie.
5. Zakończenie – pogodzenie sprzeczności
Śmierć jest zjawiskiem, które trudno jest pojąc każdemu z nas. Przychodzi ona niespodziewanie, zabiera to co najcenniejsze i nie zważa na uczucia tych, którzy zostają przy życiu. Czy kiedyś będziemy mogli ją zrozumieć? Wydaje mi się, że nie. Jednak dzięki istnieniu procesu, jakim jest żałoba, łatwiej nam jest pogodzić się z nią i dać upust negatywnym emocjom, które zrodziły się w nas. Jan Kochanowski również doświadczył strasznej tragedii w swoim życiu, ponieważ nieodwracalnie utracił osoby dla niego najcenniejsze. Pogodzenie się z ta stratą także nie było dla niego łatwe, ponieważ jego życiem zaczęły rządzić zupełnie sprzeczne uczucia. W takim momencie bowiem pragnie się przywołać nieprzywoływane, wezwać tego, kto nie może odpowiedzieć, poczuć dotknięcie reki, która umknęła nam na zawsze, ujrzeć błysk w oczach, które nie uśmiechają się już do nas, bo śmierć zasnuła smutkiem wszystkie ich
dawne uśmiechy
33. Na szczęście istnieje jeszcze coś takiego jak czas, który pozwala nam na uporanie się z cierpieniem i powrót do rzeczywistości, tego przecież wymagają od nas bliscy, a także społeczeństwo. Nasza egzystencja wypełnione jest sprzecznościami, które nieustannie ścierają się ze sobą. Okazuje się jednak, że są one w naszym życiu bardzo potrzebne, bo choć utrata bliskiej osoby jest czymś strasznym, to niewątpliwie prawdziwe są
również słowa, że bez cierpienia nie potrafilibyśmy zrozumieć szczęścia.
- Ziomek Jerzy,
Renesans
, Warszawa, PWN 1997. - Pelc Janusz,
Wstęp
[do:] J. Kochanowski,Treny
, BN I 1, Wrocław, Ossolineum 1978. - Data nie jest dokładnie znana. Więcej informacji zob. w Pelc Janusz,
Jan Kochanowski. Poeta renesansu
, Warszawa, Czytelnik 1988. - ibidem.
- Vincez Andrzej,
„Treny” jako pomnik życia rodzinnego – próba interpretacji
[w:] J. Błoński,Jan Kochanowski – interpretacje
, Kraków, Wydaw. Literackie 1989. - Alfonso M. Di Nola,
Tryumf śmierci. Antropologia żałoby
, Kraków, TAiWPN UNIVERSITAS 2006, s. 17-23. - Gretkowski Andrzej,
Ból i cierpienie
, Płock, Novum 2003, s. 294-300. - Herbert Martin,
Żałoba w rodzinie
, Gdańsk, GWP 2005, s. 35-38. - Alfonso M. Di Nola,
Tryumf śmierci. Antropologia żałoby
, Kraków, TAiWPN UNIVERSITAS 2006, s. 13-22. - W książce Alfonso M. Di Nola,
Tryumf...
op.cit. pojęcie opłakiwania i żałoby są rozróżnione, natomiast w książce Gretkowski Andrzej,Ból...
op.cit. pojęcia te potraktowane są jako jedność. - Borowski Andrzej,
O trwodze, rozpaczy i nadziei w „Trenach” J. Kochanowskiego
[w:] Błoński J.,Jan Kochanowski – interpretacje
, Kraków, Wydaw. Literackie 1989. - ibidem.
- Alfonso M. Di Nola,
Tryumf...
op.cit. s.15-16. - Gretkowski Andrzej,
Ból...
op.cit. s.282-283. - Tren VI, w. 4 [w:] Kochanowski Jan,
Treny
, oprac. Janusz Pelc, BN I 1, Wrocław, Ossolineum 1978. - Tren III, w. 1 [w:] ibidem.
- Gretkowski Andrzej,
Ból...
op.cit.s. 278. - Gretkowski Andrzej,
Ból...
op.cit. s. 296 - Alfonso M. Di Nola,
Tryumf...
op.cit. s. 20. - ibidem.,s. 22.
- Gretkowski Andrzej,
Ból...
op.cit. s. 294-296. - ibidem., s.296-300.
- Herbert Martin,
Żałoba...
op.cit. - ibidem.
- Gretkowski Andrzej,
Ból...
op.cit. s.295. - Gretkowski Andrzej,
Ból...
op.cit.,s.287-288. - Herbert Martin,
Żałoba...
op.cit. - Herbert Martin,
Żałoba...
op.cit. - Gretkowski Andrzej,
Ból...
op.cit.,s.295. - Kochanowski Jan,
Treny
, oprac. Janusz Pelc, BN I 1, Wrocław, Ossolineum 1978. - Gretkowski Andrzej,
Ból...
op.cit.,s.298. - Ibidem., s. 299-300.
- Alfonso M. di Nola,
Tryumf...
op.cit., s. 22.
| Statystyki: Ocena: 0 (+0,-0) Kategoria: Nie wybrano Odsłony: 2721 Komentarze: 0 Dodany: 25.09.2008 2:00 Edytowany: nigdy |
justyna
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
Dodaj komentarz