Wiersze / Miłość
Pierwszy dzień jesieni
dzień był ledwo dotknięty kolorem
skrywałeś twarz za tiulową firanką
ja gładziłam serwetę w kratę na kuchennym stole
wszystko co wtedy we mnie zamieszkało
miało zapach jesiennego nieba
wciąż słyszę szept podawanych dłoni
ślady ogrodów służyły nam na spacer po ziemi
byliśmy nieprzemakalni w głębi morza
bez mapy i kompasu
kreśliliśmy w sobie niewidzialne znaki
błogo jak kwiat kwiatem a liść liściem
czerwonozłota dojrzałość
przypominała nakarmione ptactwo
nasze twarze zapalały słońce
wśród gałęzi ramion pojawiły się wszystkie odpowiedzi
gdy lekko uniesieni wieczorem w przedpokoju
odwieszaliśmy skrzydła
skrywałeś twarz za tiulową firanką
ja gładziłam serwetę w kratę na kuchennym stole
wszystko co wtedy we mnie zamieszkało
miało zapach jesiennego nieba
wciąż słyszę szept podawanych dłoni
ślady ogrodów służyły nam na spacer po ziemi
byliśmy nieprzemakalni w głębi morza
bez mapy i kompasu
kreśliliśmy w sobie niewidzialne znaki
błogo jak kwiat kwiatem a liść liściem
czerwonozłota dojrzałość
przypominała nakarmione ptactwo
nasze twarze zapalały słońce
wśród gałęzi ramion pojawiły się wszystkie odpowiedzi
gdy lekko uniesieni wieczorem w przedpokoju
odwieszaliśmy skrzydła
| Statystyki: Ocena: +3 (+3,-0) Kategoria: Miłość Odsłony: 206 Komentarze: 1 Dodany: 30.10.2009 19:14 Edytowany: nigdy |
wiktoria
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
rita
Pozdrawiam.
"Największa satysfakcja w życiu to świadomość, że się nikogo nie skrzywdziło".(Antyfanes).
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne". (Jahann Wolfgang von Goethe)
Dodaj komentarz