Wiersze / Smutne
Przechowalnia smaków
Odchodzisz powoli. Za bardzo. Z powagÄ… drzewa.
Jest może siódma rano. Dzień staje się zbyt dojrzały.
Przybiera smak gnijącego jabłka.
Głos niemo wybiega z ust. Przeszedł przez wojnę
w sznurowanych butach, jak żołnierz oddał życie
za ojczyznę. Niepotrzebnie. Zawiązywałam
aksamitne wstążki na strunach.
Poskąpiono nam nagłego ocalenia. Mylnie
wywieziono je na taczkach zamykając światło.
W cedrowej skrzyni.
A drżące twarze jeszcze nie wystygły. Dźwigając pamięć,
jak torby z zakupami. Zjadamy na obiad wielkie przemiany.
Bez użycia rąk.
Jest może siódma rano. Dzień staje się zbyt dojrzały.
Przybiera smak gnijącego jabłka.
Głos niemo wybiega z ust. Przeszedł przez wojnę
w sznurowanych butach, jak żołnierz oddał życie
za ojczyznę. Niepotrzebnie. Zawiązywałam
aksamitne wstążki na strunach.
Poskąpiono nam nagłego ocalenia. Mylnie
wywieziono je na taczkach zamykając światło.
W cedrowej skrzyni.
A drżące twarze jeszcze nie wystygły. Dźwigając pamięć,
jak torby z zakupami. Zjadamy na obiad wielkie przemiany.
Bez użycia rąk.
Koniecznie pomóż promować tę publikację:
| Statystyki: Ocena: +2 (+2,-0) Kategoria: Smutne Odsłony: 169 Komentarze: 3 Dodany: 17.10.2009 10:45 Edytowany: 17.10.2009 16:47 |
wiktoria
Status:offline
|
Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora | |



Powiadamiaj mnie o nowych publikacjach tego autora
Oceny
Komentarze
rita
Pozdrawiam .
"Największa satysfakcja w życiu to świadomość, że się nikogo nie skrzywdziło".(Antyfanes).
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne". (Jahann Wolfgang von Goethe)
wiktoria
jerzykujas
Dodaj komentarz